Dzień przeprowadzki
Wstałam tego dnia bardzo wcześnie, aby spakować podręczne rzeczy. Większość dobytku była już w Londynie, czyli wszystkie ubrania, książki i kosmetyki za wyjątkiem kilku podstawowych, które zawsze noszę. Do bagażu zabrałam głównie elektronikę i słuchawki. SPakowałam się przez dwie godziny, ale w razie gdybym zapomniała czegoś ważnego, to wujek spakowałby to i wysłał, a poza tym rodzice za tydzień przylecą do Polski, aby ogarnąć umowę najmu, bo zadecydowali, że wynajmą mieszkanie znajomym.
Nie chciałam zbytnio się stroić, więc założyłam szarą sukienkę i czarną bluzę. Do tego zabrałam białe conversy, a włosy spięłam w niechlujnego koka. Bransoletki założyłam plastikowe, żeby nie pipczało przy bramkach. Pomalowałam się delikatnie tymi kosmetykami, których jeszcze nie wywieźli i ruszyliśmy z resztą rodziny do samolotu. Na lotnisku żegnała nas ciocia z wujkiem. Szybko przeszliśmy przez odprawę i po pewnym czasie wsiedliśmy do maszyny latającej i wznieśliśmy się między chmury. To nie był mój pierwszy lot, ale jak zawsze się bałam i przespałam większość podróży. Jula też spała. Obudził nas mój tata, bo trzeba było zapiąć pasy. Gdy już lądowaliśmy zauważyłam dużą grupę nastolatek stojącą przy samolocie. Byli też paparazzi. Wydawało mi się, że znów przyjechała jakaś gwiazda i pewnie w jutrzejszym brukowcu, Jula dopatrzy się kto to był. Wysiedliśmy z samolotu, odebraliśmy nasze walizki i szłyśmy z Julką obok siebie w milczeniu. Byłam totalnie zmęczona podróżą, więc nawet nie zauważyłam, że poszłam z tłumem w zupełnie innym kierunku niż reszta mojej rodzinki. Gdy ogarnęłam się, że nie jestem tam gdzie powinnam chciałam zadzwonić do mamy lub do Julki. Na moje nieszczęście nie mogłam nigdzie znaleźć tego cholerstwa.
Stałam szukając telefonu pochylona nad torebką, gdy ktoś na mnie wpadł. Popchnął mnie (tak, wiem, że to był jakiś facet, bo był dobrze zbudowany i takie tam) i prawie bym upadła, ale mnie w porę złapał. Wkurzona brakiem telefonu zaczęłam drzeć japę jak to ja. Oczywiście już po angielsku:
- Patrz jak leziesz! Ludzi nie zauważasz?! To może spraw sobie okulary, co?!
- Przepraszam. Uciekałem przed Niallem.
Nie chciałam zbytnio się stroić, więc założyłam szarą sukienkę i czarną bluzę. Do tego zabrałam białe conversy, a włosy spięłam w niechlujnego koka. Bransoletki założyłam plastikowe, żeby nie pipczało przy bramkach. Pomalowałam się delikatnie tymi kosmetykami, których jeszcze nie wywieźli i ruszyliśmy z resztą rodziny do samolotu. Na lotnisku żegnała nas ciocia z wujkiem. Szybko przeszliśmy przez odprawę i po pewnym czasie wsiedliśmy do maszyny latającej i wznieśliśmy się między chmury. To nie był mój pierwszy lot, ale jak zawsze się bałam i przespałam większość podróży. Jula też spała. Obudził nas mój tata, bo trzeba było zapiąć pasy. Gdy już lądowaliśmy zauważyłam dużą grupę nastolatek stojącą przy samolocie. Byli też paparazzi. Wydawało mi się, że znów przyjechała jakaś gwiazda i pewnie w jutrzejszym brukowcu, Jula dopatrzy się kto to był. Wysiedliśmy z samolotu, odebraliśmy nasze walizki i szłyśmy z Julką obok siebie w milczeniu. Byłam totalnie zmęczona podróżą, więc nawet nie zauważyłam, że poszłam z tłumem w zupełnie innym kierunku niż reszta mojej rodzinki. Gdy ogarnęłam się, że nie jestem tam gdzie powinnam chciałam zadzwonić do mamy lub do Julki. Na moje nieszczęście nie mogłam nigdzie znaleźć tego cholerstwa.
Stałam szukając telefonu pochylona nad torebką, gdy ktoś na mnie wpadł. Popchnął mnie (tak, wiem, że to był jakiś facet, bo był dobrze zbudowany i takie tam) i prawie bym upadła, ale mnie w porę złapał. Wkurzona brakiem telefonu zaczęłam drzeć japę jak to ja. Oczywiście już po angielsku:
- Patrz jak leziesz! Ludzi nie zauważasz?! To może spraw sobie okulary, co?!
- Przepraszam. Uciekałem przed Niallem.
- Nie no, spoko. Myślisz, że jak się popatrzysz jak zbite szczenię to ci wybaczę? Hmm... - udałam zamyśloną - wątpię.
- Nie znasz mnie? - zapytał chłopak. - A niby skąd mam cię znać?! Dopiero tu przyleciałam i cholera jasna, nie mam pojęcia gdzie jestem.
- Jestem Harry Styles z zespołu One Direction.
- Zrobiło to na mnie takie wrażenie jak grzmot na świni. - powiedziałam obojętnie.
- Co? - miał minę jak kot srający na puszczy.
- Takie tam powiedzenie Julki. Właśnie. Miałam do niej zadzwonić, ale jakże efektownie, przerwałeś mi poszukiwania telefonu.
- Ja cię znam. - powiedział Harry po dłuższym namyśle.
- Tak? Ciekawe skąd?
- Z internetu. Chyba...
- Kontynuuj... - powiedziałam zaciekawiona.
- To ciebie zdradził Mendes. Z Pezz.
- Czy wszyscy i wszystko musi mi przypominać o tym pajacu?!
- Sorry. Nie wiedziałem, że tak zareagujesz... - wtedy na Harrego wskoczył jakiś blondas. Wywalili się, a dwóch facetów leżących na ziemi było niecodziennym zjawiskiem. Wtedy podbiegła do mnie Julka...
Oczami Julii
- To ja się o ciebie martwię, a ty sobie stoisz i patrzysz na jakichś leżących kolesi?! - zaczęłam nadawać, oczywiście po polsku, ale wtedy przypatrzyłam się leżącym - o matko, przecież to Harry i Niall z one d! - nie wierzyłam, że Nata stoi tak sobie i nie denerwuje się.
- Nie drzyj się tak, Jula. Chcesz żeby pół lotniska się zleciało? - upomniała mnie moja przyjaciółka. Wtedy się zamknęłam. W tzw. międzyczasie Harry i Niall wstali z podłogi.
- Ooo. Słyszę, że nie jesteście z Anglii, ale ty - i w tym momencie Nialler popatrzył na Nats - dobrze mówisz po angielsku.
- A ty niby skąd to wiesz? - zdziwił się Harry.
- Podsłuchiwałem was - powiedział dumnie Niall.
- Tak się nie robi! - krzyknął Hazza.
- Ale ja chciałem wiedzieć o czym rozmawiasz z tą pięknością. Lou mnie przysłał na zwiady, bo spodobała mu się. - wtedy zauważyłam, że lokowaty zacisnął pięści i powiedział spokojnie:
- Niech zajmie się swoją dziewczyną. - Harry był wkurzony, ale nie do końca rozumiałam na co, więc dla rozładowania sytuacji powiedziałam:
- Natka, mówiłaś już chłopakom, że jesteśmy ich największymi fankami?
- Niee.
- A jesteście? - powiedział uradowany Niall.
- Nie. Tylko ona. - odparła Nata, a wtedy lekko posmutniał - ale wasza muzyka jest spoko. - wtedy chłopak znowu się uśmiechnął.
- Nie drzyj się tak, Jula. Chcesz żeby pół lotniska się zleciało? - upomniała mnie moja przyjaciółka. Wtedy się zamknęłam. W tzw. międzyczasie Harry i Niall wstali z podłogi.
- Ooo. Słyszę, że nie jesteście z Anglii, ale ty - i w tym momencie Nialler popatrzył na Nats - dobrze mówisz po angielsku.
- A ty niby skąd to wiesz? - zdziwił się Harry.
- Podsłuchiwałem was - powiedział dumnie Niall.
- Tak się nie robi! - krzyknął Hazza.
- Ale ja chciałem wiedzieć o czym rozmawiasz z tą pięknością. Lou mnie przysłał na zwiady, bo spodobała mu się. - wtedy zauważyłam, że lokowaty zacisnął pięści i powiedział spokojnie:
- Niech zajmie się swoją dziewczyną. - Harry był wkurzony, ale nie do końca rozumiałam na co, więc dla rozładowania sytuacji powiedziałam:
- Natka, mówiłaś już chłopakom, że jesteśmy ich największymi fankami?
- Niee.
- A jesteście? - powiedział uradowany Niall.
- Nie. Tylko ona. - odparła Nata, a wtedy lekko posmutniał - ale wasza muzyka jest spoko. - wtedy chłopak znowu się uśmiechnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz