* oczami Natalii *
- Co? Przecież on... dobra, nieważne. Nie słuchaj mnie. - powiedziałam - idź już.
- Widzimy się wieczorem. Będę czekał pod twoim blokiem. - gdy to powiedział, znowu podeszły do niego fanki. Patrzyły na mnie zawistnie. Wydaje mi się, że słyszały co mówił do mnie Shawn. Rozdał kilka autografów i wsiadł do samochodu.
Gdy wróciłam do domu nie mogłam przestać o nim myśleć. Szybko napisałam SMSa do Julki:
- Widzimy się wieczorem. Będę czekał pod twoim blokiem. - gdy to powiedział, znowu podeszły do niego fanki. Patrzyły na mnie zawistnie. Wydaje mi się, że słyszały co mówił do mnie Shawn. Rozdał kilka autografów i wsiadł do samochodu.
Gdy wróciłam do domu nie mogłam przestać o nim myśleć. Szybko napisałam SMSa do Julki:
Nie uwierzysz.
W co?
Shawn zaprosił mnie na randkę.
I co zgodziłaś się???
No jasne. Podoba mi się.
A co jak on to robi dla mediów? Żebyś później nie żałowała tej znajomości -_-
Nie. Shawn taki nie jest.
Nie mów, że Cię nie ostrzegałam.
Jasne, mamo:)
Napisałam przyjaciółce ostatniego SMSa i zaczęłam odrabiać lekcje. Po godzinie wzięłam prysznic, założyłam dużo za dużą bluzkę i poszłam poprawiać włosy i makijaż. Powiedziałam mamie, że dzisiaj wychodzę, żeby się nie martwiła.
Gdy zostało pół godziny do spotkania wybrałam ciuchy:
Gdy zostało pół godziny do spotkania wybrałam ciuchy:
Szybko pomalowałam paznokcie lakierem pasującym do kopertówki i popsikałam się ulubionymi perfumami. Wzięłam też czarną marynarkę, bo później będzie zimno.
Gdy wyjrzałam przez okno Shawn już czekał, nie spóźnił się. Fajnie. O umówionej godzinie wyszłam przed blok. Chłopak czekał z wielkim bukietem czerwonych róż. Gdy mnie zobaczył, uśmiechnął się i podszedł i wręczył mi kwiaty.
- To dla najpiękniejszej dziewczyny na świecie. - powiedział.
- Tak, a gdzie ona jest? - zaśmiałam się.
- Stoi przede mną. - po tych słowach otworzył mi dzwi do samochodu. Był to ten sam samochód, którego kierowca prawie mnie potrącił dzisiaj rano.
- Nad czym się zastanawiasz? - zapytał.
- Wiesz, że twój ojciec prawie mnie potrącił dzisiaj rano? - powiedziałan gdy ruszyliśmy.
- To niemożliwe, przecież jest dobrym kierowcą.
- A jednak. Pomyliły mu się pasy i musiał zjechać na chodnik.
- Przepraszam cię za niego.
- Nic się nie stało, jeszcze żyję.
- Bardzo się cieszę. - powiedział z uśmiechem - A teraz zamknij oczy.
Przejechaliśmy jeszcze kawałek drogi, po czym Shawn zaparkował i otworzył drzwi od strony pasażera. Przypomniał o niepodglądaniu i wziął mnie na ręce, pomimo moich protestów. Stwierdził, że jestem lekka, i że nie chce abym sobie zniszczyła buty lub sukienkę przez te krzaki.
Gdy postawił mnie w końcu na ziemi (nie żebym miała coś przeciwko noszeniu) zobaczyłam piaszczystą plażę, na piasku było pełno świec ułożonych w serce, a po środku leżał koc i kosz piknikowy.
- Ojej... Jak tu pięknie. - powiedziałam.
- Cieszę się, że ci się podoba. Przygotowywałem to z moim znajomym. - gdy to mówił stał za mną, trzymając ręce na mojej talii. Zdjęłam buty, bo obcasy zapadały się w piasku. Powoli poszliśmy na koc. Shawn zaczął wykładać jedzenie z kosza, a ja mu się przyglądałam. Muszę przyznać, że w blasku świec wyglądał rewelacyjnie.
Gdy wyjrzałam przez okno Shawn już czekał, nie spóźnił się. Fajnie. O umówionej godzinie wyszłam przed blok. Chłopak czekał z wielkim bukietem czerwonych róż. Gdy mnie zobaczył, uśmiechnął się i podszedł i wręczył mi kwiaty.
- To dla najpiękniejszej dziewczyny na świecie. - powiedział.
- Tak, a gdzie ona jest? - zaśmiałam się.
- Stoi przede mną. - po tych słowach otworzył mi dzwi do samochodu. Był to ten sam samochód, którego kierowca prawie mnie potrącił dzisiaj rano.
- Nad czym się zastanawiasz? - zapytał.
- Wiesz, że twój ojciec prawie mnie potrącił dzisiaj rano? - powiedziałan gdy ruszyliśmy.
- To niemożliwe, przecież jest dobrym kierowcą.
- A jednak. Pomyliły mu się pasy i musiał zjechać na chodnik.
- Przepraszam cię za niego.
- Nic się nie stało, jeszcze żyję.
- Bardzo się cieszę. - powiedział z uśmiechem - A teraz zamknij oczy.
Przejechaliśmy jeszcze kawałek drogi, po czym Shawn zaparkował i otworzył drzwi od strony pasażera. Przypomniał o niepodglądaniu i wziął mnie na ręce, pomimo moich protestów. Stwierdził, że jestem lekka, i że nie chce abym sobie zniszczyła buty lub sukienkę przez te krzaki.
Gdy postawił mnie w końcu na ziemi (nie żebym miała coś przeciwko noszeniu) zobaczyłam piaszczystą plażę, na piasku było pełno świec ułożonych w serce, a po środku leżał koc i kosz piknikowy.
- Ojej... Jak tu pięknie. - powiedziałam.
- Cieszę się, że ci się podoba. Przygotowywałem to z moim znajomym. - gdy to mówił stał za mną, trzymając ręce na mojej talii. Zdjęłam buty, bo obcasy zapadały się w piasku. Powoli poszliśmy na koc. Shawn zaczął wykładać jedzenie z kosza, a ja mu się przyglądałam. Muszę przyznać, że w blasku świec wyglądał rewelacyjnie.
*Oczami Shawna *
Gdy podniosłem głowę znad kosza zobaczyłem ją. Cieszyłem się, że się jej podobam, bo to oznaczało, że pierwsza część planu mojego menadżera jest za mną. Szykuje się nowy kontrakt o ile uda mi się zrobić szum wokół siebie, a ta dziewczyna jest piękna i nadaje się na okładki gazet. Szkoda tylko, że będę musiał po miesiącu ją rzucić. Po chwili usłyszałem jej głos:
- Zaśpiewasz mi coś? Jeszcze nigdy nie słyszałam cię na żywo.
- To znaczy, że słyszałaś moje piosenki...
- No w sumie to tak. Wolę wiedzieć czym zachwycają się twoje fanki.
-Co chcesz żebym zaśpiewał?
- Może "stitches"?
- Zaśpiewasz mi coś? Jeszcze nigdy nie słyszałam cię na żywo.
- To znaczy, że słyszałaś moje piosenki...
- No w sumie to tak. Wolę wiedzieć czym zachwycają się twoje fanki.
-Co chcesz żebym zaśpiewał?
- Może "stitches"?
*Oczami Natalii*
Nie musiałam długo czekać na piosenkę. Shawn ma świetny głos.
Po piosence zapytałam dlaczego przyjechał do Polski. Miał dziwną minę i przez dłuższy czas nic nie mówił. Powiedział tylko, że to przerwa - takie wakacje po trasie koncertowej. Wtedy myślałam, że to prawda, mimo, że było ewidentnie widać, że plątał się w zeznaniach. Siedzieliśmy, jedliśmy i przytulaliśmy się. Około dziewiątej zrobiło się zimno i zaczął padać deszcz, dziwne, bo chwilę wcześniej niebo było prawie bezchmurne. Uciekaliśmy na oślep do samochodu. W pewnym sensie podobało mi się to. Kosz, koc i świece zostawiliśmy na plaży. Znajomy Shawna miał się tym później zająć. Cali mokrzy pojechaliśmy do jego domu. Całe szczęście, że nikogo tam nie było, bo wyglądałam jak duch. W przemoczonej sukience, mokrych włosach i rozmazanym makijażu nie chciałam się nikomu pokazywać.
Gdy byliśmy już na miejscu nie przejmowałam się już swoim wyglądem. Chłopak powiedział, że i tak wyglądam wspaniale. Mimo, że mu wcale nie wierzyłam, uśmiechnęłam się. Wtedy, stojąc w deszczu Shawn mnie pocałował.
Po piosence zapytałam dlaczego przyjechał do Polski. Miał dziwną minę i przez dłuższy czas nic nie mówił. Powiedział tylko, że to przerwa - takie wakacje po trasie koncertowej. Wtedy myślałam, że to prawda, mimo, że było ewidentnie widać, że plątał się w zeznaniach. Siedzieliśmy, jedliśmy i przytulaliśmy się. Około dziewiątej zrobiło się zimno i zaczął padać deszcz, dziwne, bo chwilę wcześniej niebo było prawie bezchmurne. Uciekaliśmy na oślep do samochodu. W pewnym sensie podobało mi się to. Kosz, koc i świece zostawiliśmy na plaży. Znajomy Shawna miał się tym później zająć. Cali mokrzy pojechaliśmy do jego domu. Całe szczęście, że nikogo tam nie było, bo wyglądałam jak duch. W przemoczonej sukience, mokrych włosach i rozmazanym makijażu nie chciałam się nikomu pokazywać.
Gdy byliśmy już na miejscu nie przejmowałam się już swoim wyglądem. Chłopak powiedział, że i tak wyglądam wspaniale. Mimo, że mu wcale nie wierzyłam, uśmiechnęłam się. Wtedy, stojąc w deszczu Shawn mnie pocałował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz