Po tym weszliśmy do domu. Zadzwoniłam do mamy, że przyjdę później niż planowałam. Zgodziła się.
Zdjęłam sukienkę i położyłam na kaloryferze do wyschnięcia, założyłam jakąś bluzkę chłopaka i jego dresy. Oczywiście wszystko było za duże, ale Shawn mówił, że wyglądałam w tym uroczo. Zmyłam też rozmazany makijaż, całe szczęście, że miałam ze sobą korektor puder i tusz. Te kosmetyki zawsze ze sobą noszę. Pociągnęłam usta owocowym błyszczykiem i poszłam do pokoju, w którym czekał już na mnie Shawn. Siedział przed telewizorem z miską popcornu. Nie wyglądało to na randkę, ale cóż. Dobre cokolwiek. Oglądaliśmy jakiś film na DVD, ale nie pamiętam jaki miał tytuł, bo szczerze mnie to nie interesowało. Cieszyłam się tylko, że nie był to horror, bo nie zasnęłabym na pewno.
Gdy zegar wskazywał około 11 stwierdziłam, że muszę wracać do domu, poszłam w jego ciuchach, bo moja sukienka była jeszcze mokra. Shawn odwiózł mnie do domu, gdy jechaliśmy rozmawialiśmy o jego planach na karierę. Mówił o zaplanowanej kolejnej trasie koncertowej, wtedy już wiedziałam, że ten związek nie ma sensu. On w Kanadzie, ja w Polsce. Wtedy postanowiłam nie angażować się zbytnio w ten związek. Pocałowałam go przed wyjściem z samochodu, wzięłam swoje rzeczy, bukiet kwiatków i pobiegłam do domu. Chciał mnie odprowadzić, ale już mnie nie było. Pod klatką pomachałam mu na pożegnanie i poszłam do domu.
Wstawiłam kwiaty do wazonu i zaniosłam do swojego pokoju, wzięłam kąpiel, zmyłam makijaż i poszłam spać.
Środa, 7:00
Znowu zaspałam, ale miałam to gdzieś. Ubrałam się tak:
Wzięłam jeszcze biały sweterek, bo mimo ładnej pogody to wciąż kwiecień. Włosy spięłam w luźnego koka, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z domu. Na dole czekał na mnie ktoś, kogo się tu nie spodziewałam o tej porze - czyli Shawn. Gdy podeszłam, pocałował mnie w policzek, splótł nasze ręce i poszliśmy do szkoły. Stwierdził, że wyglądam wspaniale. Szkoda tylko, że się nie wyspałam. Droga minęła nam szybko, ale przeszkodzili nam paparazzi - można było się tego spodziewać, że wcześniej czy później go namierzą. Poza tym, czy ja naprawdę liczyłam na spokój będąc dziewczyną piosenkarza, w dodatku tak znanego?
Co ja plotę, przecież nie jestem jego dziewczyną. W pewnym momencie chłopak się zatrzymał, stanął przede mną i mnie mocno pocałował. Później jak gdyby nic się nie stało dalej szliśmy, trzymając się za ręce, do szkoły. W szkole wszyscy szeptali między sobą widząc nasze splecione palce. Jula też była zdziwiona, że tak szybko mnie zdobył, ale cóż - może to jego urok, a może to maybelline. Sama nie wiem.
3 tygodnie później
Kolejne dni mijały tak samo. Shawn poprosił mnie o chodzenie. Oczywiście się zgodziłam. W międzyczasie zdążyłam być na kilku okładkach magazynów, dużo o nas było w mediach. założyłam sobie również twittera, którego śledziło już wielu jego fanów i przy okazji moich (ta skromność wrodzona).
Pewnej soboty Shawn miał mieć tak zwaną "wolną chatę", więc poszliśmy do niego, oglądaliśmy film, przytulaliśmy się i nie wiem kiedy zaczęliśmy się całować. Gdy chłopak zaczął zdejmować moją bluzkę, wiedziałam, że chodzi mu o coś więcej, ale ja nie chciałam. Nigdy tego nie robiłam i nie byłam pewna, czy on jest tym jedynym, szczególnie dlatego, że niedługo miał zaplanowaną trasę, miał wyjechać, a wtedy mógł mieć każdą - jego fanki same najchętniej wskoczyłyby mu do łóżka. Powiedziałam tylko jedno słowo:
- Nie.
Wtedy się ode mnie odsunął, wstał, a w jego oczach wyczytałam, że jest zły. Chociaż nie, zły to za słabe określenie. On był po prostu wściekły. Szepnęłam tylko:
- Przepraszam...
i wyszłam. Zobaczyłam tylko zaciśniętą szczękę chłopaka i już wiedziałam, że dobrze zrobiłam. Gdy dzwoniłam po taxi, słyszałam odgłosy demolki: rozbijane talerze, wywracany stół... Po chwili usłyszałam pękającą szybę i wylatujące przez nią krzesło i akompaniujące demolce przekleństwa, ale nie obchodziło mnie to już, bo przyjechała taksówka. Nie chciałam wracać do domu, więc zadzwoniłam do Julki. O nic nie pytała. Kazała mi tylko szybko przyjechać.
Zdjęłam sukienkę i położyłam na kaloryferze do wyschnięcia, założyłam jakąś bluzkę chłopaka i jego dresy. Oczywiście wszystko było za duże, ale Shawn mówił, że wyglądałam w tym uroczo. Zmyłam też rozmazany makijaż, całe szczęście, że miałam ze sobą korektor puder i tusz. Te kosmetyki zawsze ze sobą noszę. Pociągnęłam usta owocowym błyszczykiem i poszłam do pokoju, w którym czekał już na mnie Shawn. Siedział przed telewizorem z miską popcornu. Nie wyglądało to na randkę, ale cóż. Dobre cokolwiek. Oglądaliśmy jakiś film na DVD, ale nie pamiętam jaki miał tytuł, bo szczerze mnie to nie interesowało. Cieszyłam się tylko, że nie był to horror, bo nie zasnęłabym na pewno.
Gdy zegar wskazywał około 11 stwierdziłam, że muszę wracać do domu, poszłam w jego ciuchach, bo moja sukienka była jeszcze mokra. Shawn odwiózł mnie do domu, gdy jechaliśmy rozmawialiśmy o jego planach na karierę. Mówił o zaplanowanej kolejnej trasie koncertowej, wtedy już wiedziałam, że ten związek nie ma sensu. On w Kanadzie, ja w Polsce. Wtedy postanowiłam nie angażować się zbytnio w ten związek. Pocałowałam go przed wyjściem z samochodu, wzięłam swoje rzeczy, bukiet kwiatków i pobiegłam do domu. Chciał mnie odprowadzić, ale już mnie nie było. Pod klatką pomachałam mu na pożegnanie i poszłam do domu.
Wstawiłam kwiaty do wazonu i zaniosłam do swojego pokoju, wzięłam kąpiel, zmyłam makijaż i poszłam spać.
Środa, 7:00
Znowu zaspałam, ale miałam to gdzieś. Ubrałam się tak:
Wzięłam jeszcze biały sweterek, bo mimo ładnej pogody to wciąż kwiecień. Włosy spięłam w luźnego koka, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z domu. Na dole czekał na mnie ktoś, kogo się tu nie spodziewałam o tej porze - czyli Shawn. Gdy podeszłam, pocałował mnie w policzek, splótł nasze ręce i poszliśmy do szkoły. Stwierdził, że wyglądam wspaniale. Szkoda tylko, że się nie wyspałam. Droga minęła nam szybko, ale przeszkodzili nam paparazzi - można było się tego spodziewać, że wcześniej czy później go namierzą. Poza tym, czy ja naprawdę liczyłam na spokój będąc dziewczyną piosenkarza, w dodatku tak znanego?
Co ja plotę, przecież nie jestem jego dziewczyną. W pewnym momencie chłopak się zatrzymał, stanął przede mną i mnie mocno pocałował. Później jak gdyby nic się nie stało dalej szliśmy, trzymając się za ręce, do szkoły. W szkole wszyscy szeptali między sobą widząc nasze splecione palce. Jula też była zdziwiona, że tak szybko mnie zdobył, ale cóż - może to jego urok, a może to maybelline. Sama nie wiem.
3 tygodnie później
Kolejne dni mijały tak samo. Shawn poprosił mnie o chodzenie. Oczywiście się zgodziłam. W międzyczasie zdążyłam być na kilku okładkach magazynów, dużo o nas było w mediach. założyłam sobie również twittera, którego śledziło już wielu jego fanów i przy okazji moich (ta skromność wrodzona).
Pewnej soboty Shawn miał mieć tak zwaną "wolną chatę", więc poszliśmy do niego, oglądaliśmy film, przytulaliśmy się i nie wiem kiedy zaczęliśmy się całować. Gdy chłopak zaczął zdejmować moją bluzkę, wiedziałam, że chodzi mu o coś więcej, ale ja nie chciałam. Nigdy tego nie robiłam i nie byłam pewna, czy on jest tym jedynym, szczególnie dlatego, że niedługo miał zaplanowaną trasę, miał wyjechać, a wtedy mógł mieć każdą - jego fanki same najchętniej wskoczyłyby mu do łóżka. Powiedziałam tylko jedno słowo:
- Nie.
Wtedy się ode mnie odsunął, wstał, a w jego oczach wyczytałam, że jest zły. Chociaż nie, zły to za słabe określenie. On był po prostu wściekły. Szepnęłam tylko:
- Przepraszam...
i wyszłam. Zobaczyłam tylko zaciśniętą szczękę chłopaka i już wiedziałam, że dobrze zrobiłam. Gdy dzwoniłam po taxi, słyszałam odgłosy demolki: rozbijane talerze, wywracany stół... Po chwili usłyszałam pękającą szybę i wylatujące przez nią krzesło i akompaniujące demolce przekleństwa, ale nie obchodziło mnie to już, bo przyjechała taksówka. Nie chciałam wracać do domu, więc zadzwoniłam do Julki. O nic nie pytała. Kazała mi tylko szybko przyjechać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz