Oczami Julii
Mój pokój był niesamowity. Przestronny, nowocześnie umeblowany, przy oknie stało ogromne łóżko, a do tego miałam własną garderobę i łazienkę. Cały dom był duży i było widać, że rodzice wsadzili w niego kupę hajsu. Długo leżałam na łóżku nie wierząc, że spotkałyśmy dzisiaj one direction, a to wszystko dzięki zaćmieniu Nats. Ona często ma takie momenty, w których nie ogarnia niczego. Serio. Mnjejsza z tym.
Będziemy na ich koncercie w miejscu dla VIPów, a przynajmniej tak powiedzieli. Nie mogę się już doczekać, ale z drugiej strony boję się o szkołę. Co będzie jak się nie dostosuję? Ja nawet nie ogarniałam co oni do mnie mówili. W sumie, to wiedziałam, że mówili coś o koncercie i wogóle, ale to Nata tłumaczyła mi co mówili. O Boże, pewnie pomyśleli, że jestem nie spełna rozumu, ale co mnie to obchodzi. Cholera! Co ja chrzanię?! Przecież mnie to obchodzi jak diabli!
Wydaje mi się, że Harry'emu podoba się moja sis. Dla Lou zresztą też, co z koleji wkurza Harry'ego.
Nats się niczym nie przejmuje. Ma po prostu wszystko gdzieś. Nie chce związku, więc olewa chłopaków. Biegle mówi po angielsku, więc nie przejmuje się szkołą, ani samym mieszkaniem w Anglii. Chociaż nie, ona się z tego cieszy, bo jest bliżej dziadków. Tak samo z dzisiejszym spotkaniem z one d. Ona nie jest ich fanką, więc się nie stresowała. Totalny luz. Nie wiem jak ona to robi... I chyba nigdy tego nie ogarnę.
Po dłuuuuugim rozmyślaniu o wszystkim i o niczym postanowiłam, że się ogarnę i zejdę na dół. Okazało się, że Nata z jej mamą jadą do sklepu, więc zabrałam się z nimi po najważniejsze rzeczy. Dostałam od mamy listę, kasę i byłam gotowa. Pojechałyśmy do sklepu oddalonego o co najmniej kilometr od naszych domów. Co prawda, był jeden sklepik bliżej, ale chciałyśmy pozwiedzać okolicę. Po powrocie i zjedzeniu kolacji poszłam odpocząć po emocjonującym dniu. Miałam nadzieję, że wielka wanna i nowa ananasowa sól do kąpieli, mi w tym pomogą.
Będziemy na ich koncercie w miejscu dla VIPów, a przynajmniej tak powiedzieli. Nie mogę się już doczekać, ale z drugiej strony boję się o szkołę. Co będzie jak się nie dostosuję? Ja nawet nie ogarniałam co oni do mnie mówili. W sumie, to wiedziałam, że mówili coś o koncercie i wogóle, ale to Nata tłumaczyła mi co mówili. O Boże, pewnie pomyśleli, że jestem nie spełna rozumu, ale co mnie to obchodzi. Cholera! Co ja chrzanię?! Przecież mnie to obchodzi jak diabli!
Wydaje mi się, że Harry'emu podoba się moja sis. Dla Lou zresztą też, co z koleji wkurza Harry'ego.
Nats się niczym nie przejmuje. Ma po prostu wszystko gdzieś. Nie chce związku, więc olewa chłopaków. Biegle mówi po angielsku, więc nie przejmuje się szkołą, ani samym mieszkaniem w Anglii. Chociaż nie, ona się z tego cieszy, bo jest bliżej dziadków. Tak samo z dzisiejszym spotkaniem z one d. Ona nie jest ich fanką, więc się nie stresowała. Totalny luz. Nie wiem jak ona to robi... I chyba nigdy tego nie ogarnę.
Po dłuuuuugim rozmyślaniu o wszystkim i o niczym postanowiłam, że się ogarnę i zejdę na dół. Okazało się, że Nata z jej mamą jadą do sklepu, więc zabrałam się z nimi po najważniejsze rzeczy. Dostałam od mamy listę, kasę i byłam gotowa. Pojechałyśmy do sklepu oddalonego o co najmniej kilometr od naszych domów. Co prawda, był jeden sklepik bliżej, ale chciałyśmy pozwiedzać okolicę. Po powrocie i zjedzeniu kolacji poszłam odpocząć po emocjonującym dniu. Miałam nadzieję, że wielka wanna i nowa ananasowa sól do kąpieli, mi w tym pomogą.
Oczami Natalii
Następnego dnia
Wstałam około 10.30 i rozpoczęłam rozpakowywanie się. Robiłam w tym czasie jeszcze listę rzeczy, których jeszcze nie przywieziono, które mam kupić i które muszę przynieść z garażu. Całe szczęście, że już mam ubrania i wszystkie dodatki. Zresztą, kosmetyki też miałam w większości ze sobą. Musiałam jeszcze kupić rzeczy do szkoły, do zapchania półek, i pierdoły do łazienki. O fuck! Zapomniałam spakować moich perfum. Wszystkich! Trzeba będzie zadzwonić do wujka... Kupię sobie nowe, bo moje ulubione już się kończą.
Gdy już poukładałam wszystko w garderobie (myślałam, że nigdy z tamtąd nie wyjdę) było koło 14. Idealna pora aby zadzwonić do Julki. Odebrała po dwóch sygnałach:
- Heja laska!
- Hej. Mam pytanie. - powiedziałam - Wbijamy do galerii? Dostałam wczoraj trochę kasy od taty, a mama dodatkowo przelała mi trochę na konto.
- Jasne! Z tobą zawsze! Też wczoraj dostałam kasę. Zmówili się czy co?
- Pewnie tak. Ewka też wyciągnęła parę stówek. Czaisz, że już poznała jakąś Mel?
- Jaką Mel?
- Melanie. Tą z niebieskiego domu na naszej ulicy.
- Aaa. Widziałam ją rano jak wyprowadzała królika na smyczy. Taki fajny był. Bialutki.
Gdy już poukładałam wszystko w garderobie (myślałam, że nigdy z tamtąd nie wyjdę) było koło 14. Idealna pora aby zadzwonić do Julki. Odebrała po dwóch sygnałach:
- Heja laska!
- Hej. Mam pytanie. - powiedziałam - Wbijamy do galerii? Dostałam wczoraj trochę kasy od taty, a mama dodatkowo przelała mi trochę na konto.
- Jasne! Z tobą zawsze! Też wczoraj dostałam kasę. Zmówili się czy co?
- Pewnie tak. Ewka też wyciągnęła parę stówek. Czaisz, że już poznała jakąś Mel?
- Jaką Mel?
- Melanie. Tą z niebieskiego domu na naszej ulicy.
- Aaa. Widziałam ją rano jak wyprowadzała królika na smyczy. Taki fajny był. Bialutki.
- Spoko. To jak będziesz gotowa to chodź do mnie. Pozwiedzasz mój pokój.
- Dobra, to się już szykuj.
- Ty też.
Odłożyłam telefon i poszłam się malować. Postanowiłam, że zaszaleję i korzystając, że mam więcej czasu niż zazwyczaj zakręcę włosy w fale. Do mojego looku założyłam beżową sukienkę boho, zamszową, brązową ramoneskę i brązowe kolczyki pióra. Do tego jasne, brązowe lity i złota cieniutka bransoletka. Idealnie.
Z nudów zaczęłam rozpakowywać buty w garderobie. Zauważyłam, że potrzebuję nowych vansów.
Z nudów zaczęłam rozpakowywać buty w garderobie. Zauważyłam, że potrzebuję nowych vansów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz