niedziela, 28 lutego 2016

Rozdział 2.

  Wtorek, 6:00
   Wstałam rano podekscytowana, obudzona przez promienie słońca. Nie potrzebowałam nawet budzika. Szybko załatwiłam sprawy związane z poranną toaletą. Zrobiłam lekki makijaż podobny do tego z dnia poprzedniego, ale zamiast brzoskwiniowego błyszczyka użyłam beżowej szminki.
    Już wieczorem obmyślałam w co się ubiorę. W końcu wybrałam miętową, odcinaną pod biustem sukienkę przed kolano, mocno rozkloszowaną, na ramiączkach, z dekoltem w serce. Do tego czarne rajstopy, czarną marynarkę i żółtą, bąbelkową biżuterię. Do tego idealnie pasowały czarne botki na obcasach. Spryskałam się też ulubionym zapachem i zadowolona z efektu końcowego wyszłam z pokoju.
   Rodzice byli już w pracy, więc to na mnie spadł obowiązek wygonienia Ewki z domu na czas. Biedna, musiała wstać wcześniej niż zwykle, a to oczywiście przeze mnie. Hahaha - jakby mnie to co najmniej martwiło. Wyszłam z domu wcześniej, tak jak obiecałam wychowawczyni. Po drodze napisałam do Julki SMSa:

Siema laska! Miłego wf-u ;)

Przyjaciółka bardzo szybko mi odpisała:

Danke! Powodzenia z nowym.

Pisałyśmy jeszcze dłuższą chwilę, aż prawie wjechał we mnie jakiś koleś. Ale to nie moja wina. Jakby patrzył się na drogę, a nie na tyłki dziewczyn, to nie wpakowałby się czarnym volvo na chodnik. Swoją drogą chłopak był całkiem przystojny.
   Gdy weszłam do sali polonistycznej czekała tam już nauczycielka oraz pewien chłopak, przyznaję się bez bicia - tak śmierdział, że myślałam, że cofnę śniadanie. Na szczęście lub nie, widziałam go codziennie w szkole, tak więc to nie on był tym nowym. Przemek, jak się później okazało przyszedł tylko na rozmowę w sprawie rzędu jedynek z polskiego. Przywitałam się z panią Wiesią, otworzyłam okna i usiadłam na ławce czekając. Gdy Przemo już wyszedł, wychowawczyni podeszła do mnie i powiedziała
- Dziękuję Ci bardzo, że otworzyłaś okna - i posłała mi porozumiewawczy uśmiech - Gdzie on się podziewa? Już powinien tu być. - powiedziała poddenerwowana pani Wiesia. Po chwili kontynuowała swój monolog - Wybrałam Ciebie, bo wiedziałam, że dasz sobie radę. Jak nie zdążycie wszystkiego ogarnąć w dwie godziny, to trudno. Najwyżej opuścicie jeszcze polski. Ale na czwartej lekcji musicie już być. O nieobecności się nie martwcie, nauczyciele wiedzą. - Nie zdążyłam jej nic odpowiedzieć, bo do klasy wszedł ON.
Znalezione obrazy dla zapytania shawn mendes

   Był boski! Wysoki, o lekko atletycznej sylwetce, ciemnych włosach i czekoladowych oczach. Zauważałam w nim podobieństwo do tego chłopaka, który prawie we mnie wjechał dzisiaj rano na chodniku, ale to nie był on. Z rozmyślania wyrwał mnie jego głos
 - Hej. Ty jesteś Natalia, tak?
 - A, tak jasne. Miałam Cię oprowadzić po szkole. Jak masz na imię? - uśmiechnęłam się przyjaźnie
- Eee... Shawn. Nie znasz mnie? - zapytał. Zrobiłam tylko wielkie oczy
- Skąd mam Cię niby znać? Dopiero przyjechałeś.
   Pożegnaliśmy nauczycielkę i wyszliśmy z sali. Nagle podbiegła do niego grupka dziewczyn: - OMG!!! To Ty jesteś Shawn Mendes! Ten piosenkarz z Kanady! - pisnęła jedna z nich
- Tak. - powiedział do dziewczyny, a reszta zaczęła jeszcze głośniej piszczeć. Wtedy Shawn szepnął mi do ucha
 - A teraz kojarzysz kim jestem? - jestem pewna, że wyszłam na idiotkę, bo będąc w jeszcze większym szoku, nic mu nie odpowiedziałam. Dziewczyny posyłały mi tylko nienawistne spojrzenia, jakbym co najmniej obraziła ich boga. Pytały się go jeszcze o coś, ale nie słuchałam ich paplaniny. Z transu wybił mnie jego dotyk na ręce. Złapał mnie za nią, powiedział coś fankom i poszliśmy na zwiedzanie szkoły.


*Oczami Shawna*

   Jak ją zobaczyłem, to normalnie mnie wgniotło. Jeszcze nigdy nie działał tak na mnie widok dziewczyny. Gdy zobaczyłem jej ciemne oczy, długie włosy i idealną figurę, miałem nadzieję, że pomyliłem klasy. Ona mnie po prostu poraziła swoją urodą. Gapiłem się na nią( tak, gapiłem, bo nie mogłem oderwać od niej wzroku) przez chwilę, po czym się otrząsnąłem - nie mogę wyjść na głąba. Później zaczęliśmy gadać. okazało się, że mnie nie zna. Może to i dobrze - pozna mnie jako zwykłego nastolatka. Gdy wyszliśmy z klasy otoczył mnie wianuszek dziewcząt. Rozpoznały mnie, więc z mojego planu nici. Okazało się, że są moimi fankami. Odpowiedziałem na kilka pytań, ale Nats miała mnie oprowadzić po szkole, więc wiele nie myśląc złapałem ją za rękę, przeprosiłem fanki i odeszliśmy na zwiedzanie budynku. Ona szła przede mną i wszystko mi objaśniała, ale nie wsłuchiwałem się w sens jej słów. Natalia miała głos jak anioł, a figurę jak diablica. Zgrywała niewinną i słodką, ale w głębi duszy musiała wiedzieć co ze mną robi gdy idąc kołysze biodrami. 
   Natka, gdy skończyła pokazywać mi klasy, zaprowadziła nas do biblioteki. Tam długo rozmawialiśmy. Opowiadała o nauczycielach, uczniach, ale też o sobie. Okazało się, że mieliśmy wiele wspólnych tematów takich jak muzyka, czy sport. To dlatego miała taką idealną figurę. Nie kokietowała mnie tak jak dziewczyny, z którymi miałem okazję rozmawiać. Przeszło mi przez myśl, że ma chłopaka, ale nie miałem odwagi jej zapytać. Pomyślałem, że nie, bo nie wyrwała ręki, gdy ją złapałem pod klasą. Musieliśmy już iść na czwartą lekcję - nie chciałem podpaść nauczycielom już pierwszego dnia.  Na prawie wszystkich lekcjach siedziałem z nią. Po zajęciach dogoniłem ją, gdy wracała z przyjaciółką do domu. Zebrałem wtedy całą moją odwagę i zapytałem:
- Nats, mogę z Tobą pogadać?
- Jasne, o co chodzi? - zapytała
- Ale na osobności. Wtedy wtrąciła się jej przyjaciółka:
- Nie, no spoko. Ja już tutaj skręcam. Siema Nattie i siema Shawn. - Julia posłała mi spojrzenie typu " zrób coś mojej przyjaciółce to ci urwę jaja" i zostawiła nas samych.
- Więc, bardzo mi się podobasz. Umówisz się ze mną? - powiedziałem niepewnie.
- Każdej to mówisz po kilku godzinach znajomości?
- Nie, Ty jesteś wyjątkowa. - Zarumieniła się, a wtedy wyglądała jeszcze lepiej niż rano. - Proszę...
- No dobrze, tylko nie mów do mnie tym głosem, bo zgodzę się na wszystko co powiesz.
- Jakim głosem? Tym? - powiedziałem najbardziej zmysłowo jak tylko umiałem, zbliżając się bardzo blisko.
- Tak, dokładnie tym. - powiedziała lekko się uśmiechając. Miałem wtedy taką ochotę, żeby ją pocałować, ale wszystko zwalił mój ojciec podjeżdżając obok nas autem.  - Pasuje Ci dzisiaj o 18? - zapytałem zanim wsiadłem do auta.
- Tak, ale idź już, bo się twój kierowca niecierpliwi.
- To mój ojciec.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozdział 1.

Poniedziałek- 6:30.
   Budzik dzwonił wściekle. Zresztą jak zwykle. Niechętnie otworzyłam oczy i uciszyłam wyjące ustrojstwo. Podeszłam do lustra i zobaczyłam zgrabną, średniego wzrostu licealistkę o długich, lekko falowanych brązowych włosach, czekoladowobrązowych wyrazistych dużych oczach, lekko zaróżowionych policzkach. To ja. I w dodatku jaka skromna (czujecie ten sarkazm?). Wyjrzałam przelotnie przez okno. Ujrzałam to co zawsze, czyli szału nie ma: parking, plac zabaw i sąsiedni blok. Miałam już dosyć tego widoku - całe szczęście, że niedługo się przeprowadzamy z mieszkania do nowego domu - tata planował przeprowadzkę od kilku miesięcy, jednak nie wszystko było wykończone więc przeprowadzimy się w wakacje. Zresztą do wakacji już niedaleko. Tylko kilka miesięcy - pocieszałam się w myślach.
   Z zamyślenia wyrwała mnie moja siostra - Nata, ruszaj się! Śpisz tam jeszcze, czy co? - zapytała Ewa - Nie! Nie męcz tak rano. Ja jeszcze nie myślę. - odkrzyknęłam. Tak było prawie co rano, a głównym powodem był fakt trzymania Ewki ubrań w moim pokoju. Wymęczę się z tym jeszcze kilka mięsięcy, aż w końcu młoda będzie miała swój pokój w nowym domu. Wybrałam czarne jeansy, pudroworóżową bluzkę i czarną ramoneskę. Zrobiłam szybki make-up: podkład, puder, róż, eyeliner, tusz do rzęs i brzoskwiniowy błyszczyk - czyli to co zwykle do szkoły. Założyłam biżuterię(w tym srebrną bransoletkę od mojej przyjaciółki), spakowałam książki do torby, którą przewiesiłam przez ramię i spryskałam się ulubionymi perfumami. Ogarnęłam pokój i poszłam do kuchni poszukać czegoś pysznego - Ooo... Naleśniki, fajnie. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do mamy, a ona zawołała Ewę na śniadanie. Rozmawiając o planach na dzisiejszy dzień, zapomniałam o późnej godzinie- za 15 minut zaczynam lekcje. Podziękowałam mamie za posiłek, założyłam moje ulubione czarne buty na grubych obcasach, chwyciłam torbę i popędziłam do szkoły.
   Gdy wyszłam ogarnął mnie powiew ciepłego, kwietniowego powietrza. Byłam lekko wkurzona, bo mogłam pamiętać o okularach przeciwsłonecznych, a tak, raziło mnie słońce. Po dziesięciu minutach marszu weszłam do szkoły równo z dzwonkiem. Pewnym krokiem poszłam pod klasę polonistyczną, pod którą czekała już większość klasy. Nie wyłapałam wzrokiem mojej przyjaciółki - Julii. Pewnie jak zwykle się spóźni - pomyślałam. Siadłam w ławce i przejechałam wzrokiem po klasie. W tym momencie wpadła do klasy Julka-Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie. - powiedziała. Dzień dobry. Siadaj na miejsce, dziecko. Co ja się z wami mam... Czy choć raz, cała klasa, mogłaby się nie spóźnić na lekcję.-powiedziała nauczycielka. Kobieta miała około 60 lat, lecz nie wyglądała jak typowa babcia, mimo że miała już gromadkę wnuków. Pani Wiesia, lubiła gdy uczniowie dostawali dobre oceny i nie byli znudzeni na jej zajęciach. Można by było pomyśleć, że u niej było łatwo, luźno i przyjemnie. Kobieta mimo swojego łagodnego charakteru umiała doskonale przygotować do matury i zachęcić do dodatkowej pracy. Pani Wiesia nie była tylko naszą polonistką, była również naszą wychowawczynią. Na jej lekcjach panowała cisza przerywana wypowiedziami uczniów. Pod koniec lekcji pani powiedziała- Uwaga! Ogłoszenia! Od jutra do naszej klasy dołączy nowy uczeń. Proszę Natalio, podejdź do mnie po lekcji. A wy uspokójcie się i nie ekscytujcie się aż tak jego osobą. Nie każdy lubi robić szum wokół siebie. Po słowach nauczycielki rozbrzmiał dzwonek na przerwę. Julii powiedziałam, aby zaczekała na mnie i podeszłam do pani Wiesi. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko oprowadzeniu nowego kolegi po szkole. Będzie to w czasie lekcji , ale nic na tym nie ucierpisz, bo to dwa wf-y. - powiedziała. - Nie, oczywiście, że nie mam nic przeciwko. - odparłam. Na twarzy nauczycielki zagościł uśmiech - To wspaniale! Przyjdź jutro trochę przed lekcjami, bo wf-y macie pierwsze, prawda? - Tak. - odpowiedziałam. - Będzie na Ciebie czekał w tej klasie.
   Po opuszczeniu klasy myślałam tylko o tym nowym. Co jak okaże się grubym, pryszczatym komputeromaniakiem, albo metalowcem z przetłuszczonymi włosami? Była też nadzieja, że będzie mega przystojnym chłopakiem, któremu się może spodobam? Lekcje minęły mi bardzo szybko, tak samo jak zajęcia dodatkowe, czyli angielski. Zmęczona poszłam do domu, odrobiłam lekcje i po wykonaniu wszystkich innych obowiązków domowych zasnęłam. Śnił mi się jutrzejszy dzień, ale nie wyczytywałam z niego, żadnej przepowiedni.

niedziela, 21 lutego 2016

Hejoo

Jest to blog z moim autorskim opowiadaniem. Rozdziały będą dosyć krótkie, bo nie chcę was zanudzić, lecz jak się spodoba i będę miała kilka wyświetleń (oraz wenę do nowych wątków) to długość zawsze może się zmienić. Co do regularności to nie mam pojęcia jak to będzie. Mam nadzieję, że się spodoba:)

PS:
Jeżeli jakimś cudem trafiłaś/ trafiłeś na tego bloga to skomentuj. Może być to jakiś znaczek lub cokolwiek, nie musisz się rozpisywać na pół strony, ale byłoby mi miło;)

PPS:
Wypowiedzi bohaterów są pogrubione, opowiadanie będzie pisane z punktu widzenia poszczególnych postaci.