*Oczami Julii*
- Musimy wyjechać do Londynu.
- Co? To niemożliwe. Nie możecie mi tego zrobić. Nie możecie sobie wyjechać, ot tak, zostawiając mnie tu samą. - krzyknęłam.
- Córciu, ty jedziesz z nami. - powiedziała uspakajająco mama.
- A co ja powiem Nats? To moja najlepsza przyjaciółka, jest dla mnie jak siostra, a poza tym ja nie znam tak dobrze języka. Ja się po prostu nie nadaję do Anglii. - mówiłam płacząc. Mama objęła mnie ramieniem i powiedziała:
- Natalia, jej siostra i rodzice też się przeprowadzają. Otwieramy tam naszą firmę, a tą obecną kierować będzie wujek Adam, brat twojego taty. Oczywiście, firma nadal będzie należeć do nas. Rodzice Natalii, są naszymi wspólnikami i przeprowadzamy się razem. Nie wiemy czy na zawsze, czy na kilka lat. To zależy od rynku.
- Dobrze wiedzieć, że moja przyjaciółka tam ze mną będzie. Ona płynnie mówi po angielsku, więc razem się dogadamy. - powiedziałam już trochę uspokojona. - kiedy mamy wyjechać?
- Pod koniec tego miesiąca - odpowiedział dotąd milczący tata.
- Szkoda, że musimy zostawić wszystkich znajomych, ale sobie poradzimy z Nats. Ja już pójdę, bo jestem zmęczona. Cały dzień byłam z Natką w galerii. Kupiłam fajne ciuchy, a ci mamo, kupiłam bransoletkę. Dam ci ją rano. Dobranoc.
Powiedziałam i poszłam do siebie. Zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżku. Jak zawsze zaczęłam rozmyślać. Tym razem celem mojego umysłu była Nata. Ona nawet nazwisko ma angielskie, bo jej ojciec jest anglikiem, a w Londynie mieszkają jej dziadkowie. Ale ja? Zwykła dziewczyna z Polski. Co z tego, że moi rodzice są bogaci. To ich kasa, nie moja. Owszem, dostaję spore jak na nastolatkę kieszonkowe, ale nie uważam, że pieniądze są najważniejsze. Szkoda mi jej, ten chłopak mocno ją zranił. Ale ja już mam wspaniały plan. Z tą myślą zasnęłam.
- Co? To niemożliwe. Nie możecie mi tego zrobić. Nie możecie sobie wyjechać, ot tak, zostawiając mnie tu samą. - krzyknęłam.
- Córciu, ty jedziesz z nami. - powiedziała uspakajająco mama.
- A co ja powiem Nats? To moja najlepsza przyjaciółka, jest dla mnie jak siostra, a poza tym ja nie znam tak dobrze języka. Ja się po prostu nie nadaję do Anglii. - mówiłam płacząc. Mama objęła mnie ramieniem i powiedziała:
- Natalia, jej siostra i rodzice też się przeprowadzają. Otwieramy tam naszą firmę, a tą obecną kierować będzie wujek Adam, brat twojego taty. Oczywiście, firma nadal będzie należeć do nas. Rodzice Natalii, są naszymi wspólnikami i przeprowadzamy się razem. Nie wiemy czy na zawsze, czy na kilka lat. To zależy od rynku.
- Dobrze wiedzieć, że moja przyjaciółka tam ze mną będzie. Ona płynnie mówi po angielsku, więc razem się dogadamy. - powiedziałam już trochę uspokojona. - kiedy mamy wyjechać?
- Pod koniec tego miesiąca - odpowiedział dotąd milczący tata.
- Szkoda, że musimy zostawić wszystkich znajomych, ale sobie poradzimy z Nats. Ja już pójdę, bo jestem zmęczona. Cały dzień byłam z Natką w galerii. Kupiłam fajne ciuchy, a ci mamo, kupiłam bransoletkę. Dam ci ją rano. Dobranoc.
Powiedziałam i poszłam do siebie. Zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżku. Jak zawsze zaczęłam rozmyślać. Tym razem celem mojego umysłu była Nata. Ona nawet nazwisko ma angielskie, bo jej ojciec jest anglikiem, a w Londynie mieszkają jej dziadkowie. Ale ja? Zwykła dziewczyna z Polski. Co z tego, że moi rodzice są bogaci. To ich kasa, nie moja. Owszem, dostaję spore jak na nastolatkę kieszonkowe, ale nie uważam, że pieniądze są najważniejsze. Szkoda mi jej, ten chłopak mocno ją zranił. Ale ja już mam wspaniały plan. Z tą myślą zasnęłam.
*Oczami Natalii*
Obudziła mnie mama siedząca na moim łóżku. Pomyślałam, że to mega dziwne, bo jest poniedziałek, a ona nie jest w pracy. Musiało się coś stać, więc gdy chciałam już o coś zapytać, ona zaczęła:
- Córciu, przepraszam, że nie powiedzieliśmy ci tego z tatą wcześniej, ale baliśmy się twojej reakcji. - wzięła głęboki wdech i jednym tchem powiedziała - musimy przeprowadzić się do Londynu. Wszyscy.
Wtedy zamarłam. Nie wiedziałam co powiedzieć. Co z Juls? Ona jest dla mnie jak siostra. Nie mogę jechać bez niej, więc zapytałam:
- A co z Julą? I po co my w ogóle musimy tam jechać?
- Spokojnie. Jula i jej rodzice przeprowadzają się z nami. Będziemy mieszkać w domach obok siebie. Już je kupiliśmy. Mogę ci pokazać zdjęcia. Jedziemy tam, bo otwieramy nową firmę. Jak wiesz, rodzice Julii są naszymi wspólnikami, więc oczywiście przeprowadzamy się razem.
- Jula wiedziała? Czemu mi nic nie mówiła? - byłam zła na przyjaciółkę.
- Nie wiedziała. Uzgodniłam z jej mamą, że dowiecie się w tym samym czasie. Ewie już powiedziałam wieczorem.
- Acha. To dobrze. Przynajmniej będziemy mieli blisko do dziadków. Na pewno się stęsknili za nami.
- Cieszę się, że nie jesteś na nas zła. Muszę już lecieć do pracy.
- Mamo, jeszcze tylko jedno pytanie. Kiedy mamy się tam przeprowadzić?
- Pod koniec tego miesiąca. To dopiero za trzy tygodnie, bo musimy wszystko dogadać z firmą przewozową. Weźmiemy tylko ubrania i najważniejsze rzeczy. Resztę dowiozą nam później, a teraz naprawdę muszę już iść. - powiedziała i pocałowała mnie w policzek - Pa.
- Pa, mamo.
I wyszła, zostawiając mnie z tym samą. Była jeszcze Ewka, ale ona się cieszyła, że wyjeżdżamy. Ona też doskonale zna angielski, jak ja, więc nie martwi się, że nikt jej tam nie zrozumie. Chociaż o tyle dobrze. A Jula się podszkoli. Właśnie, Jula! Muszę do niej zadzwonić!
- Córciu, przepraszam, że nie powiedzieliśmy ci tego z tatą wcześniej, ale baliśmy się twojej reakcji. - wzięła głęboki wdech i jednym tchem powiedziała - musimy przeprowadzić się do Londynu. Wszyscy.
Wtedy zamarłam. Nie wiedziałam co powiedzieć. Co z Juls? Ona jest dla mnie jak siostra. Nie mogę jechać bez niej, więc zapytałam:
- A co z Julą? I po co my w ogóle musimy tam jechać?
- Spokojnie. Jula i jej rodzice przeprowadzają się z nami. Będziemy mieszkać w domach obok siebie. Już je kupiliśmy. Mogę ci pokazać zdjęcia. Jedziemy tam, bo otwieramy nową firmę. Jak wiesz, rodzice Julii są naszymi wspólnikami, więc oczywiście przeprowadzamy się razem.
- Jula wiedziała? Czemu mi nic nie mówiła? - byłam zła na przyjaciółkę.
- Nie wiedziała. Uzgodniłam z jej mamą, że dowiecie się w tym samym czasie. Ewie już powiedziałam wieczorem.
- Acha. To dobrze. Przynajmniej będziemy mieli blisko do dziadków. Na pewno się stęsknili za nami.
- Cieszę się, że nie jesteś na nas zła. Muszę już lecieć do pracy.
- Mamo, jeszcze tylko jedno pytanie. Kiedy mamy się tam przeprowadzić?
- Pod koniec tego miesiąca. To dopiero za trzy tygodnie, bo musimy wszystko dogadać z firmą przewozową. Weźmiemy tylko ubrania i najważniejsze rzeczy. Resztę dowiozą nam później, a teraz naprawdę muszę już iść. - powiedziała i pocałowała mnie w policzek - Pa.
- Pa, mamo.
I wyszła, zostawiając mnie z tym samą. Była jeszcze Ewka, ale ona się cieszyła, że wyjeżdżamy. Ona też doskonale zna angielski, jak ja, więc nie martwi się, że nikt jej tam nie zrozumie. Chociaż o tyle dobrze. A Jula się podszkoli. Właśnie, Jula! Muszę do niej zadzwonić!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz