piątek, 4 marca 2016

Rozdział 5.

*Oczami Shawna*
Myślałem, że odda mi się, ale nie to nie. Pożałuje tępa suka. Myślała, że co? Że będziemy razem na zawsze, i że będziemy się tylko całować? Była dla mnie tylko epizodem. Cholernie seksowną zabawka Może i dobrze. Tylko nie wiem po co rozwaliłem pół mieszkania. Zresztą, mam to gdzieś. Jutro wyjeżdżam. Jak nie ta to inna. A kontrakt mam już pewny, bo pokazałem się w świecie, grałem jeden koncert w okolicy, jeszcze tylko przelecę jakąś modelkę lub piosenkarkę i skandal gotowy. Cały świat mnie zna, nawet Azja.
   Nats to już zakończony rozdział, przynajmniej dla mnie. Ona pewnie myśli, że jeszcze jestem jej chłopakiem. Hahaha... Chciałoby się!
*Oczami Julii*
Wiedziałam, że z ich wspaniałego związku, gówno wyjdzie. I wiedziałam rownież, że taka zasrana gwiazda jak on będzie chciał jednego.
   Gdy Nata do mnie zadzwoniła z płaczem, od razu pomyślałam, że to przez niego. Nie miałam pojęcia co jej zrobił. Może ją rzucił? Nie wydaje mi się. A może ją zgwałcił? Co jak co ale moja przyjaciółka jest mega zgrabna i ładna. Tyle razy jej mówiłam, żeby została modelką, chociaż dorywczo, albo bloggerką modową. W tym akurat mnie posłuchała. Prowadziła bloga, ale zawiesiła go, bo pojawił się pan Shawn Mendes - królewicz zasrany, przez którego płacze teraz moja przyjaciółka. Wracając do tematu - nie mógłby jej zgwałcić, bo Nats jest tego typu dziewczyną, że szybciej by mu przywaliła krzesłem, niż by pozwoliła na coś czego ona nie chce.
   Wyszłam przed blok, właśnie Nats wysiadała z taksówki. Zapłaciła i kierowała się w moją stronę. Szybko do niej podbiegłam i mocno przytuliłam. Wyglądała jak zombie: z rozwaloną fryzurą, rozmazanym makijażem i czerwonymi oczami.
   Nic nie mówiłam, żeby jej bardziej nie dołować, ale swoje wiedziałam. Nie po to by przyjeżdżała do mnie taksówką po dziewiątej, żebym miała jej dawać kazanie z serii " a nie mówiłam". Poszłyśmy do mojego domu. Dałam jej czas na ogarnięcie się i czekałam na nią w pokoju z kilkoma paczkami chusteczek, michą jej ulubionych żelków i winem. Ja miałam już 18, a Nats brakowało wtedy tylko miesiąca, ale wiedziałam, że dobre wino i żelki wyciągną z niej wszystkie informacje. Nie żebym chciała ją upić. Potrzebowałabym ze trzech takich butelek.
*Oczami Natalii*
Tak rozczarowana jeszcze nigdy nie byłam. Spodziewałam się, że ten związek nie ma szans, ale że on planował mnie tylko przelecieć? Za taką znajomość dziękuję bardzo, postoję.
   Jula dała mi trochę czasu na ogarnięcie się. Jak wyszłam z jej łazienki zobaczyłam ją, siedzącą na łóżku w jej pokoju z michą moich ulubionych żelków i winem. Ona zawsze wiedziała jak poprawić mi humor. Na tą myśl się uśmiechnęłam.
- Kochana jesteś, wiesz? - powiedziałam
- Oczywiście. Siadaj. Nie chcę ci prawić morałów, bo to i tak nie ma sensu, ale opowiedz mi co się tam wydarzyło.
- Daj mi chusteczki. Tak łatwo może nie być. - powiedziałam smutno. Jula dała mi chustki, a ja zaczęłam opowiadać - mieliśmy spędzić wspólnie wieczór oglądając filmy, przytulając się i całując - wzięłam łyk wina i kontynuowałam - wtedy on zaczął zdejmować mi bluzkę - wtedy przerwała mi Julka:
- Co? Mam nadzieję,  że tego nie robiliście
- No jasne, że nie. Ale on liczył na coś więcej, więc tak łatwo nie odpuścił, gdy zaczął dobierac mi sie do stanika, wstałam, powiedziałam tylko "przepraszam", zabrałam swoje rzeczy i wybiegłam. Wtedy zadzwoniłam po taxi. Zaczęłam się ubierać, a w międzyczasie słyszałam dźwięk tłuczonego szkła, przekleństw, a na koniec przez okno wyleciało... Zgadnij co?
- Nie mam pojęcia.
- Krzesło.
- No to nieźle zaszalał. Mocno był zły?
- On nie był zły, on był wściekły.
- Całe szczęście, że nic ci nie zrobił.
- No.
Pogadałysmy jeszcze trochę i poszłyśmy spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz