Dzień koncertu
Dom Julii
Oczami Julii
Szykowałyśmy się na ten koncert kilka godzin. Głównie beauty spa w domu i takie tam. Gdy zapytałam się Nats o włosy, powiedziała:
- Załóżmy peruki. Do moich stylizacji często ich używam. Nie każę ci od razu zakładać kolorowej, ale ta ombree będzie spoko.
- No wiem, ale to chyba będzie widać, że to są peruki.
- Nie. Wiesz ile ja za nie dałam? Na każdym zdjęciu wyglądają jak prawdziwe. Tak czy inaczej, ja biorę tą blond do ramion. Będzie totalna zmiana, a poza tym idealnie pasuje do tej czarnej sukienki bez ramiączek.
- Której?
- Tej do połowy ud, dopasowana taka. Bez żadnych napisów, matowa.
- Pamiętam. Kupiłaś ją niedawno. Weźmiesz do niej ramoneskę, czy koszulę w kratę?
- Myślałam nad koszulą. Zawiązałabym ją w supeł, nie zapinając, a rękawy mogłabym podwinąć do łokci. Do tego czarne dodatki. Wiesz, czarne vansy, małe czarne kolczyki i nowe bransoletki.
- Fajna stylówa.
- A ty już wiesz w czym idziesz?
- Miałam iść w jeansach i bluzce 1D, ale skoro ty masz taki look to i ja muszę do ciebie pasować. Założę czarną sukienkę, podobną do twojej i ramoneskę. Buty też wezmę płaskie.
- Great idea! Szykuj się już. Chcesz tą perukę?
- Jak ombree to tak.
- No i dobrze. Najlepiej zrób sobie warkocza, to łatwiej będzie schować włosy. - powiedziała moja sis - ja się zwijam do siebie, bo muszę jeszcze Ewkę ogarnąć.
- Dzwoniłaś do niego?
- Do kogo? I po co?
- Do Harrego!
- Z czego? Z patelni?
- Nie, z telefonu. Przecież masz jego numer.
- Nie, to on ma mój numer, a jak chodzi ci o Ewkę to tata jej załatwił bilet w VIPach. My też zresztą mamy, w razie gdyby zapomnieli o nas.
- To dobrze. - uspokoiłam się - Nie chcę mieć problemów.
- Ja też nie. Dobra spadam. Peruki założymy w łazience. Na pewno musi tam jakaś być.
Oczami Natalii
- Ewka! Cholero ty jedna! Złaź na dół! Ja zdążyłam już się wyszykować 20 minut temu! Co ty możesz robić jeszcze w tej łazience?
- Już idę! Muszę zabrać jeszcze tylko ich zdjęcie na autografy!
- Ewka! Spóźnimy się i nas nie wpuszczą!
- Mówię, że idę, to idę! Już jestem! Nie drzyj się tak!
- Dobra, idź do auta. Ciocia z Julką pewnie już czekają - powiedziałam do młodej i krzyknęłam do mamy - mamo, idziemy, paa
- Bawcie się dobrze - usłyszałam i wyszłam. Rodzice mieli dzisiaj wolne i zamierzali skorzystać z okazji, że nas nie ma. Kolacja, spacer, wiadomo.
20 minut później
Kolejka przed stadionem, na którym miał się odbyć koncert była ogromna. Wysiadłyśmy z Ewką i Julą z auta i kierowałyśmu się do obsługi. Zapytałam jednego z ochroniarzy:
- Przepraszam, miałyśmy być na liście. Chodzi o miejsce dla VIPów.
- Tak. Harry mówił o trzech dodatkowych dziewczynach. Zaprowadzę was do szefa ochrony.
- Dobrze, dziękuję. - odpowiedziałam i poszliśmy. Po chwili byłyśmy w jakimś biurze. Poproszono nas o dowody tożsamości, aby mogli sprawdzić, czy wszystko się zgadza. Zaznaczyli coś na liście i odprowadzili nas do jakiegoś przejścia, w którym było już dużo dziewczyn. Próbowały się dopchać pod scenę, a my skorzystałyśmy z okazji i poszłyśmy do łazienki. Tam założyłyśmy peruki i poprawiłyśmy makijaż, a później wbiłyśmy się w tłum. Pod sceną, która zresztą była dosyć okazała, kłębiło się i przepychało około 100 dziewczyn. Usłyszałyśmy ich krzyki:
- Nie po to tyle hajsu wydałam na bilet VIP, żeby teraz walczyć o miejsce pod sceną! - darła się jedna
- Złaźcie mi z drogi! Chcę coś widzieć! -wtórowała jej druga. Stwierdziłam, że dłużej tego jazgotu nie wytrzymam i wydarłam się:
- Zamknijcie się wreszcie! Ile to można jazgotać! Stój jak stoisz! Póki co to nikogo na scenie jeszcze nie ma! Telefonu nie można w spokoju odebrać! - na chwilę zadziałało, więc przesunęłam zieloną słuchawkę i odebrałam z nieznanego mi numeru:
<rozmowa>
- Hello.
- Oh. Natalie? To ty?
- Tak, to ja. O co chodzi? I kto mówi?
- Harry. Chciałem się tylko zapytać czy będziecie...
- Jak mogłybyśmy przegapić wasz koncert. A Ewka zobaczenia was na żywo.
- Mam nadzieję, że się spotkamy po koncercie.
- No jasne. W końcu autografy dla Ewy same się nie podpiszą.
- Myślałem o bardziej kameralnym spotkaniu...
- No wiesz ty co? Zastanowię się. Pa i powodzenia!
- Dzięki Nats.
<koniec rozmowy>
Julka z przejęciem zapytała:
- Kto dzwonił?
- Harry. Pytał się czy będziemy.
- I co mu odpowiedziałaś?
- Że nie możemy tego przegapić.
- No i dobrze. Chodźmy bliżej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz