czwartek, 2 czerwca 2016

Rozdział 15.

Zakupy
Szybko nam się spędzało czas w galerii. Obeszłyśmy już prawie wszystkie interesujące nas sklepy. W chwili gdy nic nie mówiłyśmy i kierowałyśmy się do windy, przechodziło koło nas dwóch chłopaków, na oko w naszym wieku. Byli Polakami, co oczywiście było słychać po jakże znanym polskim przecinku. Zapewne myśleli, że nic nie zrozumiemy i tu był ich błąd. Weszłyśmy do windy i usłyszałyśmy takie teksty:
- Stary! Patrz jaka dupa. - powiedział blondas
- No, ale k**wa która? - odpowiedział brunet
- Obie. Dawaj umówimy się z nimi k**wa ze dwa razy i zaruchamy.
- Dobra, to gadaj. Zapytaj czy mówią po angielsku. Jeden z nich podszedł do mnie bliżej i zaczął:
- Do you... - i w tym momencie mu przerwałam
- Nie wysilaj się i tak z wami nigdzie nie pójdziemy. Niestety muszę cię zasmucić - nie zaruchasz. - przybiłam piątkę z Julką i wyszłyśmy z windy zostawiając ich z minami godnymi słupa soli. Bałam się, że Julka zacznie się śmiać jeszcze w windzie i zawali cały plan, ale udało się.
Kilka godzin później
Pokój Natalii
- Pomożesz mi z ogarnięciem garderoby? - zapytałam Juls
- Jasne. Ty jeszcze się nie rozpakowałaś?
- Nie chciało mi się. - odparła.       najpierw buty, bo zajmą dużo miejsca - płaskie na dół.
- Muszę ci powiedzieć, że butów to ty masz dużo. Jak ty się z nimi zabrałaś?
- Nie wiem. Kiedy ten koncert w ogóle będzie?
- W ten weekend. Już nie mogę się doczekać.
- A ja nie. Jakiś dekadentyzm końca miesiąca mnie ogarnął.
- Co?!
- Nic mi się nie chce. Ewentualnie mogę spać.
- No weź! Ale pójdziesz ze mną? Nie możesz nie iść! - Jula zrobiła w tym momencie smutną minę numer 8.
- Pójdę, bo ci już obiecałam. Ewka też chciała iść. Niedawno stała się ich fanką. Za dużo fanek 1D w moim domu, oj za dużo.
- Nie marudź tylko włącz ich płytę. Musisz się nauczyć ich piosenek!
- Serio? Z tym uczeniem się to chyba cię pogięło!
- Wcale nie. Włączaj!
Kilka płyt później moja garderoba wyglądała tak jak powinna. Zastanawiałam się czy lepiej nie postawić na środku wysepki na biżuterię zamiast pufy, ale póki co zostawiłam ją tak jak jest. W pokoju poustawiałam dodatki, a do szafki na szkolne rzeczy wrzuciłam różne przybory, zeszyty i nowe pióro (wiem, to może być dziwne ale kocham pisać piórem). Książki na ten rok nie będą potrzebne. Słyszałam, że w naszej szkole zamiast podręczników są tablety i każdy musi sobie kupić swój. Co prawda, mam już jeden, ale jest zapchany muzyką i grami, więc kupię nowy. Do szkoły idziemy w poniedziałek. Może być śmiesznie. Wkręcę ich na początku, że słabo mówię po angielsku. Ciekawie się zapowiada...

Rozdział 14.

Oczami Julii
Mój pokój był niesamowity. Przestronny, nowocześnie umeblowany, przy oknie stało ogromne łóżko, a do tego miałam własną garderobę i łazienkę. Cały dom był duży i było widać, że rodzice wsadzili w niego kupę hajsu. Długo leżałam na łóżku nie wierząc, że spotkałyśmy dzisiaj one direction, a to wszystko dzięki zaćmieniu Nats. Ona często ma takie momenty, w których nie ogarnia niczego. Serio. Mnjejsza z tym.
   Będziemy na ich koncercie w miejscu dla VIPów, a przynajmniej tak powiedzieli. Nie mogę się już doczekać, ale z drugiej strony boję się o szkołę. Co
będzie jak się nie dostosuję? Ja nawet nie ogarniałam co oni do mnie mówili. W sumie, to wiedziałam, że mówili coś o koncercie i wogóle, ale to Nata tłumaczyła mi co mówili. O Boże, pewnie pomyśleli, że jestem nie spełna rozumu, ale co mnie to obchodzi. Cholera! Co ja chrzanię?! Przecież mnie to obchodzi jak diabli!
Wydaje mi się, że Harry'emu podoba się moja sis. Dla Lou zresztą też, co z koleji wkurza Harry'ego.
Nats się niczym nie przejmuje. Ma po prostu wszystko gdzieś. Nie chce związku, więc olewa chłopaków. Biegle mówi po angielsku, więc nie przejmuje się szkołą, ani samym mieszkaniem w Anglii. Chociaż nie, ona się z tego cieszy, bo jest bliżej dziadków. Tak samo z dzisiejszym spotkaniem z one d. Ona nie jest ich fanką, więc się nie stresowała. Totalny luz. Nie wiem jak ona to robi... I chyba nigdy tego nie ogarnę.
   Po dłuuuuugim rozmyślaniu o wszystkim i o niczym postanowiłam, że się ogarnę i zejdę na dół. Okazało się, że Nata z jej mamą jadą do sklepu, więc zabrałam się z nimi po najważniejsze rzeczy. Dostałam od mamy listę, kasę i byłam gotowa. Pojechałyśmy do sklepu oddalonego o co najmniej kilometr od naszych domów. Co prawda, był jeden sklepik bliżej, ale chciałyśmy pozwiedzać okolicę. Po powrocie i zjedzeniu kolacji poszłam odpocząć po emocjonującym dniu. Miałam nadzieję, że wielka wanna i nowa ananasowa sól do kąpieli, mi w tym pomogą.
Oczami Natalii
Następnego dnia
Wstałam około 10.30 i rozpoczęłam rozpakowywanie się. Robiłam w tym czasie jeszcze listę rzeczy, których jeszcze nie przywieziono, które mam kupić i które muszę przynieść z garażu. Całe szczęście, że już mam ubrania i wszystkie dodatki. Zresztą, kosmetyki też miałam w większości ze sobą. Musiałam jeszcze kupić rzeczy do szkoły, do zapchania półek, i pierdoły do łazienki. O fuck! Zapomniałam spakować moich perfum. Wszystkich! Trzeba będzie zadzwonić do wujka... Kupię sobie nowe, bo moje ulubione już się kończą.
   Gdy już poukładałam wszystko w garderobie (myślałam, że nigdy z tamtąd nie wyjdę) było koło 14. Idealna pora aby zadzwonić do Julki. Odebrała po dwóch sygnałach:
- Heja laska!
- Hej. Mam pytanie. - powiedziałam - Wbijamy do galerii? Dostałam wczoraj trochę kasy od taty, a mama dodatkowo przelała mi trochę na konto.
- Jasne! Z tobą zawsze! Też wczoraj dostałam kasę. Zmówili się czy co?
- Pewnie tak. Ewka też wyciągnęła parę stówek. Czaisz, że już poznała jakąś Mel?
- Jaką Mel?
- Melanie. Tą z niebieskiego domu na naszej ulicy.
- Aaa. Widziałam ją rano jak wyprowadzała królika na smyczy. Taki fajny był. Bialutki.


- Spoko. To jak będziesz gotowa to chodź do mnie. Pozwiedzasz mój pokój.
- Dobra, to się już szykuj.
- Ty też.
Odłożyłam telefon i poszłam się malować. Postanowiłam, że zaszaleję i korzystając, że mam więcej czasu niż zazwyczaj zakręcę włosy w fale. Do mojego looku założyłam beżową sukienkę boho, zamszową, brązową ramoneskę i brązowe kolczyki pióra. Do tego jasne, brązowe lity i złota cieniutka bransoletka. Idealnie.
   Z nudów zaczęłam rozpakowywać buty w garderobie. Zauważyłam, że potrzebuję nowych vansów.