Wstałam rano podekscytowana, obudzona przez promienie słońca. Nie potrzebowałam nawet budzika. Szybko załatwiłam sprawy związane z poranną toaletą. Zrobiłam lekki makijaż podobny do tego z dnia poprzedniego, ale zamiast brzoskwiniowego błyszczyka użyłam beżowej szminki.
Już wieczorem obmyślałam w co się ubiorę. W końcu wybrałam miętową, odcinaną pod biustem sukienkę przed kolano, mocno rozkloszowaną, na ramiączkach, z dekoltem w serce. Do tego czarne rajstopy, czarną marynarkę i żółtą, bąbelkową biżuterię. Do tego idealnie pasowały czarne botki na obcasach. Spryskałam się też ulubionym zapachem i zadowolona z efektu końcowego wyszłam z pokoju.
Rodzice byli już w pracy, więc to na mnie spadł obowiązek wygonienia Ewki z domu na czas. Biedna, musiała wstać wcześniej niż zwykle, a to oczywiście przeze mnie. Hahaha - jakby mnie to co najmniej martwiło. Wyszłam z domu wcześniej, tak jak obiecałam wychowawczyni. Po drodze napisałam do Julki SMSa:
Siema laska! Miłego wf-u ;)
Przyjaciółka bardzo szybko mi odpisała:
Danke! Powodzenia z nowym.
Pisałyśmy jeszcze dłuższą chwilę, aż prawie wjechał we mnie jakiś koleś. Ale to nie moja wina. Jakby patrzył się na drogę, a nie na tyłki dziewczyn, to nie wpakowałby się czarnym volvo na chodnik. Swoją drogą chłopak był całkiem przystojny.
Gdy weszłam do sali polonistycznej czekała tam już nauczycielka oraz pewien chłopak, przyznaję się bez bicia - tak śmierdział, że myślałam, że cofnę śniadanie. Na szczęście lub nie, widziałam go codziennie w szkole, tak więc to nie on był tym nowym. Przemek, jak się później okazało przyszedł tylko na rozmowę w sprawie rzędu jedynek z polskiego. Przywitałam się z panią Wiesią, otworzyłam okna i usiadłam na ławce czekając. Gdy Przemo już wyszedł, wychowawczyni podeszła do mnie i powiedziała
- Dziękuję Ci bardzo, że otworzyłaś okna - i posłała mi porozumiewawczy uśmiech - Gdzie on się podziewa? Już powinien tu być. - powiedziała poddenerwowana pani Wiesia. Po chwili kontynuowała swój monolog - Wybrałam Ciebie, bo wiedziałam, że dasz sobie radę. Jak nie zdążycie wszystkiego ogarnąć w dwie godziny, to trudno. Najwyżej opuścicie jeszcze polski. Ale na czwartej lekcji musicie już być. O nieobecności się nie martwcie, nauczyciele wiedzą. - Nie zdążyłam jej nic odpowiedzieć, bo do klasy wszedł ON.
Był boski! Wysoki, o lekko atletycznej sylwetce, ciemnych włosach i czekoladowych oczach. Zauważałam w nim podobieństwo do tego chłopaka, który prawie we mnie wjechał dzisiaj rano na chodniku, ale to nie był on. Z rozmyślania wyrwał mnie jego głos
- Hej. Ty jesteś Natalia, tak?
- A, tak jasne. Miałam Cię oprowadzić po szkole. Jak masz na imię? - uśmiechnęłam się przyjaźnie
- Eee... Shawn. Nie znasz mnie? - zapytał. Zrobiłam tylko wielkie oczy
- Skąd mam Cię niby znać? Dopiero przyjechałeś.
Pożegnaliśmy nauczycielkę i wyszliśmy z sali. Nagle podbiegła do niego grupka dziewczyn: - OMG!!! To Ty jesteś Shawn Mendes! Ten piosenkarz z Kanady! - pisnęła jedna z nich
- Tak. - powiedział do dziewczyny, a reszta zaczęła jeszcze głośniej piszczeć. Wtedy Shawn szepnął mi do ucha
- A teraz kojarzysz kim jestem? - jestem pewna, że wyszłam na idiotkę, bo będąc w jeszcze większym szoku, nic mu nie odpowiedziałam. Dziewczyny posyłały mi tylko nienawistne spojrzenia, jakbym co najmniej obraziła ich boga. Pytały się go jeszcze o coś, ale nie słuchałam ich paplaniny. Z transu wybił mnie jego dotyk na ręce. Złapał mnie za nią, powiedział coś fankom i poszliśmy na zwiedzanie szkoły.
*Oczami Shawna*
Jak ją zobaczyłem, to normalnie mnie wgniotło. Jeszcze nigdy nie działał tak na mnie widok dziewczyny. Gdy zobaczyłem jej ciemne oczy, długie włosy i idealną figurę, miałem nadzieję, że pomyliłem klasy. Ona mnie po prostu poraziła swoją urodą. Gapiłem się na nią( tak, gapiłem, bo nie mogłem oderwać od niej wzroku) przez chwilę, po czym się otrząsnąłem - nie mogę wyjść na głąba. Później zaczęliśmy gadać. okazało się, że mnie nie zna. Może to i dobrze - pozna mnie jako zwykłego nastolatka. Gdy wyszliśmy z klasy otoczył mnie wianuszek dziewcząt. Rozpoznały mnie, więc z mojego planu nici. Okazało się, że są moimi fankami. Odpowiedziałem na kilka pytań, ale Nats miała mnie oprowadzić po szkole, więc wiele nie myśląc złapałem ją za rękę, przeprosiłem fanki i odeszliśmy na zwiedzanie budynku. Ona szła przede mną i wszystko mi objaśniała, ale nie wsłuchiwałem się w sens jej słów. Natalia miała głos jak anioł, a figurę jak diablica. Zgrywała niewinną i słodką, ale w głębi duszy musiała wiedzieć co ze mną robi gdy idąc kołysze biodrami.
Natka, gdy skończyła pokazywać mi klasy, zaprowadziła nas do biblioteki. Tam długo rozmawialiśmy. Opowiadała o nauczycielach, uczniach, ale też o sobie. Okazało się, że mieliśmy wiele wspólnych tematów takich jak muzyka, czy sport. To dlatego miała taką idealną figurę. Nie kokietowała mnie tak jak dziewczyny, z którymi miałem okazję rozmawiać. Przeszło mi przez myśl, że ma chłopaka, ale nie miałem odwagi jej zapytać. Pomyślałem, że nie, bo nie wyrwała ręki, gdy ją złapałem pod klasą. Musieliśmy już iść na czwartą lekcję - nie chciałem podpaść nauczycielom już pierwszego dnia. Na prawie wszystkich lekcjach siedziałem z nią. Po zajęciach dogoniłem ją, gdy wracała z przyjaciółką do domu. Zebrałem wtedy całą moją odwagę i zapytałem:
- Nats, mogę z Tobą pogadać?
- Jasne, o co chodzi? - zapytała
- Ale na osobności. Wtedy wtrąciła się jej przyjaciółka:
- Nie, no spoko. Ja już tutaj skręcam. Siema Nattie i siema Shawn. - Julia posłała mi spojrzenie typu " zrób coś mojej przyjaciółce to ci urwę jaja" i zostawiła nas samych.
- Więc, bardzo mi się podobasz. Umówisz się ze mną? - powiedziałem niepewnie.
- Każdej to mówisz po kilku godzinach znajomości?
- Nie, Ty jesteś wyjątkowa. - Zarumieniła się, a wtedy wyglądała jeszcze lepiej niż rano. - Proszę...
- No dobrze, tylko nie mów do mnie tym głosem, bo zgodzę się na wszystko co powiesz.
- Jakim głosem? Tym? - powiedziałem najbardziej zmysłowo jak tylko umiałem, zbliżając się bardzo blisko.
- Tak, dokładnie tym. - powiedziała lekko się uśmiechając. Miałem wtedy taką ochotę, żeby ją pocałować, ale wszystko zwalił mój ojciec podjeżdżając obok nas autem. - Pasuje Ci dzisiaj o 18? - zapytałem zanim wsiadłem do auta.
- Tak, ale idź już, bo się twój kierowca niecierpliwi.
- To mój ojciec.
- Nats, mogę z Tobą pogadać?
- Jasne, o co chodzi? - zapytała
- Ale na osobności. Wtedy wtrąciła się jej przyjaciółka:
- Nie, no spoko. Ja już tutaj skręcam. Siema Nattie i siema Shawn. - Julia posłała mi spojrzenie typu " zrób coś mojej przyjaciółce to ci urwę jaja" i zostawiła nas samych.
- Więc, bardzo mi się podobasz. Umówisz się ze mną? - powiedziałem niepewnie.
- Każdej to mówisz po kilku godzinach znajomości?
- Nie, Ty jesteś wyjątkowa. - Zarumieniła się, a wtedy wyglądała jeszcze lepiej niż rano. - Proszę...
- No dobrze, tylko nie mów do mnie tym głosem, bo zgodzę się na wszystko co powiesz.
- Jakim głosem? Tym? - powiedziałem najbardziej zmysłowo jak tylko umiałem, zbliżając się bardzo blisko.
- Tak, dokładnie tym. - powiedziała lekko się uśmiechając. Miałem wtedy taką ochotę, żeby ją pocałować, ale wszystko zwalił mój ojciec podjeżdżając obok nas autem. - Pasuje Ci dzisiaj o 18? - zapytałem zanim wsiadłem do auta.
- Tak, ale idź już, bo się twój kierowca niecierpliwi.
- To mój ojciec.