czwartek, 2 czerwca 2016

Rozdział 15.

Zakupy
Szybko nam się spędzało czas w galerii. Obeszłyśmy już prawie wszystkie interesujące nas sklepy. W chwili gdy nic nie mówiłyśmy i kierowałyśmy się do windy, przechodziło koło nas dwóch chłopaków, na oko w naszym wieku. Byli Polakami, co oczywiście było słychać po jakże znanym polskim przecinku. Zapewne myśleli, że nic nie zrozumiemy i tu był ich błąd. Weszłyśmy do windy i usłyszałyśmy takie teksty:
- Stary! Patrz jaka dupa. - powiedział blondas
- No, ale k**wa która? - odpowiedział brunet
- Obie. Dawaj umówimy się z nimi k**wa ze dwa razy i zaruchamy.
- Dobra, to gadaj. Zapytaj czy mówią po angielsku. Jeden z nich podszedł do mnie bliżej i zaczął:
- Do you... - i w tym momencie mu przerwałam
- Nie wysilaj się i tak z wami nigdzie nie pójdziemy. Niestety muszę cię zasmucić - nie zaruchasz. - przybiłam piątkę z Julką i wyszłyśmy z windy zostawiając ich z minami godnymi słupa soli. Bałam się, że Julka zacznie się śmiać jeszcze w windzie i zawali cały plan, ale udało się.
Kilka godzin później
Pokój Natalii
- Pomożesz mi z ogarnięciem garderoby? - zapytałam Juls
- Jasne. Ty jeszcze się nie rozpakowałaś?
- Nie chciało mi się. - odparła.       najpierw buty, bo zajmą dużo miejsca - płaskie na dół.
- Muszę ci powiedzieć, że butów to ty masz dużo. Jak ty się z nimi zabrałaś?
- Nie wiem. Kiedy ten koncert w ogóle będzie?
- W ten weekend. Już nie mogę się doczekać.
- A ja nie. Jakiś dekadentyzm końca miesiąca mnie ogarnął.
- Co?!
- Nic mi się nie chce. Ewentualnie mogę spać.
- No weź! Ale pójdziesz ze mną? Nie możesz nie iść! - Jula zrobiła w tym momencie smutną minę numer 8.
- Pójdę, bo ci już obiecałam. Ewka też chciała iść. Niedawno stała się ich fanką. Za dużo fanek 1D w moim domu, oj za dużo.
- Nie marudź tylko włącz ich płytę. Musisz się nauczyć ich piosenek!
- Serio? Z tym uczeniem się to chyba cię pogięło!
- Wcale nie. Włączaj!
Kilka płyt później moja garderoba wyglądała tak jak powinna. Zastanawiałam się czy lepiej nie postawić na środku wysepki na biżuterię zamiast pufy, ale póki co zostawiłam ją tak jak jest. W pokoju poustawiałam dodatki, a do szafki na szkolne rzeczy wrzuciłam różne przybory, zeszyty i nowe pióro (wiem, to może być dziwne ale kocham pisać piórem). Książki na ten rok nie będą potrzebne. Słyszałam, że w naszej szkole zamiast podręczników są tablety i każdy musi sobie kupić swój. Co prawda, mam już jeden, ale jest zapchany muzyką i grami, więc kupię nowy. Do szkoły idziemy w poniedziałek. Może być śmiesznie. Wkręcę ich na początku, że słabo mówię po angielsku. Ciekawie się zapowiada...

Rozdział 14.

Oczami Julii
Mój pokój był niesamowity. Przestronny, nowocześnie umeblowany, przy oknie stało ogromne łóżko, a do tego miałam własną garderobę i łazienkę. Cały dom był duży i było widać, że rodzice wsadzili w niego kupę hajsu. Długo leżałam na łóżku nie wierząc, że spotkałyśmy dzisiaj one direction, a to wszystko dzięki zaćmieniu Nats. Ona często ma takie momenty, w których nie ogarnia niczego. Serio. Mnjejsza z tym.
   Będziemy na ich koncercie w miejscu dla VIPów, a przynajmniej tak powiedzieli. Nie mogę się już doczekać, ale z drugiej strony boję się o szkołę. Co
będzie jak się nie dostosuję? Ja nawet nie ogarniałam co oni do mnie mówili. W sumie, to wiedziałam, że mówili coś o koncercie i wogóle, ale to Nata tłumaczyła mi co mówili. O Boże, pewnie pomyśleli, że jestem nie spełna rozumu, ale co mnie to obchodzi. Cholera! Co ja chrzanię?! Przecież mnie to obchodzi jak diabli!
Wydaje mi się, że Harry'emu podoba się moja sis. Dla Lou zresztą też, co z koleji wkurza Harry'ego.
Nats się niczym nie przejmuje. Ma po prostu wszystko gdzieś. Nie chce związku, więc olewa chłopaków. Biegle mówi po angielsku, więc nie przejmuje się szkołą, ani samym mieszkaniem w Anglii. Chociaż nie, ona się z tego cieszy, bo jest bliżej dziadków. Tak samo z dzisiejszym spotkaniem z one d. Ona nie jest ich fanką, więc się nie stresowała. Totalny luz. Nie wiem jak ona to robi... I chyba nigdy tego nie ogarnę.
   Po dłuuuuugim rozmyślaniu o wszystkim i o niczym postanowiłam, że się ogarnę i zejdę na dół. Okazało się, że Nata z jej mamą jadą do sklepu, więc zabrałam się z nimi po najważniejsze rzeczy. Dostałam od mamy listę, kasę i byłam gotowa. Pojechałyśmy do sklepu oddalonego o co najmniej kilometr od naszych domów. Co prawda, był jeden sklepik bliżej, ale chciałyśmy pozwiedzać okolicę. Po powrocie i zjedzeniu kolacji poszłam odpocząć po emocjonującym dniu. Miałam nadzieję, że wielka wanna i nowa ananasowa sól do kąpieli, mi w tym pomogą.
Oczami Natalii
Następnego dnia
Wstałam około 10.30 i rozpoczęłam rozpakowywanie się. Robiłam w tym czasie jeszcze listę rzeczy, których jeszcze nie przywieziono, które mam kupić i które muszę przynieść z garażu. Całe szczęście, że już mam ubrania i wszystkie dodatki. Zresztą, kosmetyki też miałam w większości ze sobą. Musiałam jeszcze kupić rzeczy do szkoły, do zapchania półek, i pierdoły do łazienki. O fuck! Zapomniałam spakować moich perfum. Wszystkich! Trzeba będzie zadzwonić do wujka... Kupię sobie nowe, bo moje ulubione już się kończą.
   Gdy już poukładałam wszystko w garderobie (myślałam, że nigdy z tamtąd nie wyjdę) było koło 14. Idealna pora aby zadzwonić do Julki. Odebrała po dwóch sygnałach:
- Heja laska!
- Hej. Mam pytanie. - powiedziałam - Wbijamy do galerii? Dostałam wczoraj trochę kasy od taty, a mama dodatkowo przelała mi trochę na konto.
- Jasne! Z tobą zawsze! Też wczoraj dostałam kasę. Zmówili się czy co?
- Pewnie tak. Ewka też wyciągnęła parę stówek. Czaisz, że już poznała jakąś Mel?
- Jaką Mel?
- Melanie. Tą z niebieskiego domu na naszej ulicy.
- Aaa. Widziałam ją rano jak wyprowadzała królika na smyczy. Taki fajny był. Bialutki.


- Spoko. To jak będziesz gotowa to chodź do mnie. Pozwiedzasz mój pokój.
- Dobra, to się już szykuj.
- Ty też.
Odłożyłam telefon i poszłam się malować. Postanowiłam, że zaszaleję i korzystając, że mam więcej czasu niż zazwyczaj zakręcę włosy w fale. Do mojego looku założyłam beżową sukienkę boho, zamszową, brązową ramoneskę i brązowe kolczyki pióra. Do tego jasne, brązowe lity i złota cieniutka bransoletka. Idealnie.
   Z nudów zaczęłam rozpakowywać buty w garderobie. Zauważyłam, że potrzebuję nowych vansów.

sobota, 30 kwietnia 2016

Rozdział 17.

Oczami Natalii
Bawiłyśmy się już około godziny... To znaczy Julka z Ewką się bawiły, bo ja tylko stałam i wkurzałam się na dziewczyny przepychające się pod sceną. Miałam wrażenie, że byłam w jakimś pieprzonym ulu, a nie na koncercie. Ale mniejsza. Jedna z tych mend walnęła z łokcia moją siostrę w oko, bo jej zasłaniała. Zaczęła ją jeszcze wyzywać od idiotek i debilek, a tego już nie zdzierżyłam. Podeszłam do niej i niby niechcący popchnęłam ją tyłkiem na barierki. Wywaliła się suka i rzuciła się do mnie z pazurami. Miała tipsy takie, że Edward Nożycoręki mógłby ich jej pozazdrościć. Niestety, ale nie udało mi się jej wpier**lić, bo ochroniarze ją ode mnie odsuneli, ale z liścia zdążyła dostać. Brawo ja!
Chwilę później Harry (jak się okazało potem, nie wiedział, że ja to ja) wyciągnął na scenę mnie i ją. Zaczął nas opieprzać. Tak, dokładnie, darł się, że przerwałyśmy mu koncert, a tak się starał dla dziewczyny, z którą się umówił po koncercie. Pomyślałam, że skoro on się może na mnie drzeć, to ja na niego też:
- No i co mnie to ma niby obchodzić! Przychodzę na koncert posłuchać jak śpiewacie, ale muszę bronić swojej siostry przed pierd***iętą fanką! - podeszłam do niej i zapytałam - co, krzywo stała?! Czy może coś powiedziała wielkiej gwieździe?! Teraz to nic nie mówisz, a tam wyzywałaś wszystkich w promieniu kilometra od idiotów! - obróciłam się w stronę Harry'ego i nawijałam dalej - Mnie sobie obrażajcie, proszę bardzo, bo i tak mi to wisi, ale nie pozwolę, żeby ktokolwiek mówił coś złego na moją siostrę i przyjaciółkę! Bo zabiję gołymi rękami, albo przynajmniej do szpitala wyślę! - po tym słowotoku, jakby się uspokoiłam, ale nie na długo. Teraz postanowiłam strollować loczka. Powiedziałam do niego:
- Skoro już się pochwaliłeś, że się z kimś umówiłeś to może powiedz z kim.
- Nie wydaje mi się, żeby chciała takiej sławy.
- No proszę cię! Przecież twoje fanki na to zasługują! Chociaż imię powiedz.
- Natalie. - po tym jednym słowie się lekko uśmiechnęłam. Wątpię, żeby zdążył umówić się z inną dziewczyną o tym samym imieniu.
- Dzwoniłem do niej przed koncertem i mówiła, że będzie.
- To może ją opisz.
- A żebyś wiedziała. Ma piękną figurę, oczy i powalający uśmiech.
- Podobna do mnie? - zapytałam dobierając uśmiech numer 3.
- Mogłybyście być bliźniaczkami... tylko, że ona ma piękne, długie, brązowe włosy... - mówił, tak, jakby przetwarzał jakieś dane
- Może takie? - zapytałam zdejmując perukę. Przez chwilę nic nie mówił, więc się odezwałam:
- Nie myśl tyle, bo ci się przewody przepalą. I pożycz jeszcze na sekundę tego mikrofonu. - w tym monencie zwróciłam się do Julki i Ewy:
- Zostańcie sobie ile chcecie, ja wrócę taksówką. Zadźwonicie do cioci, żeby przyjechała. - krzyknęłam jeszcze tylko w tłum:
- Miłej zabawy. Sorki, że wam przeszkodziłam w koncercie. - i zeszłam ze sceny w kulisy. Zapytałam się pierwszego lepszego ochroniarza, gdzie jest wyjście. Gdy prowadził mnie słyszałam krzyki Harry'ego, ale nie zatrzymywałam się. Myślałam tylko o tym, że Harruś nie zapomni o moim show do końca życia.

Oczami Julii

-Co ona odwala?! - to pierwsze co mi przyszło do głowy jak Nats zaczęła się kłócić z Harrym i tą idiotką co miała jakieś wąty do Ewki. Rozumiem, że broniła swojej siostry i mnie ale wyjście i zrobienie takich scen to już przesada. Szkoda mi Harry'ego, ale jestem też na niego wściekła. To było nieprofesjonalne, żeby wydzierać się na jakąkolwiek dziewczynę która miała spór pod sceną, a szczególnie, jeżeli tą dziewczyną była Natalie. Zresztą, na nią też jestem wkurzona. Po prostu sobie wyszła, a nam powiedziała, że wróci taksówką. Udawała taką twardą gdy Harry biegł za nią i przepraszał. Ale już ja ją znam. Pewnie się rozryczy jak tylko wyjdzie ze stadionu. Chciałam iść za nią, ale Ewka mnie powstrzymała. Powiedziała, że na pewno będzie chciała zostać sama. Wydaje mi się, że młoda ma rację.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Rozdział 11.

*Oczami Natalii*
    Zaczęłam:
"Hejo, to ja! Obok mnie siedzi moja przyjaciółka Jula. Nagrywam ten filmik, aby odpowiedzieć na wasze najczęstsze pytania i na hejty też, bo chciałabym parę spraw wyjaśnić. Dziękuję wam również za wsparcie po tym wydarzeniu, a także pozytywny odzew w sprawie bloga.
Po pierwsze, uprzedzając pytania i hejty ogłaszam wszem i wobec: nie jestem już z Shawnem. Uważam, że związek z kimś znanym nie ma sensu, bo wszystko jest robione pod publikę.
Po drugie: Shawn nie zdradził mnie dlatego, że 'zobaczył', że nie jest moim pierwszym, a między innymi dlatego, że właśnie nie chciałam TEGO robić. Myślę, że swój pierwszy raz trzeba przeżyć z kimś kogo się naprawdę kocha i będzie się pewnym, że ta osoba nigdy nie zawiedzie. Z Shawnem nie wyszło nie dlatego, że go nie kochałam czy coś, ale dlatego, że coraz bardziej się od siebie oddalaliśmy.
Po trzecie: nie jestem zła na Perrie. Tak, dobrze słyszeliście. Właściwie, to powinnam jej nawet podziękować, za to, że pokazała jakim latawcem jest mój ex-chłopak. Nie ona to inna, więc Perrie - jeżeli jakimś cudem to oglądasz - dziękuję ci bardzo i już ci współczuję. Szkoda tylko, że będziesz przechodzić przez to samo co ja. Bo to jest pewne. Szybciej czy później mu się znudzisz.
Po czwarte: nie kocham już go i nie wiem, czy to w ogóle była miłość, czy tylko kolejne zauroczenie, ale wiem, że zdrada boli i jeszcze będzie długo boleć. Pytaliście czy mam chłopaka - nie, nie mam i w bliskiej przyszłości mieć nie chcę.
Po piąte: mam zamiar reaktywować mojego bloga. Trochę zmienię szatę graficzną. Wiadomo - nowa ja - nowy wystrój i nowe otoczenie.
Mam nadzieję, że rozwiałam wasze wątpliwości. Jeżeli o czymś ważnym zapomniałam, to przepraszam, ale chciałam poruszyć te kwestie, które pojawiają się najczęściej. Dzięki za oglądanie i słuchanie. Do zobaczenia na blogu! Pa!"
- I jak mi poszło? - zapytałam zamykając laptopa.
- Łał. Takiego monologu to jeszcze chyba nigdy nie słyszałam. Tylko mam jedno pytanie: ty naprawdę nie masz nic do Pezz? Przecież ona ci go odbiła. Jakikolwiek by nie był, ale był twój.
- Szczerze? To nieważne. Nawet mi jej szkoda, ale jestem ciekawa która będzie następna. Może teraz weźmie się za jakąś sławę? Może Katy Perry? Byłoby śmiesznie...
- Serio tak uważasz?
- No jasne. Nie będę się przejmować. Wiesz co? Ta przeprowadzka jest już za dwa tygodnie. Musimy zacząć już się pakować.
- Ja już spakowałam parę rzeczy. Gadałam z mamą i powiedziała, że nie musimy chodzić do szkoły przez ostatni tydzień przed wyjazdem. Fajnie, nie?
- powiedziała uradowana Julka.
- No jasne, ale co z ocenami? Nie chcę zaczynać od nowa. Przeniosą nam je?
- Tak. Będziemy chodzić razem do klasy to jak coś mi pomożesz?
- Jasne. Będę ci wszystko tłumaczyć. Śmiesznie będzie się myśleć po angielsku.
- No chyba tylko dla mnie. Ty znasz angielski, bo twój tata jest z Anglii i z dziadkami rozmawiasz tylko po angielsku, a ja tylko tyle co na dodatkowym. Łał, normalnie sukces, może mi się czasy nie pomieszają jak będę z kimś rozmawiać.
- Przeżywasz jak mrówka okres. Nauczysz się.
- pocieszałam ją. Przecież nie jest głupia i poradzi sobie. Wierzę w nią.
 
Tydzień później
 
Poszłyśmy do szkoły ostatni raz niecały tydzień przed wyjazdem. Wystroiłam się jak szczur na otwarcie kanału, a co, niech zapamiętają mnie jak najlepiej:
 
 Byłam bardzo zaskoczona, gdy wchodząc na lekcję ławki były połączone w jeden stół. Na stołach stały owoce, jakieś soki i tort. Pomyślałam, że ktoś ma urodziny, ale pani Wiesia zaprowadziła mnie i Julkę na specjalne miejsca. Później po zjedzeniu tortu, dostałyśmy z Julką duże białe koszulki z podpisami wszystkich osób w klasie. Oczywiście koszulki były dwie. Z okazji naszego wyjazdu cała klasa miała wolne, więc siedzieliśmy i rozmawialiśmy bardzo długo o wszystkim i o niczym.
   Wróciłyśmy z Juls do domu. Najpierw pojechałyśmy do niej i pomogłam jej spakować te rzeczy, których nie używa na codzień, ale które przydadzą się jej na miejscu. Ja swoje już spakowałam wczoraj, bo dzisiaj mają już być wysłane do naszych domów. Babcia z dziadkiem chętnie pomagali przy przeprowadzce -  w końcu będą mieli przy sobie swoje wnuki.
   Wieczorem rodzice zawieźli na lotnisko nasze rzeczy, które mieli odebrać dziadkowie. Cieszyłam się bo do wylotu zostały tylko trzy dni.
Gdy pojechali spakowałam większość ubrań, wykąpałam się, zjadłam kolację i włączyłam serial. Nie miałam zamiaru kłaść się dzisiaj wcześnie spać, więc zrobiłam sobie kakao i siedząc pod kocem oglądałam telewizję.
 

Rozdział 10.

Jurorzy zapytali mnie o parę bzdur takich jak: imię, wiek, o to czy wcześniej brałam udział w podobnych talent shows albo konkursach. Odpowiadałam zgodnie z prawdą, bo co mi zależy. Jednak najbardziej byli zdziwieni gdy na pytanie:
- Jaką piosenkę dla nas przygotowałaś? - odpowiedziałam, że żadną. Wtedy drugi juror zapytał się mnie, co w takim razie tutaj robię, więc odpowiedziałam:
- Przyjaciółka mnie tu wepchnęła. Do końca nie wierzyłam, że to zrobi. Szczerze, to nawet rano nie wiedziałam gdzie jadę, ale skoro już tu jestem to mogę coś zaśpiewać.
- Czyli, że nie przygotowałaś podkładu?
- zapytał główny juror. Wtedy usłyszałam głos Julki:
- Ja przygotowałam. Znasz tekst. - wtedy usłyszałam melodię do Alive - Sia. Nie zastanawiając się co właśnie robię, zaczekałam na miejsce, gdzie powinnam zacząć śpiewać i wydobyłam z siebie głos.
   Gdy zakończyłam śpiewać zobaczyłam, że widownia stoi i jurorzy też. Wszyscy bili mi brawo, ale ja i tak miałam to gdzieś. Wtedy podbiegła do mnie Jula i przytuliła mnie. Gdy brawa ucichły pierwszy juror zaczął mówić:
- Masz niesamowity głos i piękną skalę. Nie wierzę, że nigdy nie trenowałaś swojego głosu, bo to jest nie do pomyślenia, że twój wykon przebił oryginał. - Dziękuję. - odpowiedziałam, bo to w końcu był komplement. Po nim zaczęła mówić jurorka:
- Jesteś młoda, a twój głos dorównuje doświadczonym wokalistkom. To niesamowite. - trzeci juror powiedział coś w stylu poprzednich mówców. Dopowiedział też, że mam duże szanse na szybką karierę, ale ja powiedziałam:
- Nie zależy mi na karierze, ani nawet na udziale w tym programie. Teraz moim głównym celem jest matura i studia. Zaśpiewałam tylko dlatego, że na tej sali jest moja przyjaciółka oraz wielu moich znajomych, więc dziękuję za miłe słowa i w ogóle, ale udziału w tym nie wezmę.
- Szkoda, że marnujesz tak wielką szansę, jaką może dać ci ten program, ale uszanujemy twoją decyzję. To był najlepszy wykon od samego początku przesłuchań tej edycji. Dziękujemy ci za występ.
- Ja również dziękuję.
- powiedziałam i zeszłam ze sceny.
 
*Oczami Julii*
 
- Co ty zrobiłaś? Czemu nie chciałaś brać udziału w tym programie? Czemu im powiedziałaś, że rezygnujesz? - obsypałam ją pytaniami, gdy tylko weszła za kulisy - tyle się narobiłam, żeby, przyszło tu pół szkoły, żeby cię tu zapisać i utrzymać to w tajemnicy, a ty sobie śpiewasz na luzie i mówisz, że nie chcesz być w tym programie?! Wiesz jak ja się poczułam? Jak idiotka!
- A wiesz jak ja się poczułam jak się dowiedziałam co ty wyprawiasz?! Wymyśliłaś sobie, że zaśpiewam i miałam to zrobić. Proszę bardzo, wedle życzenia, ale skoro nie chcę brać udziału to nie możesz mi tego nakazać.
- wtedy pomyślałam, że Nats może mieć rację, a ona kontynuowała - Poza tym, jak ty sobie wyobrażałaś mój udział tutaj? Miałabym przylatywać z Anglii? Przecież my niedługo wyjeżdżamy.
- Dobra, masz rację. Nie przewidziałam tego i paru innych spraw, ale chodziło mi tylko o to, żebyś zapomniała o tym kretynie.
- Mam lepszy pomysł na zapomnienie o nim...
- Jaki? - zapytałam zaciekawiona.
- Ttcam.
- Czyli?
- Nie wiesz? Taki filmik na żywo odpowiadający na pytania na koncie.
- Acha. Wiem o co ci chodzi, bo 1D takie wstawia, ale nie wiedziałam jak to się nazywa. Chcesz taki nagrać?
- Nie. To my chcemy go nagrać.
- To brzmi o wiele lepiej. Kiedy?
- Dzisiaj. Teraz. Może być u ciebie? -
zaproponowała.
- Jasne. Jedźmy.
Chwilę później byłyśmy już u mnie w domu. Nats włączyła laptopa, zalogowała się na konto i przygotowywała swój wygląd. Ja w tym czasie poszłam zrobić nam kakao. Razem czytałyśmy pytania, aby wiedzieć jak odpowiadać. Były to m.in.:
"Masz chłopaka?"
"Czy to prawda, że Shawn cię zdradził, przez to, że nie przespałaś się z nim?"
"Smutno ci jeszcze?"
"Zerwaliście?"
"Jesteś zła na Perrie, że odbiła ci chłopaka?"
"Spałaś z nim?"
"Kochasz go jeszcze?"
Pytania się powtarzały, ale nie dotyczyły tylko jej związku z Mendesem. Było też kilka próśb o reaktywację bloga i o wstawienie nowych zdjęć. Nie obyło się bez hejtów:
"Byłaś z nim tylko dla fejmu!"
"Może to ty pierwsza go zdradziłaś!?"
"Pewnie jak odkrył, że nie jest twoim pierwszym to cię rzucił!"
"Jesteś idiotką! Czemu mu nie wybaczyłaś!?"
Widziałam, że Nats nie jest zadowolona z hejtów, ale kto by był. Pewnie nie raz je czytała. Było mi smutno, bo wiedziałam, że ona jeszcze nigdy TEGO nie robiła, a internauci insynuowali, że to ona zdradziła.
   Nata poleciła mi, abym poprawiła makijaż, a po kilku minutach obie siedziałyśmy przed ekranem. Nats zaczęła:
"Hejo, to ja! Obok mnie siedzi moja przyjaciółka Jula. Nagrywam ten filmik, aby odpowiedzieć na wasze najczęstsze pytania i na hejty też, bo chciałabym parę spraw wyjaśnić. Dziękuję wam również za wsparcie po tym wydarzeniu, a także pozytywny odzew w sprawie bloga...
  

Rozdział 9.

<Rozmowa>
 
N: Hejo Jula.
J: No siema...
N: Słyszałaś już newsa?
J: Tia. Przeprowadzamy się do Londynu. Trochę się tego boję.
N: Czemu?
J: Bo wiesz, ty znasz dobrze angielski, a ja tylko tyle co na dodatkowym. Ty masz dziadków w Anglii, a ja będę miała tylko ciebie i rodziców jak będę chciała pogadać normalnie, no wiesz, po polsku. Boję się jeszcze, że w nowej szkole nie znajdę tylu koleżanek, bo się z nimi nie dogadam...
N: Stop! Przestań! Jesteś mega fajna, mega piękna, po angielsku się dogadasz, a będziesz miała okazję doszlifować język. Ja też się boję tego co będzie, ale najważniejsze, że jedziemy tam razem.
J: Masz rację. Wiesz co? One Direction mieszka w Londynie.
N: I?
J: Jak to "i?". To niesamowite. Tak samo jak Niall...
N: Widzę, że dawny humor powrócił i to w podwójnej dawce.
J: Obiecaj mi, że w Londynie pójdziemy na ich koncert.
N: Naprawdę? Muszę?
J: Tak. No proszę cię. Zrobisz to dla mnie?
N: Ehhh... Co ja się z tobą mam. Ale pójdę tam tylko dla ciebie.
J: Dzięki! Jesteś kochana. Powiem tacie, żeby już kupił bilety jak najbliżej sceny!
N: Już się boję.
J: Nie ma czego. Szykuj się do miasta. Za 20 minut u ciebie pod blokiem. Mam dla ciebie niespodziankę.
N: Dobra, teraz się boję bardziej...
J: Szykuj się. Nie gadaj!
 
<Koniec rozmowy>
 
Po wyznaczonym czasie Jula już czekała na mnie w samochodzie. Gdy tylko weszłam zapytała:
- Trzyma jeszcze cię po Shawnie? - No jasne. To będzie jeszcze długo boleć. - powiedziałam niepewnie. Mogłam mieć tylko nadzieję, że nie wymyśliła czegoś głupiego.
- Acha. Mam nadzieję, że dzięki temu zapomnisz o nim.
- Dzięki czemu? Coś ty znowu wymyśliła?
- Takie tam. Zobaczysz.
Po paru minutach dojechałyśmy na miejsce. Było to miejsce przesłuchań do X - factora. Gdy tylko zobaczyłam budynek, pomyślałam, że mamy miejsca na widowni czy coś, ale gdy Juls podziękowała jakiemuś kolesiowi za zajęcie miejsca w poczekalni to zdębiałam. To niemożliwe, żeby moja własna przyjaciółka mogła mi coś takiego zrobić, ale gdy dostałam swój numer byłam już pewna: to jest jej "wspaniały" plan zapomnienia o Shawnie. Nice try, bro. Podczas mojego zamyślenia, ktoś wypchał mnie na scenę. Oślepiło mnie jakieś durne światło. Nie no, spoko, to tylko przesłuchania, nic nie idzie na żywo, więc debila z siebie nie zrobię. Ale zawsze mogę coś zaśpiewać. Podeszłam do mikrofonu i zobaczyłam trójkę jurorów:
 
 
 Szczerze, to mnie nawet nie obchodziło, kim oni byli, ani jaka jest zasada tego talent show. Spojrzałam jeszcze na widownię. No tak, tego można było się po Julce spodziewać: połowa ludzi z mojej szkoły, w tym prawie cała nasza klasa. No cóż. Chcecie show, to będziecie je mieć.

poniedziałek, 21 marca 2016

Rozdział 13.

Oczami Natalii
Dobiegli do nas Lou i Liam, ale musiałyśmy z Julą już spadać do rodziców, żeby przypadkiem o nas nie zapomnieli. Powiedziałam o tym reszcie bandy, a Harry dziwnie się zasmucił i powiedział do mnie:
- Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Za tydzień mamy koncert. Tu, w Londynie. Specjalnie dla was załatwię strefę dla VIPów.
- Serio? - powiedziała Julka
- No jasne. Będziecie na liście. Tylko musicie powiedzieć jak się nazywacie, bo wy wiecie kim jesteśmy, ale wy się nie przedstawiłyście. - rzekł z uśmiechem Niall
- No jasne. To jest Julia Wilczyńska, a ja nazywam się Natalie May. Mam pytanie. Mogę wziąść ze sobą siostrę? Nazywa się Ewa May.
- Jasne. Do zobaczenia na koncercie. - powiedział Lou i puścił do mnie oczko. Wydało mi się to nieco dziwne. Pożegnałyśmy się i kawałek odeszłyśmy w stronę wyjścia, ale Harry nas dogonił i poprosił o mój numer. Dałam mu go, bo co mi zależy, uśmiechnęłam się i poszłam. Pierwsza odezwała się Julka:
- Myślisz, że zadzwoni?
- Szczerze? Nie. Ale może to i dobrze.
- Ale na koncert pójdziemy?
- Nie pozwolę, żeby taka fanka jak ty ominęła koncert swoich idoli. I Nialla. Cały czas nie spuszczał z ciebie wzroku.
- Ta, jasne. Chciałabym. Widziałaś jak Harry zareagował, gdy Niall powiedział, że podobasz się Louisowi?
- Niee...
- Żałuj. Może byś mi uwierzyła, że mu się spodobałaś. Tak zacisnął pięści, że myślałam, że pójdzie i mu przywali. Cały się spiął.
- Jula! Na co ty patrzyłaś?
- Na nic! Serio! Nie patrz się tak na mnie!
- Dobra, uznam, że tego nie słyszałam.
- Możesz mówić co chcesz, ale ja wiem, że mu się podobasz. I nawet nie próbuj mi wmawiać, że nie.
   Chwilę później siedziałyśmy już w taksówkach. Mama trochę na mnie nakrzyczała, ale jak dowiedziała się, że spotkałyśmy sławny zespół to się uspokoiła. Dowiedziałam się też, że będziemy chodzić do szkoły od następnego tygodnia, ale tylko po to, aby zaznajomić się z klasą. Nie będziemy mieć trudnych prac domowych z angielskiego i wogóle będzie łatwiej. Tak ambitnie zaczniemy od nowego roku szkolnego, bo teraz został niecały miesiąc. Fajnie. Póki co nie będę zdradzała się z tym, że jestem pół angielką, ale nie zamierzem mówić prostym językiem. Cieszę sie, że urodę odziedziczyłam po mamie, bo nie wyglądam jak tutejsze dziewczyny. Zapowiada się ciekawie.
   Około 20 minut później dojechaliśmy do domów. Stały obok siebie i były prawie identyczne - różniły się tylko odcieniem. Gdy weszłam, zobaczyłam ogromny salon i kuchnię. Wszystko było już umeblowane, również nasze pokoje. To dobrze, bo zostanie mi tylko rozpakować się. Wszystkie moje ubrania i buty już przywieziono. Większość rzeczy miała się zjawić na dniach. Usiadłam na wielkim łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Wtedy zobaczyłam jasnobrązowe i imitujące szafę drzwi. Brązowe prowadziły do mojej własnej łazienki, która miała wannę na podwyższeniu i prysznic, co mnie ucieszyło. Było tam też duże oświetlone lustro i półka na kosmetyki oraz szafka na ręczniki. Byłam bardzo ciekawa co znajduje się za kremowymi, ale po cichu liczyłam na garderobę. Zgadłam!!! Było to duże pomieszczenie z dużą ilością wieszaków, szafeczek, szuflad i półek. Była tam też cała ściana przeznaczona na buty. Na środku była duża, czerwona poducha, a pod nią miękki dywanik. Mimo, że z mamą nie rozmawiałam zbyt często, to doskonale znała mój gust i przy urządzaniu mojej części domu idealnie wykorzystała tą wiedzę. Po oględzinach poszłam do rodziców zobaczyć jak idzie im z rozpakowywaniem ich rzeczy. 
Byłam zmęczona, ale lodówka świeciła pustkami, więc pojechałam z mamą na zakupy do pobliskiego sklepiku, wzięłyśmy też Julę, bo ona również miała zrobić zakupy.
Po zakupach, jak wróciłyśmy do domu, pomogłam mamie w rozpakowywaniu jedzenia i innych pierdół, które kupiłyśmy. Później, pomogłam mamie przygotować kolację. Nie pamiętam kiedy to razem ostatnio robiłyśmy. Po posiłku, tata dał mi kilka tysięcy ze słowami: 
- Masz tu parę tysięcy na drobne wydatki. Kupisz sobie jakieś ciuchy do zapchania garderoby, jak pojedziesz z Julką do centrum handlowego. 
Podziękowałam tacie, a on dodał:
- Trzeba się wylansować na tym insta...czyms, nie? 
- Tato, to jest instagram.
- Mniejsza z tym. Miłych zakupów. 
- Dzięki. - powiedziałam i przytuliłam go.
   Nie chciało mi się dzisiaj rozpakowywać się, mimo, że garderoba kusiła pustymi przestrzeniami. Postanowiłam, że jutro się rozpakuję. Poszłam do łazienki i skorzystałam z dużej wanny. Włączyłam sobie funkcję jacuzzi i puściłam muzykę z telefonu i relaksowałam się...