Poniedziałek- 6:30.
Budzik dzwonił wściekle. Zresztą jak zwykle. Niechętnie otworzyłam oczy i uciszyłam wyjące ustrojstwo. Podeszłam do lustra i zobaczyłam zgrabną, średniego wzrostu licealistkę o długich, lekko falowanych brązowych włosach, czekoladowobrązowych wyrazistych dużych oczach, lekko zaróżowionych policzkach. To ja. I w dodatku jaka skromna (czujecie ten sarkazm?). Wyjrzałam przelotnie przez okno. Ujrzałam to co zawsze, czyli szału nie ma: parking, plac zabaw i sąsiedni blok. Miałam już dosyć tego widoku - całe szczęście, że niedługo się przeprowadzamy z mieszkania do nowego domu - tata planował przeprowadzkę od kilku miesięcy, jednak nie wszystko było wykończone więc przeprowadzimy się w wakacje. Zresztą do wakacji już niedaleko. Tylko kilka miesięcy - pocieszałam się w myślach.
Z zamyślenia wyrwała mnie moja siostra - Nata, ruszaj się! Śpisz tam jeszcze, czy co? - zapytała Ewa - Nie! Nie męcz tak rano. Ja jeszcze nie myślę. - odkrzyknęłam. Tak było prawie co rano, a głównym powodem był fakt trzymania Ewki ubrań w moim pokoju. Wymęczę się z tym jeszcze kilka mięsięcy, aż w końcu młoda będzie miała swój pokój w nowym domu. Wybrałam czarne jeansy, pudroworóżową bluzkę i czarną ramoneskę. Zrobiłam szybki make-up: podkład, puder, róż, eyeliner, tusz do rzęs i brzoskwiniowy błyszczyk - czyli to co zwykle do szkoły. Założyłam biżuterię(w tym srebrną bransoletkę od mojej przyjaciółki), spakowałam książki do torby, którą przewiesiłam przez ramię i spryskałam się ulubionymi perfumami. Ogarnęłam pokój i poszłam do kuchni poszukać czegoś pysznego - Ooo... Naleśniki, fajnie. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do mamy, a ona zawołała Ewę na śniadanie. Rozmawiając o planach na dzisiejszy dzień, zapomniałam o późnej godzinie- za 15 minut zaczynam lekcje. Podziękowałam mamie za posiłek, założyłam moje ulubione czarne buty na grubych obcasach, chwyciłam torbę i popędziłam do szkoły.
Gdy wyszłam ogarnął mnie powiew ciepłego, kwietniowego powietrza. Byłam lekko wkurzona, bo mogłam pamiętać o okularach przeciwsłonecznych, a tak, raziło mnie słońce. Po dziesięciu minutach marszu weszłam do szkoły równo z dzwonkiem. Pewnym krokiem poszłam pod klasę polonistyczną, pod którą czekała już większość klasy. Nie wyłapałam wzrokiem mojej przyjaciółki - Julii. Pewnie jak zwykle się spóźni - pomyślałam. Siadłam w ławce i przejechałam wzrokiem po klasie. W tym momencie wpadła do klasy Julka-Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie. - powiedziała. Dzień dobry. Siadaj na miejsce, dziecko. Co ja się z wami mam... Czy choć raz, cała klasa, mogłaby się nie spóźnić na lekcję.-powiedziała nauczycielka. Kobieta miała około 60 lat, lecz nie wyglądała jak typowa babcia, mimo że miała już gromadkę wnuków. Pani Wiesia, lubiła gdy uczniowie dostawali dobre oceny i nie byli znudzeni na jej zajęciach. Można by było pomyśleć, że u niej było łatwo, luźno i przyjemnie. Kobieta mimo swojego łagodnego charakteru umiała doskonale przygotować do matury i zachęcić do dodatkowej pracy. Pani Wiesia nie była tylko naszą polonistką, była również naszą wychowawczynią. Na jej lekcjach panowała cisza przerywana wypowiedziami uczniów. Pod koniec lekcji pani powiedziała- Uwaga! Ogłoszenia! Od jutra do naszej klasy dołączy nowy uczeń. Proszę Natalio, podejdź do mnie po lekcji. A wy uspokójcie się i nie ekscytujcie się aż tak jego osobą. Nie każdy lubi robić szum wokół siebie. Po słowach nauczycielki rozbrzmiał dzwonek na przerwę. Julii powiedziałam, aby zaczekała na mnie i podeszłam do pani Wiesi. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko oprowadzeniu nowego kolegi po szkole. Będzie to w czasie lekcji , ale nic na tym nie ucierpisz, bo to dwa wf-y. - powiedziała. - Nie, oczywiście, że nie mam nic przeciwko. - odparłam. Na twarzy nauczycielki zagościł uśmiech - To wspaniale! Przyjdź jutro trochę przed lekcjami, bo wf-y macie pierwsze, prawda? - Tak. - odpowiedziałam. - Będzie na Ciebie czekał w tej klasie.
Po opuszczeniu klasy myślałam tylko o tym nowym. Co jak okaże się grubym, pryszczatym komputeromaniakiem, albo metalowcem z przetłuszczonymi włosami? Była też nadzieja, że będzie mega przystojnym chłopakiem, któremu się może spodobam? Lekcje minęły mi bardzo szybko, tak samo jak zajęcia dodatkowe, czyli angielski. Zmęczona poszłam do domu, odrobiłam lekcje i po wykonaniu wszystkich innych obowiązków domowych zasnęłam. Śnił mi się jutrzejszy dzień, ale nie wyczytywałam z niego, żadnej przepowiedni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz