<Rozmowa>
N: Hejo Jula.
J: No siema...
N: Słyszałaś już newsa?
J: Tia. Przeprowadzamy się do Londynu. Trochę się tego boję.
N: Czemu?
J: Bo wiesz, ty znasz dobrze angielski, a ja tylko tyle co na dodatkowym. Ty masz dziadków w Anglii, a ja będę miała tylko ciebie i rodziców jak będę chciała pogadać normalnie, no wiesz, po polsku. Boję się jeszcze, że w nowej szkole nie znajdę tylu koleżanek, bo się z nimi nie dogadam...
N: Stop! Przestań! Jesteś mega fajna, mega piękna, po angielsku się dogadasz, a będziesz miała okazję doszlifować język. Ja też się boję tego co będzie, ale najważniejsze, że jedziemy tam razem.
J: Masz rację. Wiesz co? One Direction mieszka w Londynie.
N: I?
J: Jak to "i?". To niesamowite. Tak samo jak Niall...
N: Widzę, że dawny humor powrócił i to w podwójnej dawce.
J: Obiecaj mi, że w Londynie pójdziemy na ich koncert.
N: Naprawdę? Muszę?
J: Tak. No proszę cię. Zrobisz to dla mnie?
N: Ehhh... Co ja się z tobą mam. Ale pójdę tam tylko dla ciebie.
J: Dzięki! Jesteś kochana. Powiem tacie, żeby już kupił bilety jak najbliżej sceny!
N: Już się boję.
J: Nie ma czego. Szykuj się do miasta. Za 20 minut u ciebie pod blokiem. Mam dla ciebie niespodziankę.
N: Dobra, teraz się boję bardziej...
J: Szykuj się. Nie gadaj!
J: No siema...
N: Słyszałaś już newsa?
J: Tia. Przeprowadzamy się do Londynu. Trochę się tego boję.
N: Czemu?
J: Bo wiesz, ty znasz dobrze angielski, a ja tylko tyle co na dodatkowym. Ty masz dziadków w Anglii, a ja będę miała tylko ciebie i rodziców jak będę chciała pogadać normalnie, no wiesz, po polsku. Boję się jeszcze, że w nowej szkole nie znajdę tylu koleżanek, bo się z nimi nie dogadam...
N: Stop! Przestań! Jesteś mega fajna, mega piękna, po angielsku się dogadasz, a będziesz miała okazję doszlifować język. Ja też się boję tego co będzie, ale najważniejsze, że jedziemy tam razem.
J: Masz rację. Wiesz co? One Direction mieszka w Londynie.
N: I?
J: Jak to "i?". To niesamowite. Tak samo jak Niall...
N: Widzę, że dawny humor powrócił i to w podwójnej dawce.
J: Obiecaj mi, że w Londynie pójdziemy na ich koncert.
N: Naprawdę? Muszę?
J: Tak. No proszę cię. Zrobisz to dla mnie?
N: Ehhh... Co ja się z tobą mam. Ale pójdę tam tylko dla ciebie.
J: Dzięki! Jesteś kochana. Powiem tacie, żeby już kupił bilety jak najbliżej sceny!
N: Już się boję.
J: Nie ma czego. Szykuj się do miasta. Za 20 minut u ciebie pod blokiem. Mam dla ciebie niespodziankę.
N: Dobra, teraz się boję bardziej...
J: Szykuj się. Nie gadaj!
<Koniec rozmowy>
Po wyznaczonym czasie Jula już czekała na mnie w samochodzie. Gdy tylko weszłam zapytała:
- Trzyma jeszcze cię po Shawnie? - No jasne. To będzie jeszcze długo boleć. - powiedziałam niepewnie. Mogłam mieć tylko nadzieję, że nie wymyśliła czegoś głupiego.
- Acha. Mam nadzieję, że dzięki temu zapomnisz o nim.
- Dzięki czemu? Coś ty znowu wymyśliła?
- Takie tam. Zobaczysz. Po paru minutach dojechałyśmy na miejsce. Było to miejsce przesłuchań do X - factora. Gdy tylko zobaczyłam budynek, pomyślałam, że mamy miejsca na widowni czy coś, ale gdy Juls podziękowała jakiemuś kolesiowi za zajęcie miejsca w poczekalni to zdębiałam. To niemożliwe, żeby moja własna przyjaciółka mogła mi coś takiego zrobić, ale gdy dostałam swój numer byłam już pewna: to jest jej "wspaniały" plan zapomnienia o Shawnie. Nice try, bro. Podczas mojego zamyślenia, ktoś wypchał mnie na scenę. Oślepiło mnie jakieś durne światło. Nie no, spoko, to tylko przesłuchania, nic nie idzie na żywo, więc debila z siebie nie zrobię. Ale zawsze mogę coś zaśpiewać. Podeszłam do mikrofonu i zobaczyłam trójkę jurorów:
- Trzyma jeszcze cię po Shawnie? - No jasne. To będzie jeszcze długo boleć. - powiedziałam niepewnie. Mogłam mieć tylko nadzieję, że nie wymyśliła czegoś głupiego.
- Acha. Mam nadzieję, że dzięki temu zapomnisz o nim.
- Dzięki czemu? Coś ty znowu wymyśliła?
- Takie tam. Zobaczysz. Po paru minutach dojechałyśmy na miejsce. Było to miejsce przesłuchań do X - factora. Gdy tylko zobaczyłam budynek, pomyślałam, że mamy miejsca na widowni czy coś, ale gdy Juls podziękowała jakiemuś kolesiowi za zajęcie miejsca w poczekalni to zdębiałam. To niemożliwe, żeby moja własna przyjaciółka mogła mi coś takiego zrobić, ale gdy dostałam swój numer byłam już pewna: to jest jej "wspaniały" plan zapomnienia o Shawnie. Nice try, bro. Podczas mojego zamyślenia, ktoś wypchał mnie na scenę. Oślepiło mnie jakieś durne światło. Nie no, spoko, to tylko przesłuchania, nic nie idzie na żywo, więc debila z siebie nie zrobię. Ale zawsze mogę coś zaśpiewać. Podeszłam do mikrofonu i zobaczyłam trójkę jurorów:
Szczerze, to mnie nawet nie obchodziło, kim oni byli, ani jaka jest zasada tego talent show. Spojrzałam jeszcze na widownię. No tak, tego można było się po Julce spodziewać: połowa ludzi z mojej szkoły, w tym prawie cała nasza klasa. No cóż. Chcecie show, to będziecie je mieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz