czwartek, 2 czerwca 2016

Rozdział 15.

Zakupy
Szybko nam się spędzało czas w galerii. Obeszłyśmy już prawie wszystkie interesujące nas sklepy. W chwili gdy nic nie mówiłyśmy i kierowałyśmy się do windy, przechodziło koło nas dwóch chłopaków, na oko w naszym wieku. Byli Polakami, co oczywiście było słychać po jakże znanym polskim przecinku. Zapewne myśleli, że nic nie zrozumiemy i tu był ich błąd. Weszłyśmy do windy i usłyszałyśmy takie teksty:
- Stary! Patrz jaka dupa. - powiedział blondas
- No, ale k**wa która? - odpowiedział brunet
- Obie. Dawaj umówimy się z nimi k**wa ze dwa razy i zaruchamy.
- Dobra, to gadaj. Zapytaj czy mówią po angielsku. Jeden z nich podszedł do mnie bliżej i zaczął:
- Do you... - i w tym momencie mu przerwałam
- Nie wysilaj się i tak z wami nigdzie nie pójdziemy. Niestety muszę cię zasmucić - nie zaruchasz. - przybiłam piątkę z Julką i wyszłyśmy z windy zostawiając ich z minami godnymi słupa soli. Bałam się, że Julka zacznie się śmiać jeszcze w windzie i zawali cały plan, ale udało się.
Kilka godzin później
Pokój Natalii
- Pomożesz mi z ogarnięciem garderoby? - zapytałam Juls
- Jasne. Ty jeszcze się nie rozpakowałaś?
- Nie chciało mi się. - odparła.       najpierw buty, bo zajmą dużo miejsca - płaskie na dół.
- Muszę ci powiedzieć, że butów to ty masz dużo. Jak ty się z nimi zabrałaś?
- Nie wiem. Kiedy ten koncert w ogóle będzie?
- W ten weekend. Już nie mogę się doczekać.
- A ja nie. Jakiś dekadentyzm końca miesiąca mnie ogarnął.
- Co?!
- Nic mi się nie chce. Ewentualnie mogę spać.
- No weź! Ale pójdziesz ze mną? Nie możesz nie iść! - Jula zrobiła w tym momencie smutną minę numer 8.
- Pójdę, bo ci już obiecałam. Ewka też chciała iść. Niedawno stała się ich fanką. Za dużo fanek 1D w moim domu, oj za dużo.
- Nie marudź tylko włącz ich płytę. Musisz się nauczyć ich piosenek!
- Serio? Z tym uczeniem się to chyba cię pogięło!
- Wcale nie. Włączaj!
Kilka płyt później moja garderoba wyglądała tak jak powinna. Zastanawiałam się czy lepiej nie postawić na środku wysepki na biżuterię zamiast pufy, ale póki co zostawiłam ją tak jak jest. W pokoju poustawiałam dodatki, a do szafki na szkolne rzeczy wrzuciłam różne przybory, zeszyty i nowe pióro (wiem, to może być dziwne ale kocham pisać piórem). Książki na ten rok nie będą potrzebne. Słyszałam, że w naszej szkole zamiast podręczników są tablety i każdy musi sobie kupić swój. Co prawda, mam już jeden, ale jest zapchany muzyką i grami, więc kupię nowy. Do szkoły idziemy w poniedziałek. Może być śmiesznie. Wkręcę ich na początku, że słabo mówię po angielsku. Ciekawie się zapowiada...

Rozdział 14.

Oczami Julii
Mój pokój był niesamowity. Przestronny, nowocześnie umeblowany, przy oknie stało ogromne łóżko, a do tego miałam własną garderobę i łazienkę. Cały dom był duży i było widać, że rodzice wsadzili w niego kupę hajsu. Długo leżałam na łóżku nie wierząc, że spotkałyśmy dzisiaj one direction, a to wszystko dzięki zaćmieniu Nats. Ona często ma takie momenty, w których nie ogarnia niczego. Serio. Mnjejsza z tym.
   Będziemy na ich koncercie w miejscu dla VIPów, a przynajmniej tak powiedzieli. Nie mogę się już doczekać, ale z drugiej strony boję się o szkołę. Co
będzie jak się nie dostosuję? Ja nawet nie ogarniałam co oni do mnie mówili. W sumie, to wiedziałam, że mówili coś o koncercie i wogóle, ale to Nata tłumaczyła mi co mówili. O Boże, pewnie pomyśleli, że jestem nie spełna rozumu, ale co mnie to obchodzi. Cholera! Co ja chrzanię?! Przecież mnie to obchodzi jak diabli!
Wydaje mi się, że Harry'emu podoba się moja sis. Dla Lou zresztą też, co z koleji wkurza Harry'ego.
Nats się niczym nie przejmuje. Ma po prostu wszystko gdzieś. Nie chce związku, więc olewa chłopaków. Biegle mówi po angielsku, więc nie przejmuje się szkołą, ani samym mieszkaniem w Anglii. Chociaż nie, ona się z tego cieszy, bo jest bliżej dziadków. Tak samo z dzisiejszym spotkaniem z one d. Ona nie jest ich fanką, więc się nie stresowała. Totalny luz. Nie wiem jak ona to robi... I chyba nigdy tego nie ogarnę.
   Po dłuuuuugim rozmyślaniu o wszystkim i o niczym postanowiłam, że się ogarnę i zejdę na dół. Okazało się, że Nata z jej mamą jadą do sklepu, więc zabrałam się z nimi po najważniejsze rzeczy. Dostałam od mamy listę, kasę i byłam gotowa. Pojechałyśmy do sklepu oddalonego o co najmniej kilometr od naszych domów. Co prawda, był jeden sklepik bliżej, ale chciałyśmy pozwiedzać okolicę. Po powrocie i zjedzeniu kolacji poszłam odpocząć po emocjonującym dniu. Miałam nadzieję, że wielka wanna i nowa ananasowa sól do kąpieli, mi w tym pomogą.
Oczami Natalii
Następnego dnia
Wstałam około 10.30 i rozpoczęłam rozpakowywanie się. Robiłam w tym czasie jeszcze listę rzeczy, których jeszcze nie przywieziono, które mam kupić i które muszę przynieść z garażu. Całe szczęście, że już mam ubrania i wszystkie dodatki. Zresztą, kosmetyki też miałam w większości ze sobą. Musiałam jeszcze kupić rzeczy do szkoły, do zapchania półek, i pierdoły do łazienki. O fuck! Zapomniałam spakować moich perfum. Wszystkich! Trzeba będzie zadzwonić do wujka... Kupię sobie nowe, bo moje ulubione już się kończą.
   Gdy już poukładałam wszystko w garderobie (myślałam, że nigdy z tamtąd nie wyjdę) było koło 14. Idealna pora aby zadzwonić do Julki. Odebrała po dwóch sygnałach:
- Heja laska!
- Hej. Mam pytanie. - powiedziałam - Wbijamy do galerii? Dostałam wczoraj trochę kasy od taty, a mama dodatkowo przelała mi trochę na konto.
- Jasne! Z tobą zawsze! Też wczoraj dostałam kasę. Zmówili się czy co?
- Pewnie tak. Ewka też wyciągnęła parę stówek. Czaisz, że już poznała jakąś Mel?
- Jaką Mel?
- Melanie. Tą z niebieskiego domu na naszej ulicy.
- Aaa. Widziałam ją rano jak wyprowadzała królika na smyczy. Taki fajny był. Bialutki.


- Spoko. To jak będziesz gotowa to chodź do mnie. Pozwiedzasz mój pokój.
- Dobra, to się już szykuj.
- Ty też.
Odłożyłam telefon i poszłam się malować. Postanowiłam, że zaszaleję i korzystając, że mam więcej czasu niż zazwyczaj zakręcę włosy w fale. Do mojego looku założyłam beżową sukienkę boho, zamszową, brązową ramoneskę i brązowe kolczyki pióra. Do tego jasne, brązowe lity i złota cieniutka bransoletka. Idealnie.
   Z nudów zaczęłam rozpakowywać buty w garderobie. Zauważyłam, że potrzebuję nowych vansów.

sobota, 30 kwietnia 2016

Rozdział 17.

Oczami Natalii
Bawiłyśmy się już około godziny... To znaczy Julka z Ewką się bawiły, bo ja tylko stałam i wkurzałam się na dziewczyny przepychające się pod sceną. Miałam wrażenie, że byłam w jakimś pieprzonym ulu, a nie na koncercie. Ale mniejsza. Jedna z tych mend walnęła z łokcia moją siostrę w oko, bo jej zasłaniała. Zaczęła ją jeszcze wyzywać od idiotek i debilek, a tego już nie zdzierżyłam. Podeszłam do niej i niby niechcący popchnęłam ją tyłkiem na barierki. Wywaliła się suka i rzuciła się do mnie z pazurami. Miała tipsy takie, że Edward Nożycoręki mógłby ich jej pozazdrościć. Niestety, ale nie udało mi się jej wpier**lić, bo ochroniarze ją ode mnie odsuneli, ale z liścia zdążyła dostać. Brawo ja!
Chwilę później Harry (jak się okazało potem, nie wiedział, że ja to ja) wyciągnął na scenę mnie i ją. Zaczął nas opieprzać. Tak, dokładnie, darł się, że przerwałyśmy mu koncert, a tak się starał dla dziewczyny, z którą się umówił po koncercie. Pomyślałam, że skoro on się może na mnie drzeć, to ja na niego też:
- No i co mnie to ma niby obchodzić! Przychodzę na koncert posłuchać jak śpiewacie, ale muszę bronić swojej siostry przed pierd***iętą fanką! - podeszłam do niej i zapytałam - co, krzywo stała?! Czy może coś powiedziała wielkiej gwieździe?! Teraz to nic nie mówisz, a tam wyzywałaś wszystkich w promieniu kilometra od idiotów! - obróciłam się w stronę Harry'ego i nawijałam dalej - Mnie sobie obrażajcie, proszę bardzo, bo i tak mi to wisi, ale nie pozwolę, żeby ktokolwiek mówił coś złego na moją siostrę i przyjaciółkę! Bo zabiję gołymi rękami, albo przynajmniej do szpitala wyślę! - po tym słowotoku, jakby się uspokoiłam, ale nie na długo. Teraz postanowiłam strollować loczka. Powiedziałam do niego:
- Skoro już się pochwaliłeś, że się z kimś umówiłeś to może powiedz z kim.
- Nie wydaje mi się, żeby chciała takiej sławy.
- No proszę cię! Przecież twoje fanki na to zasługują! Chociaż imię powiedz.
- Natalie. - po tym jednym słowie się lekko uśmiechnęłam. Wątpię, żeby zdążył umówić się z inną dziewczyną o tym samym imieniu.
- Dzwoniłem do niej przed koncertem i mówiła, że będzie.
- To może ją opisz.
- A żebyś wiedziała. Ma piękną figurę, oczy i powalający uśmiech.
- Podobna do mnie? - zapytałam dobierając uśmiech numer 3.
- Mogłybyście być bliźniaczkami... tylko, że ona ma piękne, długie, brązowe włosy... - mówił, tak, jakby przetwarzał jakieś dane
- Może takie? - zapytałam zdejmując perukę. Przez chwilę nic nie mówił, więc się odezwałam:
- Nie myśl tyle, bo ci się przewody przepalą. I pożycz jeszcze na sekundę tego mikrofonu. - w tym monencie zwróciłam się do Julki i Ewy:
- Zostańcie sobie ile chcecie, ja wrócę taksówką. Zadźwonicie do cioci, żeby przyjechała. - krzyknęłam jeszcze tylko w tłum:
- Miłej zabawy. Sorki, że wam przeszkodziłam w koncercie. - i zeszłam ze sceny w kulisy. Zapytałam się pierwszego lepszego ochroniarza, gdzie jest wyjście. Gdy prowadził mnie słyszałam krzyki Harry'ego, ale nie zatrzymywałam się. Myślałam tylko o tym, że Harruś nie zapomni o moim show do końca życia.

Oczami Julii

-Co ona odwala?! - to pierwsze co mi przyszło do głowy jak Nats zaczęła się kłócić z Harrym i tą idiotką co miała jakieś wąty do Ewki. Rozumiem, że broniła swojej siostry i mnie ale wyjście i zrobienie takich scen to już przesada. Szkoda mi Harry'ego, ale jestem też na niego wściekła. To było nieprofesjonalne, żeby wydzierać się na jakąkolwiek dziewczynę która miała spór pod sceną, a szczególnie, jeżeli tą dziewczyną była Natalie. Zresztą, na nią też jestem wkurzona. Po prostu sobie wyszła, a nam powiedziała, że wróci taksówką. Udawała taką twardą gdy Harry biegł za nią i przepraszał. Ale już ja ją znam. Pewnie się rozryczy jak tylko wyjdzie ze stadionu. Chciałam iść za nią, ale Ewka mnie powstrzymała. Powiedziała, że na pewno będzie chciała zostać sama. Wydaje mi się, że młoda ma rację.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Rozdział 11.

*Oczami Natalii*
    Zaczęłam:
"Hejo, to ja! Obok mnie siedzi moja przyjaciółka Jula. Nagrywam ten filmik, aby odpowiedzieć na wasze najczęstsze pytania i na hejty też, bo chciałabym parę spraw wyjaśnić. Dziękuję wam również za wsparcie po tym wydarzeniu, a także pozytywny odzew w sprawie bloga.
Po pierwsze, uprzedzając pytania i hejty ogłaszam wszem i wobec: nie jestem już z Shawnem. Uważam, że związek z kimś znanym nie ma sensu, bo wszystko jest robione pod publikę.
Po drugie: Shawn nie zdradził mnie dlatego, że 'zobaczył', że nie jest moim pierwszym, a między innymi dlatego, że właśnie nie chciałam TEGO robić. Myślę, że swój pierwszy raz trzeba przeżyć z kimś kogo się naprawdę kocha i będzie się pewnym, że ta osoba nigdy nie zawiedzie. Z Shawnem nie wyszło nie dlatego, że go nie kochałam czy coś, ale dlatego, że coraz bardziej się od siebie oddalaliśmy.
Po trzecie: nie jestem zła na Perrie. Tak, dobrze słyszeliście. Właściwie, to powinnam jej nawet podziękować, za to, że pokazała jakim latawcem jest mój ex-chłopak. Nie ona to inna, więc Perrie - jeżeli jakimś cudem to oglądasz - dziękuję ci bardzo i już ci współczuję. Szkoda tylko, że będziesz przechodzić przez to samo co ja. Bo to jest pewne. Szybciej czy później mu się znudzisz.
Po czwarte: nie kocham już go i nie wiem, czy to w ogóle była miłość, czy tylko kolejne zauroczenie, ale wiem, że zdrada boli i jeszcze będzie długo boleć. Pytaliście czy mam chłopaka - nie, nie mam i w bliskiej przyszłości mieć nie chcę.
Po piąte: mam zamiar reaktywować mojego bloga. Trochę zmienię szatę graficzną. Wiadomo - nowa ja - nowy wystrój i nowe otoczenie.
Mam nadzieję, że rozwiałam wasze wątpliwości. Jeżeli o czymś ważnym zapomniałam, to przepraszam, ale chciałam poruszyć te kwestie, które pojawiają się najczęściej. Dzięki za oglądanie i słuchanie. Do zobaczenia na blogu! Pa!"
- I jak mi poszło? - zapytałam zamykając laptopa.
- Łał. Takiego monologu to jeszcze chyba nigdy nie słyszałam. Tylko mam jedno pytanie: ty naprawdę nie masz nic do Pezz? Przecież ona ci go odbiła. Jakikolwiek by nie był, ale był twój.
- Szczerze? To nieważne. Nawet mi jej szkoda, ale jestem ciekawa która będzie następna. Może teraz weźmie się za jakąś sławę? Może Katy Perry? Byłoby śmiesznie...
- Serio tak uważasz?
- No jasne. Nie będę się przejmować. Wiesz co? Ta przeprowadzka jest już za dwa tygodnie. Musimy zacząć już się pakować.
- Ja już spakowałam parę rzeczy. Gadałam z mamą i powiedziała, że nie musimy chodzić do szkoły przez ostatni tydzień przed wyjazdem. Fajnie, nie?
- powiedziała uradowana Julka.
- No jasne, ale co z ocenami? Nie chcę zaczynać od nowa. Przeniosą nam je?
- Tak. Będziemy chodzić razem do klasy to jak coś mi pomożesz?
- Jasne. Będę ci wszystko tłumaczyć. Śmiesznie będzie się myśleć po angielsku.
- No chyba tylko dla mnie. Ty znasz angielski, bo twój tata jest z Anglii i z dziadkami rozmawiasz tylko po angielsku, a ja tylko tyle co na dodatkowym. Łał, normalnie sukces, może mi się czasy nie pomieszają jak będę z kimś rozmawiać.
- Przeżywasz jak mrówka okres. Nauczysz się.
- pocieszałam ją. Przecież nie jest głupia i poradzi sobie. Wierzę w nią.
 
Tydzień później
 
Poszłyśmy do szkoły ostatni raz niecały tydzień przed wyjazdem. Wystroiłam się jak szczur na otwarcie kanału, a co, niech zapamiętają mnie jak najlepiej:
 
 Byłam bardzo zaskoczona, gdy wchodząc na lekcję ławki były połączone w jeden stół. Na stołach stały owoce, jakieś soki i tort. Pomyślałam, że ktoś ma urodziny, ale pani Wiesia zaprowadziła mnie i Julkę na specjalne miejsca. Później po zjedzeniu tortu, dostałyśmy z Julką duże białe koszulki z podpisami wszystkich osób w klasie. Oczywiście koszulki były dwie. Z okazji naszego wyjazdu cała klasa miała wolne, więc siedzieliśmy i rozmawialiśmy bardzo długo o wszystkim i o niczym.
   Wróciłyśmy z Juls do domu. Najpierw pojechałyśmy do niej i pomogłam jej spakować te rzeczy, których nie używa na codzień, ale które przydadzą się jej na miejscu. Ja swoje już spakowałam wczoraj, bo dzisiaj mają już być wysłane do naszych domów. Babcia z dziadkiem chętnie pomagali przy przeprowadzce -  w końcu będą mieli przy sobie swoje wnuki.
   Wieczorem rodzice zawieźli na lotnisko nasze rzeczy, które mieli odebrać dziadkowie. Cieszyłam się bo do wylotu zostały tylko trzy dni.
Gdy pojechali spakowałam większość ubrań, wykąpałam się, zjadłam kolację i włączyłam serial. Nie miałam zamiaru kłaść się dzisiaj wcześnie spać, więc zrobiłam sobie kakao i siedząc pod kocem oglądałam telewizję.
 

Rozdział 10.

Jurorzy zapytali mnie o parę bzdur takich jak: imię, wiek, o to czy wcześniej brałam udział w podobnych talent shows albo konkursach. Odpowiadałam zgodnie z prawdą, bo co mi zależy. Jednak najbardziej byli zdziwieni gdy na pytanie:
- Jaką piosenkę dla nas przygotowałaś? - odpowiedziałam, że żadną. Wtedy drugi juror zapytał się mnie, co w takim razie tutaj robię, więc odpowiedziałam:
- Przyjaciółka mnie tu wepchnęła. Do końca nie wierzyłam, że to zrobi. Szczerze, to nawet rano nie wiedziałam gdzie jadę, ale skoro już tu jestem to mogę coś zaśpiewać.
- Czyli, że nie przygotowałaś podkładu?
- zapytał główny juror. Wtedy usłyszałam głos Julki:
- Ja przygotowałam. Znasz tekst. - wtedy usłyszałam melodię do Alive - Sia. Nie zastanawiając się co właśnie robię, zaczekałam na miejsce, gdzie powinnam zacząć śpiewać i wydobyłam z siebie głos.
   Gdy zakończyłam śpiewać zobaczyłam, że widownia stoi i jurorzy też. Wszyscy bili mi brawo, ale ja i tak miałam to gdzieś. Wtedy podbiegła do mnie Jula i przytuliła mnie. Gdy brawa ucichły pierwszy juror zaczął mówić:
- Masz niesamowity głos i piękną skalę. Nie wierzę, że nigdy nie trenowałaś swojego głosu, bo to jest nie do pomyślenia, że twój wykon przebił oryginał. - Dziękuję. - odpowiedziałam, bo to w końcu był komplement. Po nim zaczęła mówić jurorka:
- Jesteś młoda, a twój głos dorównuje doświadczonym wokalistkom. To niesamowite. - trzeci juror powiedział coś w stylu poprzednich mówców. Dopowiedział też, że mam duże szanse na szybką karierę, ale ja powiedziałam:
- Nie zależy mi na karierze, ani nawet na udziale w tym programie. Teraz moim głównym celem jest matura i studia. Zaśpiewałam tylko dlatego, że na tej sali jest moja przyjaciółka oraz wielu moich znajomych, więc dziękuję za miłe słowa i w ogóle, ale udziału w tym nie wezmę.
- Szkoda, że marnujesz tak wielką szansę, jaką może dać ci ten program, ale uszanujemy twoją decyzję. To był najlepszy wykon od samego początku przesłuchań tej edycji. Dziękujemy ci za występ.
- Ja również dziękuję.
- powiedziałam i zeszłam ze sceny.
 
*Oczami Julii*
 
- Co ty zrobiłaś? Czemu nie chciałaś brać udziału w tym programie? Czemu im powiedziałaś, że rezygnujesz? - obsypałam ją pytaniami, gdy tylko weszła za kulisy - tyle się narobiłam, żeby, przyszło tu pół szkoły, żeby cię tu zapisać i utrzymać to w tajemnicy, a ty sobie śpiewasz na luzie i mówisz, że nie chcesz być w tym programie?! Wiesz jak ja się poczułam? Jak idiotka!
- A wiesz jak ja się poczułam jak się dowiedziałam co ty wyprawiasz?! Wymyśliłaś sobie, że zaśpiewam i miałam to zrobić. Proszę bardzo, wedle życzenia, ale skoro nie chcę brać udziału to nie możesz mi tego nakazać.
- wtedy pomyślałam, że Nats może mieć rację, a ona kontynuowała - Poza tym, jak ty sobie wyobrażałaś mój udział tutaj? Miałabym przylatywać z Anglii? Przecież my niedługo wyjeżdżamy.
- Dobra, masz rację. Nie przewidziałam tego i paru innych spraw, ale chodziło mi tylko o to, żebyś zapomniała o tym kretynie.
- Mam lepszy pomysł na zapomnienie o nim...
- Jaki? - zapytałam zaciekawiona.
- Ttcam.
- Czyli?
- Nie wiesz? Taki filmik na żywo odpowiadający na pytania na koncie.
- Acha. Wiem o co ci chodzi, bo 1D takie wstawia, ale nie wiedziałam jak to się nazywa. Chcesz taki nagrać?
- Nie. To my chcemy go nagrać.
- To brzmi o wiele lepiej. Kiedy?
- Dzisiaj. Teraz. Może być u ciebie? -
zaproponowała.
- Jasne. Jedźmy.
Chwilę później byłyśmy już u mnie w domu. Nats włączyła laptopa, zalogowała się na konto i przygotowywała swój wygląd. Ja w tym czasie poszłam zrobić nam kakao. Razem czytałyśmy pytania, aby wiedzieć jak odpowiadać. Były to m.in.:
"Masz chłopaka?"
"Czy to prawda, że Shawn cię zdradził, przez to, że nie przespałaś się z nim?"
"Smutno ci jeszcze?"
"Zerwaliście?"
"Jesteś zła na Perrie, że odbiła ci chłopaka?"
"Spałaś z nim?"
"Kochasz go jeszcze?"
Pytania się powtarzały, ale nie dotyczyły tylko jej związku z Mendesem. Było też kilka próśb o reaktywację bloga i o wstawienie nowych zdjęć. Nie obyło się bez hejtów:
"Byłaś z nim tylko dla fejmu!"
"Może to ty pierwsza go zdradziłaś!?"
"Pewnie jak odkrył, że nie jest twoim pierwszym to cię rzucił!"
"Jesteś idiotką! Czemu mu nie wybaczyłaś!?"
Widziałam, że Nats nie jest zadowolona z hejtów, ale kto by był. Pewnie nie raz je czytała. Było mi smutno, bo wiedziałam, że ona jeszcze nigdy TEGO nie robiła, a internauci insynuowali, że to ona zdradziła.
   Nata poleciła mi, abym poprawiła makijaż, a po kilku minutach obie siedziałyśmy przed ekranem. Nats zaczęła:
"Hejo, to ja! Obok mnie siedzi moja przyjaciółka Jula. Nagrywam ten filmik, aby odpowiedzieć na wasze najczęstsze pytania i na hejty też, bo chciałabym parę spraw wyjaśnić. Dziękuję wam również za wsparcie po tym wydarzeniu, a także pozytywny odzew w sprawie bloga...
  

Rozdział 9.

<Rozmowa>
 
N: Hejo Jula.
J: No siema...
N: Słyszałaś już newsa?
J: Tia. Przeprowadzamy się do Londynu. Trochę się tego boję.
N: Czemu?
J: Bo wiesz, ty znasz dobrze angielski, a ja tylko tyle co na dodatkowym. Ty masz dziadków w Anglii, a ja będę miała tylko ciebie i rodziców jak będę chciała pogadać normalnie, no wiesz, po polsku. Boję się jeszcze, że w nowej szkole nie znajdę tylu koleżanek, bo się z nimi nie dogadam...
N: Stop! Przestań! Jesteś mega fajna, mega piękna, po angielsku się dogadasz, a będziesz miała okazję doszlifować język. Ja też się boję tego co będzie, ale najważniejsze, że jedziemy tam razem.
J: Masz rację. Wiesz co? One Direction mieszka w Londynie.
N: I?
J: Jak to "i?". To niesamowite. Tak samo jak Niall...
N: Widzę, że dawny humor powrócił i to w podwójnej dawce.
J: Obiecaj mi, że w Londynie pójdziemy na ich koncert.
N: Naprawdę? Muszę?
J: Tak. No proszę cię. Zrobisz to dla mnie?
N: Ehhh... Co ja się z tobą mam. Ale pójdę tam tylko dla ciebie.
J: Dzięki! Jesteś kochana. Powiem tacie, żeby już kupił bilety jak najbliżej sceny!
N: Już się boję.
J: Nie ma czego. Szykuj się do miasta. Za 20 minut u ciebie pod blokiem. Mam dla ciebie niespodziankę.
N: Dobra, teraz się boję bardziej...
J: Szykuj się. Nie gadaj!
 
<Koniec rozmowy>
 
Po wyznaczonym czasie Jula już czekała na mnie w samochodzie. Gdy tylko weszłam zapytała:
- Trzyma jeszcze cię po Shawnie? - No jasne. To będzie jeszcze długo boleć. - powiedziałam niepewnie. Mogłam mieć tylko nadzieję, że nie wymyśliła czegoś głupiego.
- Acha. Mam nadzieję, że dzięki temu zapomnisz o nim.
- Dzięki czemu? Coś ty znowu wymyśliła?
- Takie tam. Zobaczysz.
Po paru minutach dojechałyśmy na miejsce. Było to miejsce przesłuchań do X - factora. Gdy tylko zobaczyłam budynek, pomyślałam, że mamy miejsca na widowni czy coś, ale gdy Juls podziękowała jakiemuś kolesiowi za zajęcie miejsca w poczekalni to zdębiałam. To niemożliwe, żeby moja własna przyjaciółka mogła mi coś takiego zrobić, ale gdy dostałam swój numer byłam już pewna: to jest jej "wspaniały" plan zapomnienia o Shawnie. Nice try, bro. Podczas mojego zamyślenia, ktoś wypchał mnie na scenę. Oślepiło mnie jakieś durne światło. Nie no, spoko, to tylko przesłuchania, nic nie idzie na żywo, więc debila z siebie nie zrobię. Ale zawsze mogę coś zaśpiewać. Podeszłam do mikrofonu i zobaczyłam trójkę jurorów:
 
 
 Szczerze, to mnie nawet nie obchodziło, kim oni byli, ani jaka jest zasada tego talent show. Spojrzałam jeszcze na widownię. No tak, tego można było się po Julce spodziewać: połowa ludzi z mojej szkoły, w tym prawie cała nasza klasa. No cóż. Chcecie show, to będziecie je mieć.

poniedziałek, 21 marca 2016

Rozdział 13.

Oczami Natalii
Dobiegli do nas Lou i Liam, ale musiałyśmy z Julą już spadać do rodziców, żeby przypadkiem o nas nie zapomnieli. Powiedziałam o tym reszcie bandy, a Harry dziwnie się zasmucił i powiedział do mnie:
- Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Za tydzień mamy koncert. Tu, w Londynie. Specjalnie dla was załatwię strefę dla VIPów.
- Serio? - powiedziała Julka
- No jasne. Będziecie na liście. Tylko musicie powiedzieć jak się nazywacie, bo wy wiecie kim jesteśmy, ale wy się nie przedstawiłyście. - rzekł z uśmiechem Niall
- No jasne. To jest Julia Wilczyńska, a ja nazywam się Natalie May. Mam pytanie. Mogę wziąść ze sobą siostrę? Nazywa się Ewa May.
- Jasne. Do zobaczenia na koncercie. - powiedział Lou i puścił do mnie oczko. Wydało mi się to nieco dziwne. Pożegnałyśmy się i kawałek odeszłyśmy w stronę wyjścia, ale Harry nas dogonił i poprosił o mój numer. Dałam mu go, bo co mi zależy, uśmiechnęłam się i poszłam. Pierwsza odezwała się Julka:
- Myślisz, że zadzwoni?
- Szczerze? Nie. Ale może to i dobrze.
- Ale na koncert pójdziemy?
- Nie pozwolę, żeby taka fanka jak ty ominęła koncert swoich idoli. I Nialla. Cały czas nie spuszczał z ciebie wzroku.
- Ta, jasne. Chciałabym. Widziałaś jak Harry zareagował, gdy Niall powiedział, że podobasz się Louisowi?
- Niee...
- Żałuj. Może byś mi uwierzyła, że mu się spodobałaś. Tak zacisnął pięści, że myślałam, że pójdzie i mu przywali. Cały się spiął.
- Jula! Na co ty patrzyłaś?
- Na nic! Serio! Nie patrz się tak na mnie!
- Dobra, uznam, że tego nie słyszałam.
- Możesz mówić co chcesz, ale ja wiem, że mu się podobasz. I nawet nie próbuj mi wmawiać, że nie.
   Chwilę później siedziałyśmy już w taksówkach. Mama trochę na mnie nakrzyczała, ale jak dowiedziała się, że spotkałyśmy sławny zespół to się uspokoiła. Dowiedziałam się też, że będziemy chodzić do szkoły od następnego tygodnia, ale tylko po to, aby zaznajomić się z klasą. Nie będziemy mieć trudnych prac domowych z angielskiego i wogóle będzie łatwiej. Tak ambitnie zaczniemy od nowego roku szkolnego, bo teraz został niecały miesiąc. Fajnie. Póki co nie będę zdradzała się z tym, że jestem pół angielką, ale nie zamierzem mówić prostym językiem. Cieszę sie, że urodę odziedziczyłam po mamie, bo nie wyglądam jak tutejsze dziewczyny. Zapowiada się ciekawie.
   Około 20 minut później dojechaliśmy do domów. Stały obok siebie i były prawie identyczne - różniły się tylko odcieniem. Gdy weszłam, zobaczyłam ogromny salon i kuchnię. Wszystko było już umeblowane, również nasze pokoje. To dobrze, bo zostanie mi tylko rozpakować się. Wszystkie moje ubrania i buty już przywieziono. Większość rzeczy miała się zjawić na dniach. Usiadłam na wielkim łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Wtedy zobaczyłam jasnobrązowe i imitujące szafę drzwi. Brązowe prowadziły do mojej własnej łazienki, która miała wannę na podwyższeniu i prysznic, co mnie ucieszyło. Było tam też duże oświetlone lustro i półka na kosmetyki oraz szafka na ręczniki. Byłam bardzo ciekawa co znajduje się za kremowymi, ale po cichu liczyłam na garderobę. Zgadłam!!! Było to duże pomieszczenie z dużą ilością wieszaków, szafeczek, szuflad i półek. Była tam też cała ściana przeznaczona na buty. Na środku była duża, czerwona poducha, a pod nią miękki dywanik. Mimo, że z mamą nie rozmawiałam zbyt często, to doskonale znała mój gust i przy urządzaniu mojej części domu idealnie wykorzystała tą wiedzę. Po oględzinach poszłam do rodziców zobaczyć jak idzie im z rozpakowywaniem ich rzeczy. 
Byłam zmęczona, ale lodówka świeciła pustkami, więc pojechałam z mamą na zakupy do pobliskiego sklepiku, wzięłyśmy też Julę, bo ona również miała zrobić zakupy.
Po zakupach, jak wróciłyśmy do domu, pomogłam mamie w rozpakowywaniu jedzenia i innych pierdół, które kupiłyśmy. Później, pomogłam mamie przygotować kolację. Nie pamiętam kiedy to razem ostatnio robiłyśmy. Po posiłku, tata dał mi kilka tysięcy ze słowami: 
- Masz tu parę tysięcy na drobne wydatki. Kupisz sobie jakieś ciuchy do zapchania garderoby, jak pojedziesz z Julką do centrum handlowego. 
Podziękowałam tacie, a on dodał:
- Trzeba się wylansować na tym insta...czyms, nie? 
- Tato, to jest instagram.
- Mniejsza z tym. Miłych zakupów. 
- Dzięki. - powiedziałam i przytuliłam go.
   Nie chciało mi się dzisiaj rozpakowywać się, mimo, że garderoba kusiła pustymi przestrzeniami. Postanowiłam, że jutro się rozpakuję. Poszłam do łazienki i skorzystałam z dużej wanny. Włączyłam sobie funkcję jacuzzi i puściłam muzykę z telefonu i relaksowałam się...

Rozdział 12.

Dzień przeprowadzki
   Wstałam tego dnia bardzo wcześnie, aby spakować podręczne rzeczy. Większość dobytku była już w Londynie, czyli wszystkie ubrania, książki i kosmetyki za wyjątkiem kilku podstawowych, które zawsze noszę. Do bagażu zabrałam głównie elektronikę i słuchawki. SPakowałam się przez dwie godziny, ale w razie gdybym zapomniała czegoś ważnego, to wujek spakowałby to i wysłał, a poza tym rodzice za tydzień przylecą do Polski, aby ogarnąć umowę najmu, bo zadecydowali, że wynajmą mieszkanie znajomym.
   Nie chciałam zbytnio się stroić, więc założyłam szarą sukienkę i czarną bluzę. Do tego zabrałam białe conversy, a włosy spięłam w niechlujnego koka. Bransoletki założyłam plastikowe, żeby nie pipczało przy bramkach. Pomalowałam się delikatnie tymi kosmetykami, których jeszcze nie wywieźli i ruszyliśmy z resztą rodziny do samolotu. Na lotnisku żegnała nas ciocia z wujkiem. Szybko przeszliśmy przez odprawę i po pewnym czasie wsiedliśmy do maszyny latającej i wznieśliśmy się między chmury. To nie był mój pierwszy lot, ale jak zawsze się bałam i przespałam większość podróży. Jula też spała. Obudził nas mój tata, bo trzeba było zapiąć pasy. Gdy już lądowaliśmy zauważyłam dużą grupę nastolatek stojącą przy samolocie. Byli też paparazzi. Wydawało mi się, że znów przyjechała jakaś gwiazda i pewnie w jutrzejszym brukowcu, Jula dopatrzy się kto to był. Wysiedliśmy z samolotu, odebraliśmy nasze walizki i szłyśmy z Julką obok siebie w milczeniu. Byłam totalnie zmęczona podróżą, więc nawet nie zauważyłam, że poszłam z tłumem w zupełnie innym kierunku niż reszta mojej rodzinki. Gdy ogarnęłam się, że nie jestem tam gdzie powinnam chciałam zadzwonić do mamy lub do Julki. Na moje nieszczęście nie mogłam nigdzie znaleźć tego cholerstwa.
Stałam szukając telefonu pochylona nad torebką, gdy ktoś na mnie wpadł. Popchnął mnie (tak, wiem, że to był jakiś facet, bo był dobrze zbudowany i takie tam) i prawie bym upadła, ale mnie w porę złapał. Wkurzona brakiem telefonu zaczęłam drzeć japę jak to ja. Oczywiście już po angielsku:
- Patrz jak leziesz! Ludzi nie zauważasz?! To może spraw sobie okulary, co?!
- Przepraszam. Uciekałem przed Niallem.
 

- Nie no, spoko. Myślisz, że jak się popatrzysz jak zbite szczenię to ci wybaczę? Hmm... - udałam zamyśloną - wątpię.
- Nie znasz mnie? - zapytał chłopak. - A niby skąd mam cię znać?! Dopiero tu przyleciałam i cholera jasna, nie mam pojęcia gdzie jestem.
- Jestem Harry Styles z zespołu One Direction.
- Zrobiło to na mnie takie wrażenie jak grzmot na świni. - powiedziałam obojętnie.
- Co? - miał minę jak kot srający na puszczy.
- Takie tam powiedzenie Julki. Właśnie. Miałam do niej zadzwonić, ale jakże efektownie, przerwałeś mi poszukiwania telefonu.
- Ja cię znam. - powiedział Harry po dłuższym namyśle.
- Tak? Ciekawe skąd?
- Z internetu. Chyba...
- Kontynuuj... - powiedziałam zaciekawiona.
- To ciebie zdradził Mendes. Z Pezz.
- Czy wszyscy i wszystko musi mi przypominać o tym pajacu?!
- Sorry. Nie wiedziałem, że tak zareagujesz... - wtedy na Harrego wskoczył jakiś blondas. Wywalili się, a dwóch facetów leżących na ziemi było niecodziennym zjawiskiem. Wtedy podbiegła do mnie Julka...
Oczami Julii
- To ja się o ciebie martwię, a ty sobie stoisz i patrzysz na jakichś leżących kolesi?! - zaczęłam nadawać, oczywiście po polsku, ale wtedy przypatrzyłam się leżącym - o matko, przecież to Harry i Niall z one d! - nie wierzyłam, że Nata stoi tak sobie i nie denerwuje się.
- Nie drzyj się tak, Jula. Chcesz żeby pół lotniska się zleciało? - upomniała mnie moja przyjaciółka. Wtedy się zamknęłam. W tzw. międzyczasie Harry i Niall wstali z podłogi.
- Ooo. Słyszę, że nie jesteście z Anglii, ale ty - i w tym momencie Nialler popatrzył na Nats - dobrze mówisz po angielsku.
- A ty niby skąd to wiesz? - zdziwił się Harry.
- Podsłuchiwałem was - powiedział dumnie Niall.
- Tak się nie robi! - krzyknął Hazza.
- Ale ja chciałem wiedzieć o czym rozmawiasz z tą pięknością. Lou mnie przysłał na zwiady, bo spodobała mu się. - wtedy zauważyłam, że lokowaty zacisnął pięści i powiedział spokojnie:
- Niech zajmie się swoją dziewczyną. - Harry był wkurzony, ale nie do końca rozumiałam na co, więc dla rozładowania sytuacji powiedziałam:
- Natka, mówiłaś już chłopakom, że jesteśmy ich największymi fankami?
- Niee.
- A jesteście? - powiedział uradowany Niall.
- Nie. Tylko ona. - odparła Nata, a wtedy lekko posmutniał - ale wasza muzyka jest spoko. - wtedy chłopak znowu się uśmiechnął.

Rozdział 8.

*Oczami Julii*
- Musimy wyjechać do Londynu.
- Co? To niemożliwe. Nie możecie mi tego zrobić. Nie możecie sobie wyjechać, ot tak, zostawiając mnie tu samą. - krzyknęłam.
- Córciu, ty jedziesz z nami. - powiedziała uspakajająco mama.
- A co ja powiem Nats? To moja najlepsza przyjaciółka, jest dla mnie jak siostra, a poza tym ja nie znam tak dobrze języka. Ja się po prostu nie nadaję do Anglii. - mówiłam płacząc. Mama objęła mnie ramieniem i powiedziała:
- Natalia, jej siostra i rodzice też się przeprowadzają. Otwieramy tam naszą firmę, a tą obecną kierować będzie wujek Adam, brat twojego taty. Oczywiście, firma nadal będzie należeć do nas. Rodzice Natalii, są naszymi wspólnikami i przeprowadzamy się razem. Nie wiemy czy na zawsze, czy na kilka lat. To zależy od rynku.
- Dobrze wiedzieć, że moja przyjaciółka tam ze mną będzie. Ona płynnie mówi po angielsku, więc razem się dogadamy. - powiedziałam już trochę uspokojona. - kiedy mamy wyjechać?
- Pod koniec tego miesiąca - odpowiedział dotąd milczący tata.
- Szkoda, że musimy zostawić wszystkich znajomych, ale sobie poradzimy z Nats. Ja już pójdę, bo jestem zmęczona. Cały dzień byłam z Natką w galerii. Kupiłam fajne ciuchy, a ci mamo, kupiłam bransoletkę. Dam ci ją rano. Dobranoc.
Powiedziałam i poszłam do siebie. Zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżku. Jak zawsze zaczęłam rozmyślać. Tym razem celem mojego umysłu była Nata. Ona nawet nazwisko ma angielskie, bo jej ojciec jest anglikiem, a w Londynie mieszkają jej dziadkowie. Ale ja? Zwykła dziewczyna z Polski. Co z tego, że moi rodzice są bogaci. To ich kasa, nie moja. Owszem, dostaję spore jak na nastolatkę  kieszonkowe, ale nie uważam, że pieniądze są najważniejsze. Szkoda mi jej, ten chłopak mocno ją zranił. Ale ja już mam wspaniały plan. Z tą myślą zasnęłam.
*Oczami Natalii*
Obudziła mnie mama siedząca na moim łóżku. Pomyślałam, że to mega dziwne, bo jest poniedziałek, a ona nie jest w pracy. Musiało się coś stać, więc gdy chciałam już o coś zapytać, ona zaczęła:
- Córciu, przepraszam, że nie powiedzieliśmy ci tego z tatą wcześniej, ale baliśmy się twojej reakcji. - wzięła głęboki wdech i jednym tchem powiedziała - musimy przeprowadzić się do Londynu. Wszyscy.
Wtedy zamarłam. Nie wiedziałam co powiedzieć. Co z Juls? Ona jest dla mnie jak siostra. Nie mogę jechać bez niej, więc zapytałam:
- A co z Julą? I po co my w ogóle musimy tam jechać?
- Spokojnie. Jula i jej rodzice przeprowadzają się z nami. Będziemy mieszkać w domach obok siebie. Już je kupiliśmy. Mogę ci pokazać zdjęcia. Jedziemy tam, bo otwieramy nową firmę. Jak wiesz, rodzice Julii są naszymi wspólnikami, więc oczywiście przeprowadzamy się razem.
- Jula wiedziała? Czemu mi nic nie mówiła? - byłam zła na przyjaciółkę.
- Nie wiedziała. Uzgodniłam z jej mamą, że dowiecie się w tym samym czasie. Ewie już powiedziałam wieczorem.
- Acha. To dobrze. Przynajmniej będziemy mieli blisko do dziadków. Na pewno się stęsknili za nami.
- Cieszę się, że nie jesteś na nas zła. Muszę już lecieć do pracy.
- Mamo, jeszcze tylko jedno pytanie. Kiedy mamy się tam przeprowadzić?
- Pod koniec tego miesiąca. To dopiero za trzy tygodnie, bo musimy wszystko dogadać z firmą przewozową. Weźmiemy tylko ubrania i najważniejsze rzeczy. Resztę dowiozą nam później, a teraz naprawdę muszę już iść. - powiedziała i pocałowała mnie w policzek - Pa.
- Pa, mamo.
I wyszła, zostawiając mnie z tym samą. Była jeszcze Ewka, ale ona się cieszyła, że wyjeżdżamy. Ona też doskonale zna angielski, jak ja, więc nie martwi się, że nikt jej tam nie zrozumie. Chociaż o tyle dobrze. A Jula się podszkoli. Właśnie, Jula! Muszę do niej zadzwonić!

Rozdział 7.

*Oczami Natalii*
Zakupy. To jest to co uwielbiam robić najbardziej. Oczywiście oprócz śpiewania, ale to tylko z moją przyjaciółką. Ona uważa, że mam świetny głos, ale szczerze w to wątpię.
   Wracając do zakupów. Muszę odreagować zdradę Shawna, a poza tym niech zobaczy co stracił. Zakupy to coś co zawsze pozwala mi się odstresować. Dlatego nie zważałam na ceny. Kupiłam stos ubrań, które będą idealne do nowych stylizacji (np. czerwono - czarna koszula w kratkę i czarna skórzana, obcisła mini, czarne rajstopy i jakieś czarne lity). Wybrałam oczywiście też buty. Duuuuużo butów. Głównie eleganckie, ale trampki i sportowe też kupiłam - moje nie nadają się już do biegania, po tym jak wpadłam w nich w błoto. No cóż, mówi się trudno. Nakupowałam sobie też litów, bo pasują do prawie każdej stylizacji, więc wzięłam kilka kolorów. Oprócz ubrań i butów, które regularnie odnosiłyśmy do samochodu Julii (Jula też szalała na zakupach), kupiłyśmy nowe kosmetyki. Postanowiłam zaszaleć i zmienić lekko image. Pomóc miała mi w tym nowa krwistoczerwona szminka.
   Prawie cały dzień spędziłyśmy na podboju galerii i rozmawianiu o wszystkim czym się dało, więc jak wracałyśmy do domu nie miałyśmy siły na nic. Jula odwiozła mnie do domu i pomogła mi z zakupami. Wykąpałam się, umyłam włosy, nałożyłam na nie odżywkę, a na twarz maseczkę. Paznokcie miałam hybrydowe, robione kilka dni temu, więc z nimi miałam już spokój. Owinięta ręcznikiem wpadłam do kuchni, z nadzieją, że Ewka zostawiła mi chociaż trochę obiadu. Niestety, lodówka nie obfitowała w pyszności, a jogurtem nie chciałam się zapychać. Gotować też mi się nie chciało, więc zamówiłam pizzę. Największą, bo tak jak przewidziałam, Ewka się dołączyła.
   Koło ósmej skończyłam wieczór piękności. Włosom pozwoliłam wyschnąć samym, nie chciałam hałasować suszarką. Oglądałam później z siostrą jakąś komedię. Nie była zbytnio ciekawa, bo zasnęłam po pół godzinie. Do swojego pokoju przeszłam koło północy, gdy zachciało mi się pić. Umyłam jeszcze zęby i w końcu dotarłam do swojego łóżka. Mój mózg jest jakiś dziwny, bo nie zastanawiał się nad wszystkimi pechowymi sytuacjami z mojego życia. Może dlatego, że byłam zmęczona?
*Oczami Julii*
Zakupy. Cały dzień poprawiającego humor zajęcia. To takie jakby wspólne hobby z Nats.
Były konieczne po akcji z Mendesem. Jeszcze jak się okazało, że ją zdradzał, to tym bardziej. Ale mniejsza z tym, bo już mam pewien pomysł jak ją z tego wyleczyć. Powiedziałam jej, że mam plan, ale nie wyjawiłam jaki. Niech ma niespodziankę.
   Po całym męczącym dniu odwiozłam Nats do jej domu i pomogłam jej z zakupami. Sama, nie rozpakowując swoich, poszłam się wykąpać. Gdy wyszłam z łazienki odgrzałam sobie obiad - kurczak - pycha. Po obiedzie, a bardziej kolacji zasnęłam przed telewizorem. Obudziła mnie mama, która przyszła z pracy. Po chwili dołączył do nas tata, a wtedy mama zaczęła rozmowę:
- Kochanie, musimy porozmawiać. Jest to bardzo ważne, a długo zwlekaliśmy z powiedzeniem ci tego. - nie wiedziałam wtedy co myśleć: ktoś jest chory, mama jest w ciąży (nie to niemożliwe, a może jednak), ktoś umarł.
- Nie miej nam tego za złe, że dopiero teraz ci to mówimy. - rzekł zagadkowo tata.
- Ale co? Coś się stało? O co chodzi, mamo? - zapytałam poddenerwowana.
- Musimy wyjechać do Londynu.

piątek, 4 marca 2016

Rozdział 6.

*Oczami Natalii*
Obudziłam się rano w pokoju Julii. Mam najlepszą przyjaciółkę pod słońcem. W końcu znamy się od dziecka. Nasi rodzice prowadzą wspólną firmę, jest to dobrze prosperująca firma i nie możemy narzekać na brak kasy. Tygodniowo dostaję 5 stów, więc starcza mi na drobne wydatki. Jak czegoś potrzebuję, zawsze mogę zwrócić się do rodziców. To prawda, że dużo pracują, ale starają się to nam jakoś wynagrodzić. Jula dostaje tyle samo co ja, ale Ewka - moja siostra, dostaje połowę tego co ja. W końcu jest o wiele młodsza.
   Jula się obudziła, ale jak zwykle o tej porze nie kontaktowała. Rzuciła się w stronę biurka, żeby się spakować. Dopiero moje trzykrotne upomnienie, że jest niedziela, a poza tym majówka, uspokoiło ją. Gdy w końcu zajarzyła co do niej mówię, usiadła i zapytała mnie poważnym tonem:
- Wszystko dobrze po wczorajszym?
- No muszę ci się przyznać, że niekoniecznie...
- Nie martw się. Pojedziemy na zakupy.
- Już mi lepiej - powiedziałam z uśmiechem
- To całe szczęście. Chodź idziemy jeść.
- Ty to byś jadła przy każdej okazji.
- No wiem. Teraz jestem jak Niall.
- Jak co?
- Jeżeli już to jak kto. Niall, czyli członek zespołu one direction. On też lubi jeść.
- A, spoko. Mam cię teraz nazywać Jula, czy może lepiej Nia...ktoś.
- Niall. Zapamiętaj. Ale jednak wolę swoje imię. 1D to świetby zespół. Mam teraz na niego mega fazę. Na początku ich kariery było ich pięciu, a teraz zostało czterech. Poznali się w X-Factorze i mieszkają w Anglii.
- A skąd ty to wszystko wiesz?!
- Z internetów. Kochana, od miesięcy jestem ich fanką. Dobra, mniejsza z tym. Idę po płatki i miski, a ty włącz MTV.
   Włączyłam kanał, który poleciła mi Julia i poszłam jej pomóc ze śniadaniem. Akurat leciała jakaś piosenka Adele, więc razem darłyśmy japy jak głupie. Nasz wspaniały nastrój popsuły wiadomości o gwiazdach. Akurat pokazywali Shawna:
Shawn Mendes, młody wokalista z Kanady, był niedawno widziany z piękną piosenkarką Perrie Edwards z popularnego zespołu Little Mix. O ile nam wiadomo Shawn był związany z początkującą bloggerką modową - Natalie May (wtedy pokazali moje i Shawna zdjęcia gdy idziemy za ręce do szkoły i gdy się innego dnia całujemy), a Perrie jest lub może już była dziewczyną Zayna Malika. Czy ich związki przetrwają te zdrady? Dowiemy się tego już niebawem.
   Po tym puścili jakąś piosenkę.
- No to zaje...ście. Ten dupek mnie zdradzał przez ten cały czas! - krzyknęłam.
- Przykro mi, Nats.
- A mi nie. Jestem po prostu zła na tego idiotę i na siebie. Nawet sobie nie wyobrażasz jak się cieszę, że się z nim wczoraj nie przespałam. -powiedziałam
- Dobra. Koniec tego. Idziemy na zakupy. - urwała rozmowę moja przyjaciółka.
- Nie no, wszystko spoko, tylko muszę zajechać do mamy, bo musi mi dać trochę hajsu, bo jak jestem wkurzona to zawsze dużo wydaję. Jula?
-Co?
- Skąd oni wiedzieli, że prowadziłam bloga o modzie?
- No co ja mam ci powiedzieć? Przecież wiesz, że media wyciągną wszystko na światło dzienne.
- Masz rację, moja ty sis.
   Szykowałyśmy się do wyjścja przy piosenkach 1d. Muszę przyznać, że ich głosy połączone ze sobą świetnie współgrają. Pożyczyłam od Julki kosmetyki i te ciuchy:
 

 
Często sobie pożyczałyśmy różne rzeczy. Buty też bo miałyśmy ten sam rozmiar, czyli 39. Nigdy nie miałam problemu ze znalezieniem rozmiaru.
   Zadowolone ze swojego wyglądu, pojechałyśmy autem Juli do mojej mamy (tak Jula miała prawko). Poszłam do mamy, a moja przyjaciółka została w samochodzie. Oczywiście rodzicielka dała mi swoją kartę kredytową. Nie musiałam jej nawet długo prosić. Szczęśliwa, pojechałam z Jules na podbój największej galerii handlowej w mieście.

Rozdział 5.

*Oczami Shawna*
Myślałem, że odda mi się, ale nie to nie. Pożałuje tępa suka. Myślała, że co? Że będziemy razem na zawsze, i że będziemy się tylko całować? Była dla mnie tylko epizodem. Cholernie seksowną zabawka Może i dobrze. Tylko nie wiem po co rozwaliłem pół mieszkania. Zresztą, mam to gdzieś. Jutro wyjeżdżam. Jak nie ta to inna. A kontrakt mam już pewny, bo pokazałem się w świecie, grałem jeden koncert w okolicy, jeszcze tylko przelecę jakąś modelkę lub piosenkarkę i skandal gotowy. Cały świat mnie zna, nawet Azja.
   Nats to już zakończony rozdział, przynajmniej dla mnie. Ona pewnie myśli, że jeszcze jestem jej chłopakiem. Hahaha... Chciałoby się!
*Oczami Julii*
Wiedziałam, że z ich wspaniałego związku, gówno wyjdzie. I wiedziałam rownież, że taka zasrana gwiazda jak on będzie chciał jednego.
   Gdy Nata do mnie zadzwoniła z płaczem, od razu pomyślałam, że to przez niego. Nie miałam pojęcia co jej zrobił. Może ją rzucił? Nie wydaje mi się. A może ją zgwałcił? Co jak co ale moja przyjaciółka jest mega zgrabna i ładna. Tyle razy jej mówiłam, żeby została modelką, chociaż dorywczo, albo bloggerką modową. W tym akurat mnie posłuchała. Prowadziła bloga, ale zawiesiła go, bo pojawił się pan Shawn Mendes - królewicz zasrany, przez którego płacze teraz moja przyjaciółka. Wracając do tematu - nie mógłby jej zgwałcić, bo Nats jest tego typu dziewczyną, że szybciej by mu przywaliła krzesłem, niż by pozwoliła na coś czego ona nie chce.
   Wyszłam przed blok, właśnie Nats wysiadała z taksówki. Zapłaciła i kierowała się w moją stronę. Szybko do niej podbiegłam i mocno przytuliłam. Wyglądała jak zombie: z rozwaloną fryzurą, rozmazanym makijażem i czerwonymi oczami.
   Nic nie mówiłam, żeby jej bardziej nie dołować, ale swoje wiedziałam. Nie po to by przyjeżdżała do mnie taksówką po dziewiątej, żebym miała jej dawać kazanie z serii " a nie mówiłam". Poszłyśmy do mojego domu. Dałam jej czas na ogarnięcie się i czekałam na nią w pokoju z kilkoma paczkami chusteczek, michą jej ulubionych żelków i winem. Ja miałam już 18, a Nats brakowało wtedy tylko miesiąca, ale wiedziałam, że dobre wino i żelki wyciągną z niej wszystkie informacje. Nie żebym chciała ją upić. Potrzebowałabym ze trzech takich butelek.
*Oczami Natalii*
Tak rozczarowana jeszcze nigdy nie byłam. Spodziewałam się, że ten związek nie ma szans, ale że on planował mnie tylko przelecieć? Za taką znajomość dziękuję bardzo, postoję.
   Jula dała mi trochę czasu na ogarnięcie się. Jak wyszłam z jej łazienki zobaczyłam ją, siedzącą na łóżku w jej pokoju z michą moich ulubionych żelków i winem. Ona zawsze wiedziała jak poprawić mi humor. Na tą myśl się uśmiechnęłam.
- Kochana jesteś, wiesz? - powiedziałam
- Oczywiście. Siadaj. Nie chcę ci prawić morałów, bo to i tak nie ma sensu, ale opowiedz mi co się tam wydarzyło.
- Daj mi chusteczki. Tak łatwo może nie być. - powiedziałam smutno. Jula dała mi chustki, a ja zaczęłam opowiadać - mieliśmy spędzić wspólnie wieczór oglądając filmy, przytulając się i całując - wzięłam łyk wina i kontynuowałam - wtedy on zaczął zdejmować mi bluzkę - wtedy przerwała mi Julka:
- Co? Mam nadzieję,  że tego nie robiliście
- No jasne, że nie. Ale on liczył na coś więcej, więc tak łatwo nie odpuścił, gdy zaczął dobierac mi sie do stanika, wstałam, powiedziałam tylko "przepraszam", zabrałam swoje rzeczy i wybiegłam. Wtedy zadzwoniłam po taxi. Zaczęłam się ubierać, a w międzyczasie słyszałam dźwięk tłuczonego szkła, przekleństw, a na koniec przez okno wyleciało... Zgadnij co?
- Nie mam pojęcia.
- Krzesło.
- No to nieźle zaszalał. Mocno był zły?
- On nie był zły, on był wściekły.
- Całe szczęście, że nic ci nie zrobił.
- No.
Pogadałysmy jeszcze trochę i poszłyśmy spać.

Rozdział 4.

   Po tym weszliśmy do domu. Zadzwoniłam do mamy, że przyjdę później niż planowałam. Zgodziła się.
   Zdjęłam sukienkę i położyłam na kaloryferze do wyschnięcia, założyłam jakąś bluzkę chłopaka i jego dresy. Oczywiście wszystko było za duże, ale Shawn mówił, że wyglądałam w tym uroczo. Zmyłam też rozmazany makijaż, całe szczęście, że miałam ze sobą korektor puder i tusz. Te kosmetyki zawsze ze sobą noszę. Pociągnęłam usta owocowym błyszczykiem i poszłam do pokoju, w którym czekał już na mnie Shawn. Siedział przed telewizorem z miską popcornu. Nie wyglądało to na randkę, ale cóż. Dobre cokolwiek. Oglądaliśmy jakiś film na DVD, ale nie pamiętam jaki miał tytuł, bo szczerze mnie to nie interesowało. Cieszyłam się tylko, że nie był to horror, bo nie zasnęłabym na pewno.

   Gdy zegar wskazywał około 11 stwierdziłam, że muszę wracać do domu, poszłam w jego ciuchach, bo moja sukienka była jeszcze mokra. Shawn odwiózł mnie do domu, gdy jechaliśmy rozmawialiśmy o jego planach na karierę. Mówił o zaplanowanej kolejnej trasie koncertowej, wtedy już wiedziałam, że ten związek nie ma sensu. On w Kanadzie, ja w Polsce. Wtedy postanowiłam nie angażować się zbytnio w ten związek. Pocałowałam go przed wyjściem z samochodu, wzięłam swoje rzeczy, bukiet kwiatków i pobiegłam do domu. Chciał mnie odprowadzić, ale już mnie nie było. Pod klatką pomachałam mu na pożegnanie i poszłam do domu.
   Wstawiłam kwiaty do wazonu i zaniosłam do swojego pokoju, wzięłam kąpiel, zmyłam makijaż i poszłam spać.


Środa, 7:00
 
Znowu zaspałam, ale miałam to gdzieś. Ubrałam się tak:



 Wzięłam jeszcze biały sweterek, bo mimo ładnej pogody to wciąż kwiecień. Włosy spięłam w luźnego koka, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z domu. Na dole czekał na mnie ktoś, kogo się tu nie spodziewałam o tej porze - czyli Shawn. Gdy podeszłam, pocałował mnie w policzek, splótł nasze ręce i poszliśmy do szkoły. Stwierdził, że wyglądam wspaniale. Szkoda tylko, że się nie wyspałam. Droga minęła nam szybko, ale przeszkodzili nam paparazzi -  można było się tego spodziewać, że wcześniej czy później go namierzą. Poza tym, czy ja naprawdę liczyłam na spokój będąc dziewczyną piosenkarza, w dodatku tak znanego?
Co ja plotę, przecież nie jestem jego dziewczyną. W pewnym momencie chłopak się zatrzymał, stanął przede mną i mnie mocno pocałował. Później jak gdyby nic się nie stało dalej szliśmy, trzymając się za ręce, do szkoły. W szkole wszyscy szeptali między sobą widząc nasze splecione palce. Jula też była zdziwiona, że tak szybko mnie zdobył, ale cóż - może to jego urok, a może to maybelline. Sama nie wiem.



3 tygodnie później

Kolejne dni mijały tak samo. Shawn poprosił mnie o chodzenie. Oczywiście się zgodziłam. W międzyczasie zdążyłam być na kilku okładkach magazynów, dużo o nas było w mediach. założyłam sobie również twittera, którego śledziło już wielu jego fanów i przy okazji moich (ta skromność wrodzona).
   Pewnej soboty Shawn miał mieć tak zwaną "wolną chatę", więc poszliśmy do niego, oglądaliśmy film, przytulaliśmy się i nie wiem kiedy zaczęliśmy się całować. Gdy chłopak zaczął zdejmować moją bluzkę, wiedziałam, że chodzi mu o coś więcej, ale ja nie chciałam. Nigdy tego nie robiłam i nie byłam pewna, czy on jest tym jedynym, szczególnie dlatego, że niedługo miał zaplanowaną trasę, miał wyjechać, a wtedy mógł mieć każdą - jego fanki same najchętniej wskoczyłyby mu do łóżka. Powiedziałam tylko jedno słowo:
- Nie.
Wtedy się ode mnie odsunął, wstał, a w jego oczach wyczytałam, że jest zły. Chociaż nie, zły to za słabe określenie. On był po prostu wściekły. Szepnęłam tylko:
- Przepraszam...
i wyszłam. Zobaczyłam tylko zaciśniętą szczękę chłopaka i już wiedziałam, że dobrze zrobiłam. Gdy dzwoniłam po taxi, słyszałam odgłosy demolki: rozbijane talerze, wywracany stół... Po chwili usłyszałam pękającą szybę i wylatujące przez nią krzesło i akompaniujące demolce przekleństwa, ale nie obchodziło mnie to już, bo przyjechała taksówka. Nie chciałam wracać do domu, więc zadzwoniłam do Julki. O nic nie pytała. Kazała mi tylko szybko przyjechać.

Rozdział 16.

Dzień koncertu
Dom Julii
Oczami Julii

Szykowałyśmy się na ten koncert kilka godzin. Głównie beauty spa w domu i takie tam. Gdy zapytałam się Nats o włosy, powiedziała:
- Załóżmy peruki. Do moich stylizacji często ich używam. Nie każę ci od razu zakładać kolorowej, ale ta ombree będzie spoko.
- No wiem, ale to chyba będzie widać, że to są peruki.
- Nie. Wiesz ile ja za nie dałam? Na każdym zdjęciu wyglądają jak prawdziwe. Tak czy inaczej, ja biorę tą blond do ramion. Będzie totalna zmiana, a poza tym idealnie pasuje do tej czarnej sukienki bez ramiączek.
- Której?
- Tej do połowy ud, dopasowana taka. Bez żadnych napisów, matowa.
- Pamiętam. Kupiłaś ją niedawno. Weźmiesz do niej ramoneskę, czy koszulę w kratę?
- Myślałam nad koszulą. Zawiązałabym ją w supeł, nie zapinając, a rękawy mogłabym podwinąć do łokci. Do tego czarne dodatki. Wiesz, czarne vansy, małe czarne kolczyki i nowe bransoletki.
- Fajna stylówa.
- A ty już wiesz w czym idziesz?
- Miałam iść w jeansach i bluzce 1D, ale skoro ty masz taki look to i ja muszę do ciebie pasować. Założę czarną sukienkę, podobną do twojej i ramoneskę. Buty też wezmę płaskie.
- Great idea! Szykuj się już. Chcesz tą perukę?
- Jak ombree to tak.
- No i dobrze. Najlepiej zrób sobie warkocza, to łatwiej będzie schować włosy. - powiedziała moja sis - ja się zwijam do siebie, bo muszę jeszcze Ewkę ogarnąć.
- Dzwoniłaś do niego?
- Do kogo? I po co?
- Do Harrego!
- Z czego? Z patelni?
- Nie, z telefonu. Przecież masz jego numer.
- Nie, to on ma mój numer, a jak chodzi ci o Ewkę to tata jej załatwił bilet w VIPach. My też zresztą mamy, w razie gdyby zapomnieli o nas.
- To dobrze. - uspokoiłam się - Nie chcę mieć problemów.
- Ja też nie. Dobra spadam. Peruki założymy w łazience. Na pewno musi tam jakaś być.

Oczami Natalii

- Ewka! Cholero ty jedna! Złaź na dół! Ja zdążyłam już się wyszykować 20 minut temu! Co ty możesz robić jeszcze w tej łazience?
- Już idę! Muszę zabrać jeszcze tylko ich zdjęcie na autografy!
- Ewka! Spóźnimy się i nas nie wpuszczą!
- Mówię, że idę, to idę! Już jestem! Nie drzyj się tak!
- Dobra, idź do auta. Ciocia z Julką pewnie już czekają - powiedziałam do młodej i krzyknęłam do mamy - mamo, idziemy, paa
- Bawcie się dobrze - usłyszałam i wyszłam. Rodzice mieli dzisiaj wolne i zamierzali skorzystać z okazji, że nas nie ma. Kolacja, spacer, wiadomo.

20 minut później

Kolejka przed stadionem, na którym miał się odbyć koncert była ogromna. Wysiadłyśmy z Ewką i Julą z auta i kierowałyśmu się do obsługi. Zapytałam jednego z ochroniarzy:
- Przepraszam, miałyśmy być na liście. Chodzi o miejsce dla VIPów.
- Tak. Harry mówił o trzech dodatkowych dziewczynach. Zaprowadzę was do szefa ochrony.
- Dobrze, dziękuję. - odpowiedziałam i poszliśmy. Po chwili byłyśmy w jakimś biurze. Poproszono nas o dowody tożsamości, aby mogli sprawdzić, czy wszystko się zgadza. Zaznaczyli coś na liście i odprowadzili nas do jakiegoś przejścia, w którym było już dużo dziewczyn. Próbowały się dopchać pod scenę, a my skorzystałyśmy z okazji i poszłyśmy do łazienki. Tam założyłyśmy peruki i poprawiłyśmy makijaż, a później wbiłyśmy się w tłum. Pod sceną, która zresztą była dosyć okazała, kłębiło się i przepychało około 100 dziewczyn. Usłyszałyśmy ich krzyki:
- Nie po to tyle hajsu wydałam na bilet VIP, żeby teraz walczyć o miejsce pod sceną! - darła się jedna
- Złaźcie mi z drogi! Chcę coś widzieć! -wtórowała jej druga. Stwierdziłam, że dłużej tego jazgotu nie wytrzymam i wydarłam się:
- Zamknijcie się wreszcie! Ile to można jazgotać! Stój jak stoisz! Póki co to nikogo na scenie jeszcze nie ma! Telefonu nie można w spokoju odebrać! - na chwilę zadziałało, więc przesunęłam zieloną słuchawkę i odebrałam z nieznanego mi numeru:
<rozmowa>
- Hello.
- Oh. Natalie? To ty?
- Tak, to ja. O co chodzi? I kto mówi?
- Harry. Chciałem się tylko zapytać czy będziecie...
- Jak mogłybyśmy przegapić wasz koncert. A Ewka zobaczenia was na żywo.
- Mam nadzieję, że się spotkamy po koncercie.
- No jasne. W końcu autografy dla Ewy same się nie podpiszą.
- Myślałem o bardziej kameralnym spotkaniu...
- No wiesz ty co? Zastanowię się. Pa i powodzenia!
- Dzięki Nats.
<koniec rozmowy>
Julka z przejęciem zapytała:
- Kto dzwonił?
- Harry. Pytał się czy będziemy.
- I co mu odpowiedziałaś?
- Że nie możemy tego przegapić.
- No i dobrze. Chodźmy bliżej.

Rozdział 3.

* oczami Natalii *
 
- Co? Przecież on... dobra, nieważne. Nie słuchaj mnie. - powiedziałam - idź już.
- Widzimy się wieczorem. Będę czekał pod twoim blokiem. - gdy to powiedział, znowu podeszły do niego fanki. Patrzyły na mnie zawistnie. Wydaje mi się, że słyszały co mówił do mnie Shawn. Rozdał kilka autografów i wsiadł do samochodu.
   Gdy wróciłam do domu nie mogłam przestać o nim myśleć. Szybko napisałam SMSa do Julki:
Nie uwierzysz.
 
W co?
 
Shawn zaprosił mnie na randkę.
 
I co zgodziłaś się???
 
No jasne. Podoba mi się.
 
A co jak on to robi dla mediów? Żebyś później nie żałowała tej znajomości -_-
 
Nie. Shawn taki nie jest.
 
Nie mów, że Cię nie ostrzegałam.
 
Jasne, mamo:)
 
Napisałam przyjaciółce ostatniego SMSa i zaczęłam odrabiać lekcje. Po godzinie wzięłam prysznic, założyłam dużo za dużą bluzkę i poszłam poprawiać włosy i makijaż. Powiedziałam mamie, że dzisiaj wychodzę, żeby się nie martwiła.
Gdy zostało pół godziny do spotkania wybrałam ciuchy:
 
 
   Szybko pomalowałam paznokcie lakierem pasującym do kopertówki i popsikałam się ulubionymi perfumami. Wzięłam też czarną marynarkę, bo później będzie zimno.
Gdy wyjrzałam przez okno Shawn już czekał, nie spóźnił się. Fajnie. O umówionej godzinie wyszłam przed blok. Chłopak czekał z wielkim bukietem czerwonych róż. Gdy mnie zobaczył, uśmiechnął się i podszedł i wręczył mi kwiaty.
- To dla najpiękniejszej dziewczyny na świecie. - powiedział.
- Tak, a gdzie ona jest? - zaśmiałam się.
- Stoi przede mną. - po tych słowach otworzył mi dzwi do samochodu. Był to ten sam samochód, którego kierowca prawie mnie potrącił dzisiaj rano.
- Nad czym się zastanawiasz? - zapytał.
- Wiesz, że twój ojciec prawie mnie potrącił dzisiaj rano? - powiedziałan gdy ruszyliśmy.
- To niemożliwe, przecież jest dobrym kierowcą.
- A jednak. Pomyliły mu się pasy i musiał zjechać na chodnik.
- Przepraszam cię za niego.
- Nic się nie stało, jeszcze żyję.
- Bardzo się cieszę. - powiedział z uśmiechem - A teraz zamknij oczy.
Przejechaliśmy jeszcze kawałek drogi, po czym Shawn zaparkował i otworzył drzwi od strony pasażera. Przypomniał o niepodglądaniu i wziął mnie na ręce, pomimo moich protestów. Stwierdził, że jestem lekka, i że nie chce abym sobie zniszczyła buty lub sukienkę przez te krzaki.
   Gdy postawił mnie w końcu na ziemi (nie żebym miała coś przeciwko noszeniu) zobaczyłam piaszczystą plażę, na piasku było pełno świec ułożonych w serce, a po środku leżał koc i kosz piknikowy.
- Ojej... Jak tu pięknie. - powiedziałam.
- Cieszę się, że ci się podoba. Przygotowywałem to z moim znajomym. - gdy to mówił stał za mną, trzymając ręce na mojej talii. Zdjęłam buty, bo obcasy zapadały się w piasku. Powoli poszliśmy na koc. Shawn zaczął wykładać jedzenie z kosza, a ja mu się przyglądałam. Muszę przyznać, że w blasku świec wyglądał rewelacyjnie.
*Oczami Shawna *
Gdy podniosłem głowę znad kosza zobaczyłem ją. Cieszyłem się, że się jej podobam, bo to oznaczało, że pierwsza część planu mojego menadżera jest za mną. Szykuje się nowy kontrakt o ile uda mi się zrobić szum wokół siebie, a ta dziewczyna  jest piękna i nadaje się na okładki gazet. Szkoda tylko, że będę musiał po miesiącu ją rzucić. Po chwili usłyszałem jej głos:
- Zaśpiewasz mi coś? Jeszcze nigdy nie słyszałam cię na żywo.
- To znaczy, że słyszałaś moje piosenki...
- No w sumie to tak. Wolę wiedzieć czym zachwycają się twoje fanki.
-Co chcesz żebym zaśpiewał?
- Może "stitches"?
 
*Oczami Natalii*
 
Nie musiałam długo czekać na piosenkę. Shawn ma świetny głos.
Po piosence zapytałam dlaczego przyjechał do Polski. Miał dziwną minę i przez dłuższy czas nic nie mówił. Powiedział tylko, że to przerwa - takie wakacje po trasie koncertowej. Wtedy myślałam, że to prawda, mimo, że było ewidentnie widać, że plątał się w zeznaniach. Siedzieliśmy, jedliśmy i przytulaliśmy się. Około dziewiątej zrobiło się zimno i zaczął padać deszcz, dziwne, bo chwilę wcześniej niebo było prawie bezchmurne. Uciekaliśmy na oślep do samochodu. W pewnym sensie podobało mi się to. Kosz, koc i świece zostawiliśmy na plaży. Znajomy Shawna miał się tym później zająć. Cali mokrzy pojechaliśmy do jego domu. Całe szczęście, że nikogo tam nie było, bo wyglądałam jak duch. W przemoczonej sukience, mokrych włosach i rozmazanym makijażu nie chciałam się nikomu pokazywać.
Gdy byliśmy już na miejscu nie przejmowałam się już swoim wyglądem. Chłopak powiedział, że i tak wyglądam wspaniale. Mimo, że mu wcale nie wierzyłam, uśmiechnęłam się. Wtedy, stojąc w deszczu Shawn mnie pocałował.

 
 

niedziela, 28 lutego 2016

Rozdział 2.

  Wtorek, 6:00
   Wstałam rano podekscytowana, obudzona przez promienie słońca. Nie potrzebowałam nawet budzika. Szybko załatwiłam sprawy związane z poranną toaletą. Zrobiłam lekki makijaż podobny do tego z dnia poprzedniego, ale zamiast brzoskwiniowego błyszczyka użyłam beżowej szminki.
    Już wieczorem obmyślałam w co się ubiorę. W końcu wybrałam miętową, odcinaną pod biustem sukienkę przed kolano, mocno rozkloszowaną, na ramiączkach, z dekoltem w serce. Do tego czarne rajstopy, czarną marynarkę i żółtą, bąbelkową biżuterię. Do tego idealnie pasowały czarne botki na obcasach. Spryskałam się też ulubionym zapachem i zadowolona z efektu końcowego wyszłam z pokoju.
   Rodzice byli już w pracy, więc to na mnie spadł obowiązek wygonienia Ewki z domu na czas. Biedna, musiała wstać wcześniej niż zwykle, a to oczywiście przeze mnie. Hahaha - jakby mnie to co najmniej martwiło. Wyszłam z domu wcześniej, tak jak obiecałam wychowawczyni. Po drodze napisałam do Julki SMSa:

Siema laska! Miłego wf-u ;)

Przyjaciółka bardzo szybko mi odpisała:

Danke! Powodzenia z nowym.

Pisałyśmy jeszcze dłuższą chwilę, aż prawie wjechał we mnie jakiś koleś. Ale to nie moja wina. Jakby patrzył się na drogę, a nie na tyłki dziewczyn, to nie wpakowałby się czarnym volvo na chodnik. Swoją drogą chłopak był całkiem przystojny.
   Gdy weszłam do sali polonistycznej czekała tam już nauczycielka oraz pewien chłopak, przyznaję się bez bicia - tak śmierdział, że myślałam, że cofnę śniadanie. Na szczęście lub nie, widziałam go codziennie w szkole, tak więc to nie on był tym nowym. Przemek, jak się później okazało przyszedł tylko na rozmowę w sprawie rzędu jedynek z polskiego. Przywitałam się z panią Wiesią, otworzyłam okna i usiadłam na ławce czekając. Gdy Przemo już wyszedł, wychowawczyni podeszła do mnie i powiedziała
- Dziękuję Ci bardzo, że otworzyłaś okna - i posłała mi porozumiewawczy uśmiech - Gdzie on się podziewa? Już powinien tu być. - powiedziała poddenerwowana pani Wiesia. Po chwili kontynuowała swój monolog - Wybrałam Ciebie, bo wiedziałam, że dasz sobie radę. Jak nie zdążycie wszystkiego ogarnąć w dwie godziny, to trudno. Najwyżej opuścicie jeszcze polski. Ale na czwartej lekcji musicie już być. O nieobecności się nie martwcie, nauczyciele wiedzą. - Nie zdążyłam jej nic odpowiedzieć, bo do klasy wszedł ON.
Znalezione obrazy dla zapytania shawn mendes

   Był boski! Wysoki, o lekko atletycznej sylwetce, ciemnych włosach i czekoladowych oczach. Zauważałam w nim podobieństwo do tego chłopaka, który prawie we mnie wjechał dzisiaj rano na chodniku, ale to nie był on. Z rozmyślania wyrwał mnie jego głos
 - Hej. Ty jesteś Natalia, tak?
 - A, tak jasne. Miałam Cię oprowadzić po szkole. Jak masz na imię? - uśmiechnęłam się przyjaźnie
- Eee... Shawn. Nie znasz mnie? - zapytał. Zrobiłam tylko wielkie oczy
- Skąd mam Cię niby znać? Dopiero przyjechałeś.
   Pożegnaliśmy nauczycielkę i wyszliśmy z sali. Nagle podbiegła do niego grupka dziewczyn: - OMG!!! To Ty jesteś Shawn Mendes! Ten piosenkarz z Kanady! - pisnęła jedna z nich
- Tak. - powiedział do dziewczyny, a reszta zaczęła jeszcze głośniej piszczeć. Wtedy Shawn szepnął mi do ucha
 - A teraz kojarzysz kim jestem? - jestem pewna, że wyszłam na idiotkę, bo będąc w jeszcze większym szoku, nic mu nie odpowiedziałam. Dziewczyny posyłały mi tylko nienawistne spojrzenia, jakbym co najmniej obraziła ich boga. Pytały się go jeszcze o coś, ale nie słuchałam ich paplaniny. Z transu wybił mnie jego dotyk na ręce. Złapał mnie za nią, powiedział coś fankom i poszliśmy na zwiedzanie szkoły.


*Oczami Shawna*

   Jak ją zobaczyłem, to normalnie mnie wgniotło. Jeszcze nigdy nie działał tak na mnie widok dziewczyny. Gdy zobaczyłem jej ciemne oczy, długie włosy i idealną figurę, miałem nadzieję, że pomyliłem klasy. Ona mnie po prostu poraziła swoją urodą. Gapiłem się na nią( tak, gapiłem, bo nie mogłem oderwać od niej wzroku) przez chwilę, po czym się otrząsnąłem - nie mogę wyjść na głąba. Później zaczęliśmy gadać. okazało się, że mnie nie zna. Może to i dobrze - pozna mnie jako zwykłego nastolatka. Gdy wyszliśmy z klasy otoczył mnie wianuszek dziewcząt. Rozpoznały mnie, więc z mojego planu nici. Okazało się, że są moimi fankami. Odpowiedziałem na kilka pytań, ale Nats miała mnie oprowadzić po szkole, więc wiele nie myśląc złapałem ją za rękę, przeprosiłem fanki i odeszliśmy na zwiedzanie budynku. Ona szła przede mną i wszystko mi objaśniała, ale nie wsłuchiwałem się w sens jej słów. Natalia miała głos jak anioł, a figurę jak diablica. Zgrywała niewinną i słodką, ale w głębi duszy musiała wiedzieć co ze mną robi gdy idąc kołysze biodrami. 
   Natka, gdy skończyła pokazywać mi klasy, zaprowadziła nas do biblioteki. Tam długo rozmawialiśmy. Opowiadała o nauczycielach, uczniach, ale też o sobie. Okazało się, że mieliśmy wiele wspólnych tematów takich jak muzyka, czy sport. To dlatego miała taką idealną figurę. Nie kokietowała mnie tak jak dziewczyny, z którymi miałem okazję rozmawiać. Przeszło mi przez myśl, że ma chłopaka, ale nie miałem odwagi jej zapytać. Pomyślałem, że nie, bo nie wyrwała ręki, gdy ją złapałem pod klasą. Musieliśmy już iść na czwartą lekcję - nie chciałem podpaść nauczycielom już pierwszego dnia.  Na prawie wszystkich lekcjach siedziałem z nią. Po zajęciach dogoniłem ją, gdy wracała z przyjaciółką do domu. Zebrałem wtedy całą moją odwagę i zapytałem:
- Nats, mogę z Tobą pogadać?
- Jasne, o co chodzi? - zapytała
- Ale na osobności. Wtedy wtrąciła się jej przyjaciółka:
- Nie, no spoko. Ja już tutaj skręcam. Siema Nattie i siema Shawn. - Julia posłała mi spojrzenie typu " zrób coś mojej przyjaciółce to ci urwę jaja" i zostawiła nas samych.
- Więc, bardzo mi się podobasz. Umówisz się ze mną? - powiedziałem niepewnie.
- Każdej to mówisz po kilku godzinach znajomości?
- Nie, Ty jesteś wyjątkowa. - Zarumieniła się, a wtedy wyglądała jeszcze lepiej niż rano. - Proszę...
- No dobrze, tylko nie mów do mnie tym głosem, bo zgodzę się na wszystko co powiesz.
- Jakim głosem? Tym? - powiedziałem najbardziej zmysłowo jak tylko umiałem, zbliżając się bardzo blisko.
- Tak, dokładnie tym. - powiedziała lekko się uśmiechając. Miałem wtedy taką ochotę, żeby ją pocałować, ale wszystko zwalił mój ojciec podjeżdżając obok nas autem.  - Pasuje Ci dzisiaj o 18? - zapytałem zanim wsiadłem do auta.
- Tak, ale idź już, bo się twój kierowca niecierpliwi.
- To mój ojciec.